poniedziałek, 24 lipca 2017

65-piętrowy domek na drzewie Andy Griffiths

  To już piąty tom historii o domku na drzewie i jego nietuzinkowych lokatorach. Gdy Andy i Terry zapraszają do siebie, to od razu wiadomo, że będzie ogromnie wesoło, może być sporo pośpiechu i mnóstwo problemów. Domek rozrasta się w ekspresowym tempie, poszczególne pomieszczenia przyciągają uwagę, niestety jednak jest problem. Brak pozwolenia na dalszą rozbudowę hamuje jego rozwój, tym bardziej że wydawca dopomina się o następny tom serii. Jak wiadomo, działanie pod pewną presją i kontrolą nie zawsze idzie w parze z kreatywnością i logicznym myśleniem. Pośpiech często bywa złym doradcą a właśnie nim kieruje się inspektor budowlany. Gotowy jest wyburzyć urodzinowy jak i nieurodzinowy pokój, sklep z lizakami, jeśli tylko nie dostanie pozwolenia w określonym czasie. Dobrze chociaż, że przygód w czasie poprzedniej rozbudowy było mnóstwo i teraz można to szybko opisać i fantastycznie z pewnym przymrużeniem oka narysować. Wzrok spocznie na ilustracjach, a treść będzie świetnym uzupełnieniem, przekazywanej historii.
  Opowieść o domku na drzewie przykuła moją uwagę od pierwszego tomu. Szukałam przekonującej lektury dla syna, który nie marzył o czytaniu, a wręcz miał okres negacji każdego słowa pisanego. I tu trafiłam w dziesiątkę. Barwna historia, pełna zaskakujących jak i trochę nietypowych rozwiązań, interesujący bohaterowie, humor przeplatany z ironią, wszystko to przykuło wtedy uwagę dziesięciolatka i od pierwszego tomu śledzi on z dużą uwagą losy mieszkańców domku na drzewie. Już samo to lokum świetnie rozrusza wyobraźnię, bo przecież mieć coś takiego na własność to marzenie zarówno niejednego dziecka jak i dorosłego. Jakby nie było, to pewne spełnienie marzeń z dzieciństwa, i motywacja do konkretnego działania.
Autorzy świetnie łączą formę komiksu z powieścią, dzięki czemu młody czytelnik ma szansę na chwilkę oddechu od treści i skupienia się na ilustracjach, które bawią, zmuszają do pewnej analizy jak i świetnie nawiązują do fabuły.
Seria o domku na drzewie to dobra pozycja dla całej rodziny. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, a wakacyjny czas sprzyja wspólnym lekturom. Polecam.

czwartek, 6 lipca 2017

Kroniki z życia ptaków i ludzi - Aida Amer


   Jeden dom, dwie rodziny. Dwa różne światy połączone jednym miejscem. Czas, który niekoniecznie sprzyja wędrówkom, a jednak jest pełen dróg i prób znalezienia własnego miejsca na ziemi. Opowieść pełna zapachu ziemi jak i jej świadomej obecności w codziennym życiu. I one, ptaki, nad głowami, w zakamarkach dachów, w gniazdach na drzewach, na polach. Będące również cichymi bohaterami nadchodzących zmian i poszukiwań własnej tożsamości. Opowieść o rodzinie Sztulmowskich i o Stulmaherów, to historia o szukaniu szczęścia w czasach, kiedy fałsz jest na porządku dziennym, a nie do końca wiadomo, kogo można nazwać prawdziwym bohaterem. Nostalgia przeplata się tutaj z nieszczęściem, a rytm życia wyznacza natura, która nigdy nie zdradza i swoją pewną cyklicznością daje poczucie bezpieczeństwa.
   Muszę się przyznać, że nie od samego początku zachwyciłam się lekturą. Przeszkadzały mi krótkie, jakby informacyjne zdania, pewien natłok informacji, gubiłam się w losach bohaterów. Gdy jednak spokojnie przerzucałam następne strony, powoli przestałam szukać pewnego rytmu i podałam się narracji. I bardzo dobrze, bo inaczej na pewno przeoczyłabym to co istotne w fabule, szukając podwójnych znaczeń zamiast skupić się na tu i teraz. Ciekawym doświadczeniem było razem z autorką przystanąć i popatrzyć na pewną wielowymiarowość życia i jego zależność od natury. Aida Amer przypomina, że to, co jest naprawdę stałe, co daje naszemu życiu pewną cykliczność, to jest zawsze to, na co naprawdę nie mamy żadnego wpływu. Gdy coś okupione naszym smutkiem się kończy, nastaje czas kiedy nowe puka do drzwi. Tylko my sami musimy go nie przeoczyć, zaprosić i wpuścić, bo odprawione, może dłuższy czas nie chcieć zostać naszym gościem.
    Tu nie ma głównych bohaterów, każdy jest ważnym elementem opowieści, i jak szare kopciuszki przypominają, że ogromnie ważne jest poczucie bezpieczeństwa i nie istotne, kto może w jego uzyskaniu pomóc, najważniejsze by efekt pozwolił by smutek rozwiał się nad łąkami.
Troszkę zabrakło mi dokończenia pewnych wątków, głównie związanych z postaciami, lecz myślę, ze daje to autorce uchyloną furtkę na rozwinięcie historii.
   Czas, który spędziłam razem z bohaterami, z otaczającą ich naturą, zależnościami, wyciszył mnie i pozwolił na odpoczynek. I za to autorce bardzo dziękuję. Zdecydowanie polecam




wtorek, 4 lipca 2017

Notatki samobójcy - Michael T. Ford



     Po nieudanej próbie samobójczej Jeff trafia do szpitala psychiatrycznego. Już sama nazwa miejsca w którym przebywa, powoduje u niego wewnętrzny bunt i absolutnie nie ma ochoty na rozmowy z terapeutami ani na bliższe poznanie pacjentów z oddziału. Skupia się na rzeczach powierzchownych, bawią go go nazwiska pracowników, skrupulatnie wszystko obserwuje, nie bierze jednak czynnego udziału w tym co dzieje się wokół. Nie wraca myślami do tego co się wydarzyło, nie analizuje, stara się być tylko tu i teraz. Niespodziewana wizyta rodziców wytrąca go z równowagi, przypomina o pewnych sprawach, które do tej pory w jego umyśle były chwilowo uśpione. Bo przecież on ma naprawdę kochającą rodzinę, nie przechodził w życiu żadnej traumy, nikt z otoczenia go nie napastował, skąd więc pomysł by próbować odebrać sobie życie?
Musi pozostać w szpitalu przez czterdzieści pięć dni, tyle trwa opracowany program terapii grupowej. Jak spojrzy na problemy innych, czy dojrzy jakiekolwiek podobieństwo, czy też wyprze z podświadomości wszystko co nie będzie wydawało się zabawne i interesujące? Czy Jeff naprawdę ma osobiste problemy, czy cała powstała sytuacja jest związana z jakąś jedną konkretną chwilą?
W obecnej dobie ogromnej anonimowości, kiedy zamykamy się nie tylko w czterech ścianach, ale i we własnych wirtualnych światach bardzo łatwo popaść w niesamowite skrajności. Mniej odporni na codzienność, nie umiejący oceniać realnie zewnętrznych sytuacji, stajemy się łatwym łupem naszych osobistych niepewności i lęków. Częsta zmiana nastroju młodych ludzi powoduje dodatkowo, że nie umieją oni ocenić realnie swoich strachów, czy też przeciwnie doznawszy prawdziwej traumy w jakiś sposób bagatelizują ją, lecz jednak ona szybko powróci chociażby w formie koszmarów lub w chęci odreagowania. Dorośli zdecydowanie są silniejsi psychicznie, dla młodych jedna chwila może stać się tą, która przekreśli szczęśliwe życie.

    "Notatki samobójcy" to powieść teoretycznie skierowana dla młodzieży, lecz zdecydowanie poruszająca również problemy świata dorosłego . I nagle okazuje się, że mogą one nie różnić się , inne będzie tylko postrzeganie świata. Jeff jako barwny narrator w interesujący, czasem i zabawny sposób przedstawia szpitalnianą codzienność, własną walkę z uczuciami i próby powrotu do codzienności. To mądra, wciągająca lektura. Warto przeczytać.

niedziela, 2 lipca 2017

Rok na wsi - Magdalena Kozieł-Nowak

Magdalena Kozieł – Nowak to artystka mająca głowę pełną pomysłów, uwielbiająca eksperymentować aż do przesady, a wszystko po to, aby zainteresować dzieci sztuką. Jej najnowsze dziecko „Rok na wsi” jest tego świetnym dowodem. Książka w pełni autorska, przedstawiająca niewielkie gospodarstwo agroturystyczne Basi i Piotra Listków, zawiera mnóstwo informacji na temat życia kompletnie innego niż miejskie. Tu wszystko wypełnia pewien rytm, codzienne, powtórzone czynności, składają się na kolejne dni, a czas wyznaczają pory roku. Potrzeba ogromnej systematyczności, by wszystko grało jak trzeba, zwierzęta nie chodziły głodne, a i gospodarze oprócz pracy, mieli chwilę na odpoczynek. 12 kart miesięcy, ma przybliżyć młodemu czytelnikowi, co tak naprawdę trzeba wykonać w określonym czasie, by móc potem cieszyć się nie tylko pięknymi plonami lecz żeby również być przygotowanym na kaprysy pogody i jej zawirowania. Interesujące, barwne ilustracje ogromnie przyciągają wzrok i sprawiają, że dziecko z uwagą śledzi poczynania gospodarzy.


Pracy jest tak dużo, że i dzieci mają również swoje obowiązki a i turyści, którzy przyjechali tutaj na odpoczynek, chętnie pomagają gospodarzom. Tutaj nic nie może się zmarnować, zostanie skrzętnie wykorzystane w odpowiednim czasie.
Każda strona gwarantuje miło spędzony czas z dzieckiem, kiedy to może ono nauczyć się czegoś zupełnie nowego, a równocześnie świetnie bawić się ćwicząc przy tym zarówno koncentrację, jak i rozwijać słownictwo, i spostrzegawczość.


Wydawana przez Naszą Księgarnię seria „Rok w..” zdecydowanie wyróżnia się na rynku właśnie dzięki wspaniałym ilustratorom, którzy w ogromnie interesujący sposób przyciągają uwagę dziecka co pozwala spędzić wspólnie chwile, które na długo pozostaną w pamięci.
Na pewno nie jedno dziecko zdziwi się, że buraki wcale nie rosną w supermarkecie a mleko nie powstaje w fabryce, lane prosto do kartonów. Bardzo często widać niestety, że wiedza dzieci, w jaki sposób powstaje dany produkt, jest naprawdę znikoma. Dlatego tego typu publikacje pozostają wciąż ogromnie potrzebne i nic nie tracą na swojej aktualności. Ten tom zdecydowanie polecam, bo pełny jest nie tylko konkretnych wiadomości ale zawiera mnóstwo elementów bajkowych, bez których ich odbiór na pewno byłby trudniejszy. Fantastyczna zabawa.

piątek, 2 czerwca 2017

Czajnikowy.pl dobra herbata -Rafał Przybylok

Są takie książki, które, kiedy są już w naszych dłoniach mamy ochotę pogłaskać, powąchać, z nabożeństwem przeglądamy strony i najchętniej zaszylibyśmy cię w odległym kąciku, żeby nam nikt nie przeszkadzał. Dla każdego miłośnika herbaty, na pewne będzie taką to pięknie wydane na jej temat opracowanie. To oprócz dalekosiężnej historii tego napoju (Od karbonu do bubble tea, czyli co się działo z herbatą w ciągu ostatnich 300 milionów lat), przedstawienia jej różnorodności odmian, to fantastyczne jej smakowanie i poznanie sposobu parzenia na wiele sposobów. Jest to perełka dla wszystkich pasjonatów, wręcz hobbystów, którzy zapatrzeni na herbaciane pola wyobrażają sobie smak i zapach.
Czajnikowy.pl może być idealnym prezentem również dla tych, którzy lubią gotować. W rozdziale „Co można zrobić z herbaty?”autor podsuwa naprawdę ciekawe rozwiązania i wykorzystanie zarówno liści jak i naparu w niekonwencjonalny sposób. Równie interesująca jest część dotycząca herbacianych rozmaitości, na pewno niejedna z nich zaskoczy czytelnika, czy nawet rozbawi. Wiadomo, by zaparzyć idealny napar nie wystarczy sama herbata. Potrzebne są do tego różne akcesoria, o których niejednokrotnie może słyszeliśmy ale niekoniecznie umiemy je wykorzystać. Mnie jako miłośniczce angielskiej herbaty od razu rzuciły się w oczy wiadomości na temat Irish Breakfast, mieszanki irlandzkiej, bardzo podobnej do angielskiej kompozycji śniadaniowej. Różni się ona znacznie wyrazistszym smakiem i większą zawartością herbaty z Kenii i Asanu. Skomponowana zwłaszcza do picia z mlekiem. I tu zaskoczenie dla mnie, Irlandczycy piją więcej herbaty niż Anglicy. Nie da się ukryć, że mnie bardziej kojarzyli się z różnymi gatunkami piw. Nie wiem dlaczego, też zawsze wydawało mi się, że Pakistan to miejsce hodowli herbaty a tu okazuje się, że jej w ogóle nie produkuje ale za to sprowadza wielkie ilości. Popularnością cieszy się tam napar z korzennymi przyprawami i mlekiem na wzór indyjskiej masali chai.
Autor przytacza również mity i legendy na temat tego produktu, dzieli się przepisami na ulubione napoje. Przede wszystkim jednak ciekawie zachęca, by poznać kulturę parzenia herbaty, różnorodność smaków a wszystko w ogromnie przystępny a interesujący sposób.
Książka pięknie wydana z mnóstwem fotografii, na pewno laikowi w tej dziedzinie rozjaśni w głowie ale i też zadowoli pasjonata. Polecam!!!



b



czwartek, 1 czerwca 2017

Zosia z ulicy Kociej. W ciekawych czasach - Agnieszka Tyszka


     Z jakże wielką przyjemnością wróciłam na ulicę Kocią, gdzie rodzina Wierzbowskich stara się mieszkać spokojnie i bez dodatkowych atrakcji ale nie za bardzo jej to wychodzi. I to wcale nie dlatego, że jest żądna wrażeń, lecz dlatego, że prześladują ją stale brygady remontowo-budowlane, a ogródek nie może przetrwać w takiej postaci jaką dopracowała mama. Widać jednak, że i tutaj docierają tak zwane ciekawe czasy i nie koniecznie można na nie popatrzyć pozytywnym okiem. Bo i wujek traci pracę, i Mania musi przyzwyczaić się do różnego rodzaju obsesji nauczycielskich, biedny KAWIOR walczy z rakiem, lecz na pewno jest to czas, kiedy na nudę i brak zajęć nie można narzekać.
Zosia już jest w szóstej klasie i powoli żegna się ze swoim zeszytem pełnych zapisków na rzecz SMS i klasowego forum. Brak wolnych chwil i pęd dnia, zmusza niejako do korzystania z szybkich źródeł informacji. Mania staje przed ogromnym problemem bycia BEZPARCZASTĄ, w nowej klasie jest jedenaście dziewczynek i trudno znaleźć dla siebie parę nie wspominając już o bliskiej koleżance. Tak jak widać, nie jest lekko, Wiluś na dodatek ząbkuje bez umiaru, babcia Zula zdumiewa dziewczynki biznesowymi planami a biedna mama, która na widok myszy dostaje zawału, musi przeżyć kilkudniowe MYSZOBRANIE. Oj, dzieje się !
    Bardzo lubię takie powieści, które świetnie wpasowują się w aktualną rzeczywistość, nie zapominające o wartościach rodzinnych, gdzie fabuła jakże realna, powoduje ataki niekontrolowanego śmiechu. Muszę się przyznać, że przeczytałam wszystkie tomy opowieści o Zosi i jej rodzinie i zawsze żałuję, gdy jestem na ostatniej stronie. Bo jakże ważne jest byśmy zarówno my, jak i nasze dzieci umieli popatrzeć na nas samych z pewną dozą samokrytycyzmu, pozbawioną cynizmu i obłudy. Wartka akcja, fantastyczni bohaterowie, świetnie splecione wątki to najważniejsze atuty tej serii.
Nie można zapomnieć o ilustracjach Agaty Raczyńskiej, które w ciepły sposób, wprowadzają czytelnika w życie rodziny, dostarczając mnóstwa uśmiechu.
Zapraszam na ulicę Kocią, spędzone tu chwile zdecydowanie poprawią nam nastrój.

wtorek, 30 maja 2017

Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks.

Gdy trzymam w rękach trzecią część wydanych właśnie dzieł Jana Brzechwy, dopada mnie ogromna nostalgia. Pomimo tego, że akurat w tym roku syn przerabiał w szkole „Akademię Pana Kleksa” i poświęciliśmy jej sporo uwagi, to wydanie Naszej Księgarni powoduje lekki ucisk w krtani. Przepięknie opracowane, w twardej oprawie, szyte, fantastycznie prezentujące się zarówno w rękach i na półce, przypomina o chwilach, kiedy marzenia nie miały granic, a barwny świat stworzony przez autora wydawał się całkowicie realny. Powrót na Czekoladową ulicę, to jak wspomnienia smaku gorącego kakao, kogla-mogla czy też pachnących ziemią, nagrzanych słońcem truskawek zrywanych prosto z krzaczka. Kleksografia czy też przędzenie liter wraz z ich nauczycielem Ambrożym Kleksem, doktorem filozofii, chemii i medycyny to wprowadzenie do fantastycznego świata baśni, gdzie realność przenika się z magią a wyobraźnia nie ma czasu na chwilkę odpoczynku. Niezdarność Adasia Niezgódki, głównego, dwunastoletniego narratora, dodaje treści ogromnej naturalności, bo to przecież chłopiec wydaje się jak wielu, dlatego też i odbieramy treść jako ogromnie wiarygodną.


Ilustracje Marianny Sztymy wspaniale korespondują z treścią, jej delikatna kreska rysunku i pastelowe kolory obrazów, tworzą piękny świat, w którym nie ma miejsca na złe wibracje. Świetnie pobudzają wyobraźnię lecz tworzą też furtkę dla własnych wyobrażeń. Można napisać, że klasyka, że tradycja i utrwalenie pewnych wartości, lecz tak naprawdę to wspaniały czas dzieciństwa, kiedy stoi się dopiero u bram dorosłości i nie trzeba podążać w kierunku, który wskazują inni. Ta możliwość wyboru pozwala na głębszy odbiór tekstu, własną jego interpretację a przede wszystkim na czerpanie z niego ogromnej radości.
Muszę przyznać, że z ogromnym sentymentem sięgam ostatnio po tytuły z Naszej Księgarni, która jako wydawnictwo towarzyszy mi od dzieciństwa i przez wiele lat podsuwa książki wartościowe i pięknie opracowane graficznie. Z ogromną przyjemnością polecam!

Obronić królową - Barbara Kosmowska

   „Obronić królową” to powieść dla młodzieży wyróżniona w IV Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren. Czy zasłużenie? Jak najbardziej. Przyciąga uwagę od pierwszej strony, porusza tematy ważne zarówno w dorosłym świecie jak i tym, w którym dopiero zaczyna się się rozróżniać pewne niuanse i gdzie bycie odpowiedzialnym nabiera zupełnie innego znaczenia.
Greta po rozwodzie rodziców zamieszkała z mamą, w dużym mieście, gdzie pewna anonimowość pozwala na spokojne życie, w które nikt z zewnątrz nie ingeruje. Jako małe dziecko uwielbiała spędzać czas z babcią, w aptece, gdzie czuła się bezpiecznie i mogła ćwiczyć swoją bujną wyobraźnię. W ramionach babci było ciepło, spokojnie, nie myślało się o jutrze, łatwo akceptowało się daną sytuację Przy mamie zdarzała się świetna zabawa, było więcej spontaniczności, porozumienia, które pozwalało nawet w trudniejszych chwilach na chwile pełne miłości. Jednak w życiu tak bywa, że jedna chwila wpływa diametralnie nie tylko na nasz los ale również na życie, tych, którzy nas otaczają. Tymczasowo Greta musi zamieszkać z ojcem , z jego nową rodziną, w małej miejscowości, w zwartym środowisku, które może ale nie musi pozwolić dziewczynie na aklimatyzację. Początki są ogromnie trudne. Nowa żona taty nie radzi sobie sama z własnymi uczuciami, ojciec z trudem uczy się nowej sytuacji, jedynie mała Lilka, siostra Gerdy wynagradza ją ogromnym ciepłem, całkowitą akceptacją i przywiązaniem. Wiadomo nowe miejsce, nowe problemy, czy lokalna społeczność, klasa, a najważniejsze nowa rodzina, da szansę przybyszowi?
  „Obronić królową” to powieść o tym, jak my dorośli lubimy czynić kogoś innego odpowiedzialnym za nasze życie. Jak często nasze emocje i problemy zamiatamy w ciemny kąt, myśląc, że tam niezauważone, przykryją się toną kurzu co pozwoli na ich zapomnienie. To historia w której tolerancja nabiera trochę innego znaczenia, a młodzieńcza miłość burzy mury obojętności. W tej książce nie ma nic zbytecznego. Każdy wątek wspaniale splata się z innym, tworząc fantastyczną ściółkę na której fabuła rozwija się i wciąga czytelnika bez reszty.
  Interesująca galeria bohaterów z ich własnymi, złożonymi problemami stanowi wspaniałe tło głównych wydarzeń, które bez nich stałoby się zdecydowanie uboższe.
Czasem trzeba dorosnąć zdecydowanie za szybko, choć nie umie się jeszcze odróżnić dobra od zła, kiedy wybrany kierunek drogi nie zawsze wydaje się jasny i klarowny. Czy Gerda poradzi sobie w nowym miejscu, dodatkowo obciążona tajemnicą?
Zdecydowanie polecam.



sobota, 20 maja 2017

Joe sam w domu - Joanna Nadin

   Czy mając trzynaście lat można zostać samemu w domu? Oczywiście nie piszę tutaj o paru godzinach, lecz o czasie znacznie dłuższym, kilkudniowym. Która matka zdecydowałby by się, zostawić swojego syna na tydzień samego, z niewielką ilością pieniędzy i jedzenia, a sama wybrała by się w podróż do Hiszpanii?
Joe z początku czuje się oszołomiony tą informacją. Czy da sobie radę i dlaczego tak właściwie nie może jechać razem z mamą i jej partnerem?
Gdy pomyśli jednak o korzyściach, są ferie, może grać na konsoli ile chce, spać tak samo, robić co chce i nie słuchać uwag na swój temat, to tak właściwie to siedem dni to bardzo krótko i na pewno bardzo szybko przelecą. I tak pogoda nie nastraja do spacerów, szybko robi się szaro, siedem dni minie migiem.
Jak myślicie drodzy czytelnicy, czy faktycznie kolejne dni będą takie jak przyzwyczajono nas w filmie „Kevin sam w domu” czy też okażą się pełne emocji i zdarzeń niekoniecznie pozytywnych?
   Muszę przyznać, że powieść ta zaskoczyła mnie bardzo dużą ilością zawartych w niej problemów. Tutaj nie chodzi tylko o trzynastoletniego chłopca, który walczy ze swoimi emocjami i przez cały czas głównie zajmuje się przemyśleniami na temat swojej rodziny. Analizuje więź z matką, ocenia jej partnerów, wraca do chwil, kiedy było naprawdę źle. Docenia jej starania, czuje jednak ogromny smutek za tym co było, za czasem, kiedy wcale nie było bogato lecz bezpiecznie i spokojnie. Autorka oprócz postaci głównego bohatera bardzo przekonująco przedstawia lokatorów kamienicy, w której mieszka chłopiec. Sąsiad, kierowca autobusu, jego przyszywana wnuczka, Polki, to wszystko osoby ogromnie autentyczne, świetnie „podglądnięte” w ich codziennych , często ogromnie jałowym życiu.
  „Joe sam w domu” to opowieść o szybkich dojrzewaniu, o tolerancji wobec innych , o ogromnej sile pierwszej miłości. O wszechmocnym uczuciu, które powoduje, że wszystko wydaje się do przeżycia, byleby tylko była koło nas ta jedna osoba. To również opowieść o matczynej miłości, niejednokrotnie ogromnie zawiłej, pełnej niespodziewanych zakrętów lecz i wspólnych dróg. Ta niewielka w sumie książeczka, zbudowana na kontrastach, wzbudziła we mnie ogrom emocji i zmusiła do długich przemyśleń. Ukazała mi również pewien schemat życia biedniejszych warstw społecznych w bogatych miastach Anglii.
  Jest to powieść na pewno nieszablonowa, pełna skrytych emocji i młodzieńczych uczuć.
Zdecydowanie polecam!



wtorek, 9 maja 2017

Wyniki konkursu z książką "W kręgu księżniczki" - Jean Sasson !!!!

Miło mi ogłosić, że konkurs wygrywa Izabella Gaudyńska, gratuluję, bardzo proszę o dane na maila. 
Większość odpowiedzi,wskazywała na to, że z przeznaczeniem nie za bardzo można walczyć, niektórzy twierdzili, że warto próbować je jednak trochę omijać, i ja również jestem takiego zdania. Wszystkim uczestnikom konkursu ogromnie dziękuję,  a dla tych , którym nie udało się wygrać mam dobrą wiadomość. Jeszcze w tym miesiącu ruszy ciekawa rozdawajka :) 

sobota, 6 maja 2017

Ryba na drzewie - Lynda Mullaly Hunt



         „Czytanie przypomina mi próbę znalezienia sensu w nalanej do miski zupie z liter”.

   Jeszcze do końca nie ochłonęłam po świetnej książce dla dzieci „Dom nie z tej ziemi” Małgorzaty Strękowskiej – Zaremby, a już, dzięki wydawnictwu Nasza Księgarnia, trzymam w ręce następną ciekawą pozycję. Prosta choć ciekawa okładka na pewno nie zapowiada aż tak dobrej powieści. Wiadomo, że nasz wzrok lubi być przyciągany feerią kolorów jak i ciekawymi rozwiązaniami graficznymi, lecz tutaj bardzo dobrze, że od tego odstąpiono.
   Ally wielokrotnie zmieniała szkołę, i nie dlatego że jest aż tak złą uczennicą, lecz z powodu ciągłych przeprowadzek. Trudno jej jest zaaklimatyzować się w nowym miejscach, a zwłaszcza w klasach. Dziewczynka nie rozstępuje się z ze swoim Szkicownikiem Rzeczy Niemożliwych, to w nim rysuje swoich wymyślonych bohaterów, jak i siebie w trudnych dla niej sytuacje. Każdy dzień w szkole to dla niej istny survival. Całą energię poświęca na to, aby nikt z nauczycieli ani uczniów nie odkrył jej największego sekretu, który równocześnie jest jej ogromnym problemem. Nie potrafi o nim porozmawiać zarówno z mamą, która stara się jej pomóc i zrozumieć („Chciałabym aby zrozumiała mój świat. Ale to by była niczym próba wyjaśnienia wielorybowi, jak się żyje w lesie”) ani z żadnym z nauczycieli. Przez to stale wpada w tarapaty i nie daje sobie możliwości na obronę. Jej poczucie odizolowania od reszty świata jest tak wielkie, że ma ogromnie niskie poczucie własnej wartości. Gdy do szkoły mieli przynieść coś, co najlepiej pokazuje kim są, to Ally pomyślała o paru rzeczach, na przykład o puszce z ziemią albo torbie pełnej niczego. Ogromnie ważnym momentem staje się zmiana nauczyciela. Gdy zaczyna ją uczyć pan Daniels okazuje się, że wszystko to, co o sobie myślała negatywnego, tak naprawdę stanowi jej pozytywne cechy. Czy potrafi przełamać się i zwierzyć się ze swojego problemu? Czy uda jej się z kimś zaprzyjaźnić?
   Lunda Mullay Hunt jako była nauczycielka świetnie wie z jakimi problemami mogą borykać się młodzi uczniowie. Zwraca również uwagę na to, jak ważne jest by wychowawca nie dążył do tego, aby wszystkich uczniów upodobnić do siebie, lecz akceptował ich osobowości takimi jakimi są a wręcz podkreślając ich różnorodność, motywował do działania. Z pozoru krnąbrne czy kłopotliwe dziecko, bardzo często okazuje się zdolne i kreatywne, trzeba tylko nie tylko dać mu szansę, lecz zaakceptować go takim jakim jest.
Zwraca uwagę interesujący styl jakim posługuje się autorka, który świetnie obrazuje wewnętrzny świat młodej bohaterki. Ogromnie ważne w tej powieści są również uczucia. Wielka tęsknota zarówno po stracie bliskiej, ważnej osoby jaką był dziadek, jak i za ojcem, który wyjechał na wojskową misję czy fantastyczna relacja ze starszym bratem, nadają tej powieści bardzo specyficznego klimatu.
  Zdecydowanie jest to książka o próbach przekraczania pewnych barier, trudnej sztuce akceptacji czy też nauce dostrzegania swoich pozytywnych cech. Ally skupiona na swoim wewnętrznym świecie z trudem tworzy furtki dla otaczającej rzeczywistości. A jak jest z nami? Czy udaje nam się dostrzec to, co naprawdę dla nas najważniejsze?
Sięgnijcie po tę powieść, zdecydowanie warto.


wtorek, 2 maja 2017

Wszystkie twoje marzenia - Agata Czykierda-Grabowska- przedpremierowo !






   Marzenia. Jakże nudne byłoby życie ich pozbawione, ile straciłoby barw i ich różnorakich odcieni. W spełnianiu niejednokrotnie pomaga przypadek, chwila, czy sytuacja kompletnie niespodziewana.
Mai nagle psuje się samochód, zezłoszczona dziewczyna na nim wyładowuje swoją desperację. Kopie opony, karoserię i najchętniej albo zostawiłaby go na środku ulicy lub zepchnęła z mostu do Wisły. Całej tej sytuacji przygląda się wracający do akademika Kamil. Zachowanie dziewczyny mocno go intryguje, rozmowa z nią rozbawia go i oferuje jej swoją pomoc. Wspólnymi siłami przepychają auto pod akademik, w którym okazuje się, mieszka również Maja. Dziewczyna nie za bardzo jest z tego faktu zadowolona, szybko kończy rozmowę i znika w swoim pokoju. Studencki świat pełen jest jednak niespodziewanych imprez i naprawdę trudno jest by nie spotkać się ponownie. Czy ich znajomość zamieni się w przyjaźń?
    Gdy przyjrzymy się głównym bohaterom tej powieści to z pozoru zupełnie inni, o odmiennych temperamentach, po bliższym poznaniu, stają ogromnie do siebie podobni. Obydwoje z bagażem przykrych doświadczeń, obawiający się związków, uciekający od głębszego uczucia. Starający się ukrywać swoje prawdziwe myśli by nie doświadczyć poczucia straty. Ciężko im uciec przed miłością, lecz obydwoje mają świadomość tego, że przyjaźń to poczucie bezpieczeństwa, pewna stabilność a większe zaangażowanie może przynieść niewiadomą. Studencki świat pełen jest nowo poznanych ludzi, tutaj ciężko na chwilę samotności czy też jakiejkolwiek izolacji. Czy bohaterowie wtopią się w tę społeczność, czy będą starać się dalej nie modyfikować swoich postanowień życiowych?
   Wszystkie twoje marzenia” to powieść z gatunku new adult, napisana lekkim i prostym językiem, który bardzo dobrze przedstawia codzienność bohaterów, ich dylematy czy też osobiste przemyślenia. Tok wydarzeń obserwujemy naprzemiennie, to z punktu widzenia Kamila, bohatera zdecydowanie bardziej pełnego emocji, to ze strony Mai, która stara się swój świat uczuć trzymać na wodzy. Tutaj nie znajdziemy nagłych, spektakularnych zwrotów akcji lecz historię, która mogłaby przydarzyć się każdemu z nas. Czyni ją to bardziej prawdziwą, choć nie pozbawioną pewnych przystanków i stagnacji jak to również w życiu bywa. Co prawda przewidywalna i momentami troszkę absurdalna lecz nadaje się świetnie na relaks. Okraszona odrobiną humoru, pozwoli na moment oderwać się od rzeczywistości i przypomnieć, że marzenia są przede wszystkim po to, aby je spełniać.






czwartek, 27 kwietnia 2017

Zula i porwanie Kropka - Natasza Socha

    Zula czyli Zuzanna ma wielki problem. Jej rodzice wyjeżdżają do Afryki leczyć chore dzieci, a ona przez ten czas ma zamieszkać razem ze swoimi ciotkami, których tak naprawdę nie miała do tej pory okazji poznać. Już sama nieobecność rodziców nie nastraja dobrze, a tu jeszcze nowa szkoła, nowi koledzy. Żal tak zostawiać to co się kocha, i gdzie człowiek czuje się dobrze. Na szczęście nowe miejsce zamieszkania ma wiele uroku, a krewne okazują się być ogromnie interesujące, nie tylko przyciągają uwagę swoim ubiorem, lecz również umiejętnością odgadywania życzeń Zuli. Pamiętam jak zdawałam egzamin z literatury dla dzieci i trzeba było wymienić między innymi cechy dobrej literatury dla dzieci np. prosty język, odpowiedni dobór słownictwa, elementy baśniowe, puenta, budowanie napięcia, niebanalne ilustracje. I właśnie wszystko to znajdziemy w najnowszej książce pani Sochy. Pierwsze co rzuca się w oczy to sympatyczna okładka z wizerunkiem głównej bohaterki, na której głowie stoi się jak gdyby nigdy nic, kameleon. To Filip podarunek od WCL, babci Zuli. Posiada on niesamowitą zdolność stawania się całkowicie niewidzialnym. Mało tego, dziewczynka choć nie pojmuje dlaczego, doskonale rozumie jego, jak i przygarniętego kota Pazura, mowę. Na dodatek stara, zniszczona szkoła do której ma uczęszczać w dziwny sposób sama prze noc zmieniła swój wygląd dokładnie na taki , jaki sobie wyobrazili Zula z Kajtkiem. Czyżby faktycznie w grę wchodziły czary ?
Czy dziewczynka polubi nowe miejsce zamieszkania, a nowo poznani koledzy Kajtek i Maks sprawdzą się jako przyjaciele?
    „Zula i porwanie Kropka” to niezwykle ciepła opowieść o więzach rodzinnych, dylematach i problemach młodego człowieka, jak i też historia o pewnych życiowych zależnościach. Mamy tu również sprawę detektywistyczną, a przede wszystkim magiczną moc pozytywnego patrzenia na świat.
    Koniecznie trzeba wspomnień o ilustracjach Agnieszki Antoniewicz. Sprawiają one, że jeszcze szybciej zostajemy wciągnięci w fabułę, nakreślone portrety bohaterów świetnie odzwierciedlają ich charakter, a ciotki Hela i Mela wydaja się być osóbkami tak ciekawymi, że z wielką ochotą spotkałabym się z nimi w rzeczywistym świecie. Co prawda sam pomysł uczynienia z głównej bohaterki czarownicy może wydać się już troszkę oklepany, jednak na pewno rozwinięcie tematu jest nieszablonowe, a przede wszystkim pełne humoru.
   Miło jest gdy będąc dorosłym z zaciekawieniem czytamy lekturę swojego dziecka i wcale nie mamy ochoty by ją przerywać, a koniec kwitujemy smutnym „już ?”
Ponieważ pogoda za oknem nie zachęca do spacerów, serdecznie zapraszam do miasteczka o wdzięcznej nazwie Poziomkowo. Tutaj nuda  nam nie grozi a uśmiech na pewno szybko nie zejdzie z twarzy. Polecam !

wtorek, 25 kwietnia 2017

W kręgu księżniczki - Jean Sasson - Konkurs!!!


 Dziś zapraszam na konkurs z wyjątkową książką. Księżniczka wielokrotnie pokazywała, że warto walczyć z otaczającym złem, nie tylko dla nas samych, lecz również dla innych, których ono dosięga. Ja mam dla was pytanie, może trochę przewrotne:
Czy można oszukać przeznaczenie?


 Odpowiedź proszę umieścić w komentarzu.


1. Czas trwania konkursu od 25.04.2017 do 5.05.2017 roku.
2. Zwycięzca zostanie wybrany pośród wszystkich zgłoszeń.
3. Uczestnik w komentarzu proszony jest o podanie adresu e-mail i swojego imienia.
4. Będzie mi miło jak dodasz mojego bloga do obserwowanych.
5. Na dane zwycięzcy czekam 7 dni , po tym czasie wybór powtarzam
6. Nie wysyłam nagrody zagranicę.


   Ogromnie dziękuję Wydawnictwu Znak za egzemplarz konkursowy.

sobota, 22 kwietnia 2017

Matematyczna pizza - Anna Ludwicka

    Nigdy nie byłam orłem z matematyki i do tej pory pewne obliczenia potrafią sprawić mi trudność. Niestety moje dziecko odziedziczyło po mnie miłość do przedmiotów humanistycznych i przed każda matematyką próbuje na mnie różnych metod typu „naprawdę źle się czuję” w co zresztą mu wierzę, aby nie iść do szkoły. Dlatego staram się jak mogę pokazać mu, że matematyka wcale taka zła nie jest, i że można się nią świetnie bawić. Szukam różnych, ciekawych pomocy dydaktycznych jak memory, gry i na szczęście widać już tego pozytywne efekty. Tytuł „Matematyczna pizza” od razu przykuł mój wzrok, a już po pierwszym przeglądnięciu wiedziałam, że będzie świetnym uzupełnieniem codziennych ćwiczeń. Nie znajdziemy tutaj podstawowej teorii, lecz jak pisze autorka zebrane w bardzo interesujący sposób zadania i zagadnienia, które uczą myślenia matematycznego w zupełnie inny sposób niż w szkole. I muszę jej przyznać rację. W ogóle nie przeszło mi przez myśl, że dziedzina ta może być tak kolorowa i tak niewiele momentami różni się od sztuki. Od razu przyznaję się, że o o paru rzeczach nie miałam w ogóle pojęcia jak np. o tym, że jest coś takiego jak liczby smutne albo wesołe lub że istnieje coś takiego jak fraktal. Być może moja ignorancja sięga teraz zenitu ale na szczęście moje braki, właśnie dzięki tej książce miałam możliwość nadrobić.


Syn na początku podszedł do niej bardzo sceptycznie, gdy jednak przeliczył, że faktycznie powierzchnia dywanu Alladyna, jakby taki istniał wynosiłaby zero i gdy razem ze ślimakiem próbował wędrować po wstędze, jego zainteresowanie zdecydowanie wzrosło. Już z dużym zapałem próbował narysować figurę niemożliwą a torus zaczął mu się jawić jako krakowski obwarzanek. Mnie z kolei zaskoczyło jak doskonałymi architektami są pszczoły i że istnieje coś takiego jak krzywa Jordana.


Anna Ludwicka stara się pokazać, że matematyka nie jest nudna i świetnie jej się to udaje. Zagadki, które proponuje fantastycznie uczą logicznego myślenia i rozwijają wyobraźnię. Ważne jest również to, że wiele poleceń można wykonywać wielokrotnie i na różne sposoby, przez co nie grozi nam nuda czy pewna powtarzalność.
„Matematyczna pizza” to zdecydowanie książka dla całej rodziny. Każdy znajdzie tu coś interesującego dla siebie, rozrusza umysł i świetnie będzie się przy tym bawić. Jest to książka, która może być doskonałym motorem do poszerzenia wiedzy matematycznej, pomoże również tym, co mają problem z koncentracją. Zdecydowanie polecam.

środa, 19 kwietnia 2017

Córka doskonała - Prowse Amanda

   Nasze życie to często pasmo przypadków, niespodziewanych zdarzeń. Co zrobić jednak w takiej sytuacji, kiedy nasze wcześniejsze decyzje, niekoniecznie trafne, nie dają nam spokojnie żyć?
Jacks Morgan to wydawałoby się kobieta, która stale czeka na jakiś znak od losu, sygnał, że jej życie się odmieni. Tylko co w tym teraźniejszym stanowi dla niej problem? O czym nieustannie myśli, co zakrywa jej prawdziwy i pozytywny obraz obecnego?
Główna bohaterka to osoba, która poświęciła cale życie swojej rodzinie, wydaje jej się, że nic nie osiągnęła, że jej sukcesem jest to, że córka ma możliwość studiowania. Za wszelką cenę pragnie, by jej dzieci mogły dokonać, tego, czego jej nie było dane. Tak naprawdę w tej chwili ciągle narzeka na stracone lata. Jednak decyzje jakie podejmowała były jej własne, czy naprawdę jest sens domniemywania, co by było, gdyby wyszła za mąż za swoją pierwszą miłość? Jacks czeka jednak na możliwość dania jej od losu nadziei, że jeszcze nie wszystko stracone, że można mimo wieku i rodziny, próbować jeszcze raz układać sobie życie. O jaka marudna jest ta bohaterka. Faktem jest, że jej życie jest monotonne, a chora matka wymaga opieki i poświęcenia jej sporo czasu. Jednak jest w powieści bardzo dużo takich sytuacji, w których jej zachowanie po prostu wkurza czytelnika.
Jest to jedna z tych postaci, co chciałaby a nie może, a jej wyobrażenia i przemyślenia mijają się z prawdą jaką widzi odbiorca powieści.
   Bardzo wyraźny jest kontrast pomiędzy przesłaniem, które jest ogromnie życiowe i bardzo trafnie ukazane, a formą jego przekazu. Nie wiem czy jest to wina stylu pisania autorki, czy też tłumaczenia, w rezultacie otrzymujemy jednak powieść napisaną w sposób niby lekki a jednak oporny w czytaniu. Ale....najciekawsze jest to, że pomimo tych wszystkich niedoskonałości powieść wzbudza ogrom różnorakich emocji. Bo to jest książka o kobietach; córkach, matkach, babciach, o nas, które mamy moc marzeń, a większości boimy się zrealizować, idealizujemy pewne rzeczy a nie dostrzegamy tego co mamy obok. Tego co nie tylko jest prawdziwym skarbem lecz i pewnym drogowskazem. Często ślepo zapatrzone w jeden punkt, toksyczne do bólu, i podcinające innym skrzydła.
   Nikt inny tylko my sami tworzymy sobie własne klatki, w których niby lubimy przebywać, i czujemy się w nich bezpiecznie, lecz tak naprawdę ograniczają nas, nie pozwalają na poszerzenie perspektywy. I tak naprawdę, same skazujemy się na marazm w imię życiowego spokoju.
  „Córka doskonała” to z pozoru lekka powieść o kobiecie pragnącej życiowych zmian. Gdy w pewnym momencie wyda wam się za bardzo infantylna, czy prosta, przełamcie się i doczytajcie do końca. Naprawdę warto, emocje gwarantowane a wyciągnięte wnioski mogą zaskoczyć.



niedziela, 16 kwietnia 2017

Kuchennymi drzwiami. Gra pozorów - Katarzyna Majgier

   Kocham moje miasto i jak widzę powieść, której fabuła toczy się w Krakowie, staram się po nią sięgać. Czasy Młodej Polski to okres obfitujący zarówno w wydarzenia artystyczne jak i mnogość różnorodnych artystów. W powieści jednym z nich jest Florian należący jednak do najbiedniejszej warstwy społecznej. Jego majątkiem jednak jest ogrom pomysłów, które chciałby zrealizować, czy jednak los będzie mu sprzyjał? 
Autorka prowadzi fabułę z reguły dwutorowo, choć momentami aż trudno połapać się w ilości bohaterów i ich życiowych dróg. Tak jak i początkowo nie sam Kraków stanowi tło wydarzeń. W niedaleko od niego leżącej wsi, w pięknym dworku służąca Zosia, pomimo tego, że w planach ma ślub, zostaje zhańbiona przez pana domu i wyrzucona na bruk przez jego żonę. Cóż ma począć bez oparcia i pieniędzy? Wyrusza do Krakowa, do krewnej, wierząc, że tam znajdzie kąt i możliwość znalezienia pracy. 
Jednak los często lubi płatać figle i życie niektórych potrafi odwrócić do góry nogami. Tak i dzieje się w powieści. Testament, jaki spisuje zamożny, mieszkający na ulicy Grodzkiej,Teodor Lutoborski wzbudza powszechne zdumienie. Jak jego treść wpłynie na życie obdarowanych? Czy potrafią wykorzystać otrzymaną szansę? 
Jeśli ktoś lubi sagi, tajemnice rodzinne i zagadki to powieść ta absolutnie powinna spełnić ich oczekiwania. Fantastycznie nakreślony klimat ówczesnego Krakowa, jego pewna magia jak i niestety ciemniejsze strony, to ogromny atut tej powieści. Autorka skrupulatnie przedstawia nam też jego mieszkańców. Bardzo zróżnicowane warstwy społeczne, tak naprawdę tworzące zamknięte kręgi, z których mało kiedy można było się wydostać, chyba, tylko spaść niżej. Awansy zdarzały się bardzo rzadko a i często było okupione ciężką pracą czy też wieloma pomówieniami. 
Fantastyczne portrety psychologiczne bohaterów, ich życiowe perypetie pełne niespodziewanych zwrotów, a także wnikliwe studium społeczności zarówno miejskiej jak i wiejskiej, wszystko to niebywale przykuwa uwagę czytelnika. Również pewna nieprzewidywalność fabuły dodaje jej niewątpliwego uroku. 
  Cóż bywały to czasy, kiedy służba mogła wchodzić do domów tylko kuchennymi drzwiami. W powieści stają się one pewnym symbolem ogólnej obłudy i fałszu. Choć wyczuwamy momentami ironię, to przedstawione sytuacje wydają się jak najbardziej prawdziwe. Nie da się ukryć, że tak właśnie wtedy zachowywano się, ci którym wydawało się, że są lepsi od innych stanowili pewne zasady, bardzo często po prostu niesprawiedliwe. „Kuchennymi drzwiami” to interesująca powieść obyczajowa, z bardzo ciekawym tłem historycznym i fantastycznymi bohaterami. Polecam każdemu kto lubi niebanalne historie i potrafi cierpliwie czekać na ich dalszy ciąg. Osobiście nie za bardzo mi to wychodzi i szukałam już informacji w internecie kiedy w końcu ten drugi tom?? 

http://bookmaster.com.pl/ksiazka-kuchennymi,drzwiami,tom,1,gra,pozorow-majgier,katarzyna-1598388.xhtml
http://bookmaster.com.pl/szukaj-Majgier+Katarzyna

http://bookmaster.com.pl/

piątek, 14 kwietnia 2017

W kręgu księżniczki - Jean Sasson

Z książki „Księżniczka”, świat po raz pierwszy dowiedział się o istnieniu Sułtany, niechcianej córki okrutnego mężczyzny, żyjącej w bezlitosnym świecie, w którym nikt nie ceni kobiet. „W kręgu księżniczki” to już trzeci tom losów tej odważnej, nietuzinkowej kobiety.
Jest to książka oparta na faktach, w trosce o bezpieczeństwo opisywanych osób zmieniono ich nazwiska i imiona, oraz niektóre szczegóły przedstawionych zdarzeń.
Sułtana z pozoru nie powinna narzekać. Ma dwie córki, kochającego męża, złotą kartę kredytową, fantastyczną biżuterię i ubrania. Zewsząd jednak otaczają ją niewidzialne mury, do których tak naprawdę nie powinna w ogóle zbliżać się a co dopiero ich przekraczać . Otaczający ją świat jak z bajki, fantastyczne domy, ogrody, służba, to tak naprawdę więzienie z którego nie ma ucieczki. Kobiety mają być posłuszne, nie posiadają żadnych praw, nie mogą nawet prowadzić samochodu a co dopiero myśleć o wyjściu samej poza mury domu. Odwożone, przywożone, cały czas będące pod kontrolą. Niewyobrażalne bogactwo naprzeciw ograniczeniu, niemożności własnego zdania, podporządkowaniu.
 
         Sułtana widzi krzywdę kobiet, próbuje stanąć do tak nierównej walki, że od razu widać, że będzie ona przegraną. Każde jej staranie pozostawia na murze rysę, która zostaje pogłębiona przez inne kobiety. I w taki sposób staje się on coraz bardziej pokruszony, jednak cały czas mocno się trzyma. Brak równouprawnienia i traktowanie kobiety jako rzeczy, którą można przehandlować to w krajach muzułmańskich rzecz codzienna. I tak naprawdę mimo wielu prób i walki kobiet o lepsze jutro, cały czas w wielu krajach niewiele się zmieniło. Często jesteśmy poruszeni wiadomościami o kamieniowaniu kobiet, gwałtach, okaleczeniach i oszpeceniach. O ślubach małych dziewczynek, czy ich sprzedaży jako służba czy niewolnice seksualne. Nie pojmujemy religii i kultury, która pozwala na tak wielką krzywdę niewinnych osób. Nie potrafimy zaakceptować takiej codzienności. Nie potrafimy też zaakceptować świata, w którym emocje innych tak naprawdę nie mają znaczenia a ważna jest tradycja, która faworyzuje głównie mężczyzn.
     „W kręgu księżniczki” to swego rodzaju powieść manifest, pełna jednak również emocji i wzruszeń. Nie sposób pozostać obojętnym na zawarte w niej tematy i problemy. Czujemy się jednak bezsilni tym bardziej można podziwiać starania kobiet, pomimo wielu niebezpieczeństw, o ich lepsze jutro. Ta książka otwiera oczy na wiele spraw, o których inaczej moglibyśmy w ogóle nie dowiedzieć się a stanowią one wielki problem tamtego świata, który również dotyczy nas bezpośrednio. Zdecydowanie polecam.





niedziela, 9 kwietnia 2017

W kręgu księżniczki - Jean Sasson- już 2017.04.12 !

Książka Jean Sasson – autorki bestsellerowych Łez księżniczki i Sekretów księżniczki – ujawnia tajemnice skrywane za złotymi bramami pałaców najbogatszego królestwa świata.
Już niedługo na blogu recenzja tej interesującej  książki i konkurs w którym będzie można ją wygrać !! 



czwartek, 6 kwietnia 2017

Sobowtór - Ewa Karwan-Jastrzębska

    Pasje, zainteresowania mogą być bardzo różne. Jedni kochają Nirvanę tak jak Zuzanna i Michał a inni jej nienawidzą. Co jeszcze łączy rudą, lekko ekscentryczną Zuzannę, wielbicielkę fotografii i Michała, pewnego siebie miłośnika anime, a zwłaszcza ich bohaterki Asuke?
Chłopak zmienił szkołę z powodu okoliczności, o których plotkuje cała szkoła. Czy rzeczywiście jego dziewczyna Magda, usiłowała przez niego popełnić samobójstwo? Zachowanie Michała przeczy jakimkolwiek popełnionym winom, świetnie aklimatyzuje się w nowej szkole. Od razu zwraca uwagę ma niedostępną z pozoru Zuzannę. Czy uda mu się skutecznie zwrócić na siebie jej uwagę? Niezdrowe fascynacje z reguły nie prowadzą do niczego pozytywnego a przenikanie się świata realnego z wirtualnym często kończy się nie tak jakbyśmy się tego spodziewali. Michał to człowiek, dla którego prawdziwe uczucia niewiele znaczą, bawi go urzeczywistnianie swoich fascynacji i na tym skupiony nie widzi, że inni obok niego patrzą zupełnie inaczej na te same prawy. Chęć podporządkowywania kolejnych partnerek pod pewien schemat powoduje, że on sam zatraca obiektywne spojrzenie na zaistniałe sytuacje.
  Zuzannę i Michał autorka uczyniła narratorami powieści, fabułę poznajemy więc poprzez kompletnie różne, dwa punkty widzenia i przeżywania emocji. Zamknięta w sobie, a jednocześnie bardzo wrażliwa dziewczyna, na początku z oporem przyjmuje zaloty Michała, by w rezultacie w dość szybkim czasie ulec jego fascynacji. On działając praktycznie według planu (przecież wszystkie dziewczyny są takie same), na cel stawia zwrócenie na siebie uwagi.
 Czy jego zamiary są szczere?
„Sobowtór” to powieść o fałszywej przyjaźni, fascynacjach i niespełnionym uczuciu. O zauroczeniach, które stają się gorzkimi, życiowymi lekcjami. Jest to książka pełna bolesnych prawd, trudnych do zaakceptowania. Autorka sprytnie łączy problemy młodych bohaterów z tymi, z którymi borykają się również dorośli. Czy jedni i drudzy wyciągną jakąkolwiek naukę z toczących się wydarzeń?
   Pisząc o młodzieży bardzo łatwo można popaść w pewne schematy czy też korzystać z pewnych ogólnych opinii. Autorka absolutnie z nich nie korzysta, podchodzi do swoich bohaterów jak do ludzi dojrzałych, którzy sami podejmują decyzję, lecz nie umieją jeszcze kontrolować emocji.
Świat młodych ludzi to trudna szkołą przetrwania w której dyplom otrzymują nie tylko ci najsilniejsi ale i ci pełni wewnętrznych dylematów. Czy bohaterowie powieści zdadzą taki egzamin ? Polecam!


poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Właśnie dziś, właśnie teraz - Karolina Wilczyńska




  Z uwagą zawsze śledzę to, co dzieje się na polskim rynku wydawniczym i bardzo lubię sięgać po książki rodzimych autorów, których twórczości do tej pory nie miałam możliwości poznać. Tak była kilka lat temu z powieścią pani Wilczyńskiej,„Performens”, która pełna tajemnic i niedomówień zafascynowała mnie do tego stopnia, że od tego czasu czytam wszystkie jej książki. Muszę jednak przyznać, że „Właśnie dziś, właśnie teraz” zdecydowanie wyróżnia się na tle jej twórczości jako tekst niebywale prawdziwy i smutny. Trzy bohaterki niby tak z pozoru różniące się wiekiem, pochodzeniem, życiem a tak w sumie niewiarygodnie podobne. Wypadek, nagle losy tych kobiet krzyżują się i początkowo zdane na swoje towarzystwo są pośrednio zmuszone by popatrzeć na swoje życie z zupełnie innej perspektywy. Czy ten jeden krytyczny moment będzie motorem do zmiany ich postawy życiowej? Jak głęboko bohaterki są przekonane o tym, że ich postępowanie jest słuszne?
   Powieść ta pełna jest prawd życiowych, niebywale zmusza do refleksji ale i też monetami bardzo przygnębia. Ktoś zapyta więc, czy warto czytać tego typu książki jeśli ich odbiór jest taki a nie inny ?
Jak najbardziej tak. Autorka ogromnie wnikliwie podchodzi do losów i postępowania swoich bohaterów. Co prawda nie ocenia i nie gani ale czytelnikowi aż marzy się, żeby niektórymi potrząsnąć i udowodnić, że to co uważają za białe, absolutnie takim nie jest.
Bardzo trudno jest oceniać siebie samego jeżeli do naszych poczynań nie mamy odpowiedniego tła czy też nie możemy ich skonfrontować z innymi. Bohaterki co prawda widzą pewne ich odbicia ale są przekonane o słuszności swoich zachowań. Nawet gdy finał okazuje nie taki jak sobie wyobrażają, dalej tkwią w przeświadczeniu o swojej nieomylności. Czy któraś z nich wyciągnie naukę z lekcji jaką zgotuje jej los?
  „Właśnie dziś, właśnie teraz” to fantastyczna powieść obyczajowo psychologiczna, poruszająca czytelnika do głębi. Jego emocje zostają wystawione na ciężką próbę, czasem nawet na moment trzeba od nich odpocząć, by z powrotem móc obiektywnie spojrzeć na przedstawione sytuacje.
Wydaje się, że przekonanie, że jest się komuś potrzebnym to jedno z tych odczuć, które nas dowartościowuje i podnosi samoocenę, lecz czy tak jest naprawdę? Ile potrafi upokorzeń znieść kobieta by mieć złudne poczucie o swojej słusznej i ważnej roli?
Karolina Wilczyńska zaprasza do świata, w którym burzone są życiowe mity a pokręcone drogi głównych bohaterek z trudnością szukają celu. Czy jako autorka pozwoli im na ich odnalezienie czy pozostawi z toksyczną codziennością ? Zdecydowanie polecam

 http://bookmaster.com.pl/szukaj-Karolina+Wilczy%C5%84ska
 http://bookmaster.com.pl/ksiazka-wlasnie,dzis,wlasnie,teraz-karolina,wilczynska-1717641.xhtml
 http://bookmaster.com.pl/

niedziela, 2 kwietnia 2017

Dom nie z tej ziemi - Małgorzata Strękowska-Zaremba


„Nieodkryte tajemnice bywają gorsze od odkrytych, tak samo jak ciemność jest gorsza od światła. W ciemności nawet zwyczajne krzesło może wydać się groźnym tygrysem z ostrymi kłami, a skrzypienie schodów gniewnym pomrukiem wilkołaka. Ciemność budzi potwory, światło przemienia je z powrotem w ludzi. Ciekawość jest silniejsza od lęku przed ciemnością. Ciekawość pomaga w odkrywaniu tajemnic -nawet tych najgorszych”.

   Pani Małgorzata Strękowska-Zaremba to autorka, której twórczość miałam przyjemność już troszkę poznać, zarówno książka „Berry, gangster i góra kłopotów” jak i opowiadania, które chętnie wykorzystuję w pracy z tomów Bajkoterapii, i mojemu synkowi, i mnie, bardzo podobały się.
Po jej nowej powieści spodziewałam się dobrej, dziecięcej lektury, lecz szczerze pisząc absolutnie nie byłam przygotowana na taką opowieść jaką przyszło mi poznać. Tym razem syn z powodu pięknej pogody, absolutnie nie był nastawiony na czytanie, dlatego mogłam spokojnie zabrać się za lekturę, nie bojąc się, że w najciekawszym momencie zostanie mi ona brutalnie odebrana przez właściciela. Bardzo rzadko zdarza się, żeby lektura tak wciągnęła mnie już po pierwszej stronie. Tu mało, że się tak zdarzyło, co treść każdej następnej kartki intrygowała mnie coraz bardziej. Autorka fantastycznie od samego początku budowała napięcie, które tak naprawdę w ogóle się nie zmniejsza ani nie przechodzi. Pozostawia czytelnika z takim ogromem różnorakich emocji, że ciężko później się pozbierać. Chociaż jako osoba dorosła dość szybko zorientowałam się co znaczą przedstawione metafory, absolutnie nie przeszkodziło mi to w przeżywaniu tej powieści.
Daniel poznaje Marysię w momencie,gdy z przerażeniem obserwuje stojący po drugiej stronie ulicy dom. Chłopiec nie ma pojęcia co ona widzi w nim tak strasznego aż do chwili, gdy zauważa, że jedynie ten budynek nie posiada na zewnątrz swojego cienia. Mało tego, dziewczynka mówi, że na niego nigdy nie pada deszcz, jego mury kryją w sobie zło, a cienie ukryte są w jego wnętrzu. Daniel z ogromną ochotą zaczyna bawić się w detektywa, uczy się od Marysi odpowiedniego patrzenia, słuchania i logicznego łączenia faktów. Zawiązuje się między nimi przyjaźń, dziewczynka ogromnie cieszy się z tego, że ktoś ją rozumie, nie wyśmiewa z powodu jej obserwacji i z wyciągniętych przez nią wniosków. Czy dom nie z tej ziemi pozwoli młodym detektywom rozwiązać zagadkę ? Czy uda im się pomóc dzieciom, które w nim mieszkają i uwolnić ich od złych czarów?


„Okna lubią światło, dlatego najczęściej mają przeźroczyste szyby. Można przez nie wyjrzeć na dwór i zajrzeć do środka. Przez zamalowane okna t e g o domu nie było widać wnętrza. Czy to możliwe, że same się oślepiły? Chyba nie. W takim razie kto je pomalował: czary czy ludzie?”
Czy naprawdę w oczach Marysi widać dom z żółtymi oknami, czy nieme błaganie o pomoc? Dlaczego jej serce zamierało ze strachu a Daniela spokojnie wybijało równy rytm?
    Zaskoczyła mnie autorką tą powieścią. Nieprzygotowana na zawarte w niej treści pozwoliłam, by przedarły się przez obronny mur i pozostawiły głębokie ślady.
Nie można również nie wspomnieć o ilustratorze, którego zresztą jestem zagorzałą fanką Rysunki Daniela de Latour fantastycznie oddają klimat tej powieści, momentami jeszcze bardziej podnoszą napięcie, nie są odpowiedzią na kłębiące się w czytelniku pytania, choć momentami stają się sprytnymi podpowiedziami.
   „Dom nie z tej ziemi” to książka, którą powinien przeczytać każdy dorosły. Poznać smak strachu, niepewności i związanego z tym niezrozumienia. Samotności, braku nadziei i przygnębiającego smutku. Życia jakiego nie chce się żyć. Życia na jakie jest się skazanym. Czy widać w nim jakąkolwiek furtkę ?







piątek, 31 marca 2017

Dziennik Cwaniaczka Ryzyk-Fizyk - Jeff Kinney

  Nie mam pojęcia kiedy to minęło ale trzymam w rękach już jedenasty tom przygód Grega i jego nietuzinkowej rodziny. Książka w formie dziennika prowadzonego przez jakże niesfornego chłopca, fantastycznie ilustrowana, pełni w moim domu ważną rolę. To dzięki niej, a właściwie tomowi „Rodrick rządzi” zawdzięczam to, że mój syn, zdecydowany przeciwnik czytania całkowicie poddał się i dosłownie pochłonął książkę w przeciągu dwóch dni. Mało tego, z powodu nieustającego chichotu jaki z siebie wydobywał, tak skutecznie zainteresował lekturą całą rodzinę, że gdy zostaje wydany nowy tom, każdy walczy o pierwszeństwo czytania.
  W tej części Greg jak zwykle ma problemy ze swoją rodziną a już przede wszystkim mamą. „Rodzice ciągle powtarzają, że świat nie kręci się wokół mnie, ale ja czasem nie jestem tego taki pewien”. Wszystko przez to, że chłopiec czuje się bezustannie obserwowany i zastanawia się czy nie jest bohaterem jakiegoś telewizyjnego show. Mało tego, rozmyśla, czy czasem wszyscy wokół niego to nie roboty, które wykonują tajną misję? Stara się wszystkich w jakiś sposób sprawdzić, bo przecież maszyny muszą się w jakiś sposób pobierać energię i jak to mówi Mama do Taty muszą podładować baterię , to na cóż innego byłyby potrzebne aż trzy kontakty w sypialni rodziców?


No cóż, przemyślenia głównego bohatera trzeba przyznać, mało, że są ogromne trafne, to jego spojrzenie na otaczającą go rzeczywistość ogromnie zabawne. Z reguły cokolwiek robi, kończy się to fiaskiem, które stara się zamienić na coś pozytywnego. Bo jeśli już musi czytać, bo to podobno poszerza horyzonty, to czemu nie serię o Dreszczakach, którą czytają wszyscy jego koledzy? Nieważne przecież, że potem ciemność wydaje się pożerających potworem, a zejście do piwnicy powoduje palpitację serca.



Dziennik Cwaniaczka to lektura po którą zdecydowanie warto sięgnąć chociażby z dwóch powodów: porusza ważne problemy młodych ludzi i fantastycznie bawi. Autor posiada umiejętność przemycania zarówno w treści jak i rysunkach myśli zdecydowanie poważniejszych niż wydaje się z pozoru. W krzywym zwierciadle nie umieszcza tylko codzienności młodych bohaterów powieści ale również dostaje się też i dorosłym. I również oni, wcale nie idealni, stają się ważnymi elementami fabuły. Bo tak naprawdę nie ważne ile ma się lat, każdy przecież ma prawo do osobistych lęków i dylematów. Nasz „dorosły” świat jest również nimi przepełniony, a logika Grega na pewno nie jednemu pomogła by w rozładowaniu stresu. Polecam..

niedziela, 26 marca 2017

Atlas przygód zwierząt -Emily Hawkins, Rachel Williams




       Muszę przyznać, że jestem coraz bardziej zauroczona tytułami, które proponuje ostatnio Nasza Księgarnia swoim najmłodszym czytelnikom. I ten oto atlas zwierząt, również całkowicie podbił moje serce. Ogromne wydanie w twardej oprawie z barwną, interesującą okładką, już samym swoim wyglądem przyciąga uwagę. Nie zawodzi również jego zawartość. Autorzy zapraszają nas w podróż przez siedem kontynentów w celu obserwacji i poznania różnych gatunków zwierząt. Dowiemy się jak zwierzęta radzą sobie w przyrodzie, jakie odbywają wędrówki, jakie mają zwyczaje i które z nich są najodważniejsze. Ogromnie dużą rolę odgrywają tu ilustracje Lucy Letherland, ogromnie barwne i szczegółowe, niejednokrotnie w sposób żartobliwy przedstawiają przedstawicieli poszczególnych gatunków. Książka jest ogromnie przejrzysta, każdy kontynent potraktowany bardzo dokładnie, a mnóstwo ciekawostek zdecydowanie poszerza wiedzę o zwierzętach nie tylko dzieciom ale i też starszym czytelnikom. 


Wędrówkę zaczynamy w Afryce, miejscu zdumiewających zjawisk w świecie przyrody. To na jej terenie występuje ogromna różnorodność zwierząt, które wypracowały własne sposoby na przetrwanie np. antylopy gnu potrafią przemierzyć nawet 3000 kilometrów w ciągu roku w poszukiwaniu wody i świeżej trawy, która jest jej głównym pokarmem. Autorzy, na każdej stronie umieścili dużo interesujących ciekawostek, niejednokrotnie świetnie zilustrowanych. Uważam tylko, że książka ma jedną zdecydowaną wadę. Jak zacznie się ją przeglądać, zdecydowanie traci się poczucie czasu i łatwo zapomnieć o reszcie świata, a co za tym idzie, o naszych bieżących obowiązkach. Wiadomo przecież, że podróże nie tylko kształcą ale i zabierają jakiś odsetek czasu, ale w tym wypadku jakże pożytecznie wykorzystanego.


   Uważam, że bardzo dobra była w przypadku tej książki współpraca pomiędzy autorami a ilustratorem. Dużo wiadomości, jest bardzo świetnie przedstawionych graficznie, dzięki czemu w podróż ze zwierzętami mogą wyruszyć już najmłodsze dzieci. Mało tego, wszyscy mają do wykonania pewne zadania, które nie tylko ćwiczą wzrok i spostrzegawczość (wyszukać pewne elementy wcale nie jest łatwo) ale też i pozwalają na łatwiejsze przyswajanie wiadomości. Ogromnie ważne są dla mnie w tym opracowaniu kolory ilustracji. Nie mamy tu do czynienia z tak modnymi stonowanymi barwami leż żywymi, intensywnymi kolorami, odzwierciedlającymi autentyczne umaszczenie zwierząt jak i charakterystycznymi dla danego kontynentu, co świetnie pozwala np. określić temperaturę powietrza panująca na danym obszarze.
   „Atlas przygód zwierząt” wprowadza dziecko w autentyczny świat fauny, zaprasza do fantastycznej podróży , w czasie której odkryje ono setki szczegółów i uzyska dużo wiadomości. Wspaniała lektura dla całej rodziny. Zdecydowanie polecam!