sobota, 11 marca 2017

Kraina miłości i zatracenia - Tiphanie Yanique

   
      Ostatnio bardzo polubiłam książki z tłem historycznym, dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po tę powieść. O Wyspach Dziewiczych nie wiedziałam zbyt wiele i pomyślałam sobie, że to będzie bardzo dobry wstęp do tego, by je troszkę bliżej poznać. Jest początek XX wieku, po Dani nadchodzi czas panowania w tym rejonie Stanów Zjednoczonych. Na Morzu Karaibskim rozgrywa się tragedia, tonie statek wraz z kapitanem, głową rodziny Bradshaw. Pozostawia on dwie córki i syna w ogromnie trudnej i niepewnej sytuacji. Rodzeństwo charakteryzuje się tym, że każde z nich posiada fantastyczną urodę i niezwykły dar, który może wykorzystać tylko dla nich. To co uderza w tej powieści to problem kazirodztwa. Znany już z historii zarówno egipskich, jak i greckich czy rzymskich, tutaj ma ogromny wpływ na bieg całej fabuły. Duże znaczenie ma również mitologia tego obszaru, pewne obrzędy i tajemnice. Dla mnie trochę kłopotliwa była mnogość występujących bohaterów, powieść trzeba było czytać naprawdę w skupieniu aby nie pomieszać ich losów. Na początku przytłoczyła mnie też ilość wątków, jednak stopniowo fabuła nabierała przejrzystości. Magia przeplata się z rzeczywistością, mnóstwo retrospekcji, wszystko to daje nam obraz nie tylko miejsca, ale i historii rodziny Bragshaw, wzajemnych relacji, a przede wszystkim ukazuje losy rodzeństwa, które musiało w ogromnie trudnym czasie poradzić sobie nie tylko z przeciwnościami losu, lecz również z samym sobą. Mnóstwo kontrastów, zakazane romanse,walka z przeznaczeniem, realizm magiczny, to tylko niektóre wybijające się z fabuły wątki. To jedna z tych powieści, z którą mamy na początku troszkę problem by się w nią wciągnąć, a potem nie możemy się od niej oderwać. Autorka piękne oddała klimat miejsca, Wyspy Dziewicze jawią się czytelnikowi jako trochę fantastyczne, lekko nierealne miejsce. Bohaterowie świetnie się w nie wkomponują , a czytelnikowi z kolei ma pomóc postać dodatkowego bohatera- narratora. I być może to był dobry zabieg, ponieważ autorka stale zmieniała czas i miejsce akcji, powodując tym lekki chaos w fabule.
     Zdecydowanie dla mnie minusem jest zakończenie, które nie daje wyjaśnienia wielu wątkom, a nie zapowiada ciągu dalszego. Jakby nie było jest to saga rodzinna, przedstawiona na kanwie sześćdziesięciu lat i czytelnik chciałby poznać choć niektóre rozwiązania. Czasem odnoszę wrażenie, że autor uważa, że im bardziej skomplikowanie ukaże fabułę, tym bardziej będzie ona interesująca. Tutaj jednak to się nie sprawdza. Prostsze jej przedstawienie na pewno pozwoliłoby na przyjemniejszą i pełniejszą lekturę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz