wtorek, 11 października 2016

Czarne jeziora - Dorota Suwalska

  
   
   Z twórczością Doroty Suwalskiej spotkałam się już wcześniej, były to jednak tytuły przeznaczone dla młodszego czytelnika. „Pan Fortepianek” czy też „Znowu kręcisz, Zuźka!” były dla mnie i mojego syna bardzo przyjemnymi lekturami, które niejednokrotnie czytane, mają ważne miejsce na półce. Powieść „Czarne jeziora” kierowana jest do młodzieży, lecz i jak sądzę również do dorosłych. Magda przechodzi trudny okres w swoim życiu. Nie dość, że zmienia szkołę, miejsce zamieszkania, to również i w jej rodzinie dużo się dzieje. Co prawda mały braciszek jest cudną, małą istotką a partner mamy miły i troskliwy, to dziewczyna z z trudem znajduje się w powstałej sytuacji. Jej formą ucieczki i pewnej izolacji, jest prowadzony przez nią dziennik. Zdecydowanie łatwiej jej przyjrzeć się swoim emocjom w momencie kiedy o nich napisze. Dziewczyna jest zafascynowana literaturą, również sama pisze opowiadania. Cudownym zbiegiem okoliczności jej pisarskie guru, Marcin Dreger, ma prowadzić warsztaty literackie w pobliskim domu kultury. Perspektywa przebywania ze swoim idolem, wprowadza Magdę w stan euforii ale również lekkiego przerażenia i obawy przed krytyką. Czy zajęcia te okażą się faktycznie tak ciekawe i ważne?
   „Czarne jeziora” to jedna z nielicznych polskich powieści na rynku, w którym autorka ma odwagę poruszyć temat nosicielstwa HIV, problemu z którym niejednokrotnie nie radzą sobie dorośli. Magda, która się z nim zmaga, ma w pewnym sensie wytłumaczenie swojej izolacji, czy zmienności nastrojów. Czy ma prawdziwe oparcie w swojej rodzinie, czy też z większością negatywnych emocji musi dawać sobie radę sama?
  „Czarne jeziora” to powieść o bardzo trudnym czasie wchodzenia w dorosłość i akceptacji wydarzeń, na które praktycznie nie mamy wpływu. O zagubieniu, szukaniu nowych dróg, buncie i wzbudzaniu poczucia winy. O lęku przed większym uczuciem, jak i stawianiu go od razu, tak samo jak większe angażowanie się na straconej pozycji
Dziennik jest zdecydowanie formą, która nie pozwala na obszerne i wielopostaciowe przytaczanie ciągu zdarzeń. Jako czytelnicy jesteśmy zmuszeni to poznawania historii przez pryzmat widzenia jednej osoby, co często bardzo spłyca odbiór emocji. Myślę, że i tak jest w tym przypadku. Pewna egzaltacja młodej bohaterki, jej widzenie świata tylko w odcieniach bieli i czerni, nie pozostawiające miejsca na pewne umowne szarości, powoduje, że czytelnik dość szybko jest znużony tą formą przekazu informacji. Z drugiej strony pozwala ona na pewne niedomówienia jak i doskonale ukazuje huśtawkę nastrojów młodej bohaterki, z jaką naprawdę sztuka sobie poradzić. Uważam, że autorka wybrała taki sposób narracji, by czytelnik bardziej utożsamiał się z Magdą i na pewno młody czytelnik tak to odbierze.
    Według mnie książka ta porusza ogromnie ważny temat, i duże brawa dla autorki, że absolutnie go nie spłyciła, a wręcz przeciwnie ukazała jego poważne znaczenie we współczesnym świecie. Dlatego też, powieść tę zdecydowanie polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz