wtorek, 17 lipca 2018

Bodzio i Pulpet -Grzegorz Kasdepke


  


Bodzia stale spotykają ciekawe przygody, na dodatek to właśnie on jako pierwszy, spotkał Obcego. Takie historie przydarzają mu się non stop, Pulpet jest trochę zazdrosny, bo jak to może być, żeby jego najlepszego przyjaciela stale spotykały tak fantastyczne wydarzenia, a on, Pulpet w nich w ogóle nie uczestniczy. Chłopcy lubią ze sobą przebywać i razem spędzać wolny czas, w szkole chodzą do tej samej klasy, ale to właśnie jest zawsze tak, że to Bodzio zauważy coś ciekawego. Mało tego, sam potrafi zbudować urządzenie, dzięki któremu można nawiązać kontakt z obcymi. A Pulpet tak niekoniecznie, mało co widzi wokół siebie, ale nie przeszkadza to wzajemnej relacji chłopców i nie powoduje to między nimi żadnych kłótni, wręcz przeciwnie, takie wydarzenia jeszcze bardziej pogłębiają ich przyjaźń. Ten tom przygód chłopców poświęcony jest głównie przybyszom z kosmosu, jak też kolorowi zielonemu. Seria „Poczytam ci mamo” w której ukazała się następna część ich przygód, to publikacje w których dzieci mają możliwość przeczytać krótkie rozdziały na przykład rodzicom. Czcionka jest duża, wyraźna, tak, że nie sposób pomylić się w czytaniu. Teksty dotyczą codzienności młodych bohaterów, tym razem łączy ich właśnie temat obcych. Bardzo lubię prozę Grzegorza Kasdepke i z reguły sięgam po każdy jego nowy tytuł, ale muszę szczerze stwierdzić, że akurat te historyjki, Bodzio i Pulpet nie do końca mnie przekonują. Rozumiem założenie, że mają być niedługie, jednak niektóre z nich wydają mi się pod koniec ciut urwane a z chęcią czytelnik poznałby ich ciąg dalszy. Jest jednak w tym wydaniu coś, co ja z całego serca momentalnie pokochałam. Są to ciekawe i zabawne ilustracje. Ich autor, Daniel de Latour, stworzył prace, na które patrzy się z ogromną przyjemnością i żałuje, że nie ma ich więcej. Cudowny pojazd Obcych stworzony z konewki czy wizerunek turysty z kosmosu, który utknął przy trzepaku, to zdecydowanie moje ulubione ilustracje. Nowe przygody Bodzia i Pulpeta myślę że przypadną do gustu młodym czytelnikom, ponieważ dają możliwość własnej interpretacji historii jak i jej dalszego rozbudowania. Na pewno docenią siłę przyjaźni jak i jej konsekwencje. Poruszane w tekście tematy są ogromnie aktualnie, potrzeba sprzątanie i nie zaśmiecania świata dotyczy każdego z nas, i warto tłumaczyć najmłodszym, że dbanie o własną planetę, jest tak samo ważne jak opieka klasowymi roślinami. Poprośmy najmłodszych aby role na chwilę się obróciły i teraz oni nam przeczytali tę historię. Ważne, by nie tylko ćwiczyli tę umiejętność lecz również zobaczyli, jak dużą przyjemność mogą sprawić tym swoim najbliższym.








poniedziałek, 9 lipca 2018

Wielka księga wartości. Opowiadania o szczerości, tolerancji i innych ważnych sprawach - Teresa Blanch, Anna Gasol

     Otaczający nas świat, często wydaje się skomplikowany i niebezpieczny. Dla dzieci bywa nieraz ogromną niewiadomą, z każdym dniem poznają go dokładniej. Tylko w dzieciach nie ma tego lęku ich uczucia są z reguły jasne i proste. Gdy spotykają się z czymś nowym, ich reakcje są żywiołowe i ogromnie szczere. Często przez to wydają się dość okrutne, a przecież bierze się to z nieznajomości danej rzeczy czy tematu. Książki, które zawierają treści mogące im zrozumieć nasz świat, poznać własne i cudze emocje są ogromnie przydatne do rozwoju ich świadomości i charakteru. „Wielka księga wartości” to wspaniała dydaktyczna pomoc, która nie tylko ma na celu przedstawienie ciekawej opowieści lecz również zapoznanie dziecka z różnymi uczuciami i sytuacjami, które mogą dla niego być trudne. Szesnaście historii, jakże różnych choć poruszających te same trudne tematy i problemy, jakie może napotkać w codziennym życiu nasze dziecko. Czy tolerancja to coś trudnego, co to takiego solidarność, czy akceptować siebie to znaczy polubić się, to tylko niektóre z pytań, na jakie odpowiedź może tu znaleźć najmłodszy czytelnik. Opowiadania bardzo proste w treści, bez wyszukanych porównań, wprowadzają w świat, w sposób ogromnie zrozumiały. Czy życzliwość popłaca, czy uczucia młodych są równie ważne jak dorosłych, czy życie bez empatii jest prostsze?
Bardzo ładne wydanie, w twardej oprawie, z sympatycznymi ilustracjami katalońskiego artysty, ogromnie przypadło mi do gustu. Na pewno wykorzystam je na zajęciach z dziećmi, i pozwolę na ich indywidualny odbiór, łatwo będzie można wtedy pomówić o uczuciach, które towarzyszyły dzieciom w czasie poznawania tekstu. Podoba mi się, że autorki pamiętały o tym, że dzieci wyczują każdy fałsz i dlatego ich opowiadania niosą ze sobą zarówno pozytywne jak i negatywne emocje. To również świetna książka do wieczornego czytania, można je wpleść w rozmowę o mijającym dniu.
Tego typu literatury jest w tej chwili sporo na rynku wydawniczym i miałam obawy, czy ta pozycja nie powieli innych. Zaskoczyła mnie świeżością i malowniczymi sceneriami. Zdecydowanie polecam.




niedziela, 8 lipca 2018

O czym myślą koty. Kocie sekrety oczami naukowców -Thomas McNamee





   Jeśli opowiadamy o swoich czworonożnych milusińskich, to najczęściej, że są kochane, przytulaśne, charakterne, jedyne w swoim rodzaju, czasem złośliwe i mające swoje zdanie. Koty od wieków stanowiły dla właścicieli zagadkę, nigdy nie wiadomo było dlaczego właściwie uznają jakiegoś właściciela i któregoś pana, a innego w ogóle nie akceptują. Właściwie tak najbardziej powszechna jest określenie, że kot nie ma swojego pana lecz, że go sobie przyporządkowuje. Autor książki „O czym myślą koty” bardzo skrupulatnie podszedł do zadanego sobie tematu. W jednej z części książki wspomina, opisuje swoje obserwacje dotyczące jego malutkiego kotka, w drugiej zaś zaprasza nas do naukowej dyskusji, która jednak zdecydowanie zwalnia wcześniejszą narrację ale przynosi również czytelnikowi mnóstwo ciekawych informacji o tych stworzeniach. Czy książka wznosi coś nowego? Myślę że tak, zwłaszcza ta część naukowa w wielu miejscach mnie mocno zaciekawiła, jak na przykład temat krzyżowania ras czy dawania ostrzegawczych znaków przed atakiem. Autor wiele miejsca poświęca budowie i funkcjonowaniu kociego mózgu, przedstawia, która jego część najbardziej uaktywnia się w czasie obcowania z człowiekiem, stawia pytania, czy w ogóle jest możliwość wytresowania kota oraz rozwodzi się o jego bezwzględnym charakterze łowcy. Porusza temat kota w mieście, jego adaptacji do warunków, snuje wnioski czy jest to dobre miejsce dla tego zwierzęcia. Akcentuje również problem dotyczący bezdomności kotów we Włoszech i USA, stara się dać wskazówki w jaki sposób można pomóc tym zwierzętom. Autorowi udaję się obalić wiele powtarzanych przez ludzi mitów, zwraca również uwagę na emocje jakie towarzyszą tym czworonogom. Na pewno nie mamy tutaj do czynienia stricte z opracowaniem naukowym, lecz wnioskami, które nasuwają się autorowi po obserwacji jego czworonoga i poznaniu wielu o nim informacji. Miłośnicy tych zwierząt, na pewno będą pod wrażeniem jego skrupulatnej pracy, lecz i mam nadzieję, że również dostrzegą pewne miejsca, gdzie autor zostawia czytelnikowi osobistą furtkę na interpretację pewnych zachowań kocich. Historia czarnej Augusty staje się motorem działań autora, stara się on jak najlepiej przedstawić czytelnikowi pewne ważne elementy życia tych zwierząt, również dużo czasu i miejsca poświęca ich historii i udamawia ich przez człowieka. Czy darzymy te zwierzęta dużą miłością czy też niekoniecznie, uczciwie musimy stwierdzić, że są one bardzo ciekawymi istotami, i nie mam tu na myśli tylko tych przysłowiowych 7 lat życia życia ale również pewne informacje, które dowodzą o tym, że ich mózg jest bardzo rozwinięty.
Ciekawa, choć troszkę nierówna lektura. Proponuję ocenić samemu.





   

środa, 27 czerwca 2018

Jak to działa? Ciało człowieka -Joanna Kończak, Nikola Kucharska, Katarzyna Piętka

    Dzieci fascynuje budowa człowieka. Od małego często zasypują dorosłych pytaniami; co to jest, do czego służy, dlaczego ciało tak funkcjonuje a nie inaczej i do czego potrzebne nam są różne narządy. Klarę również fascynuje nie tylko świat wokół niej, lecz i medycyna, chciałaby poznać jak funkcjonuje człowiek. W przyszłości, marzy by zostać lekarką albo pielęgniarką. Klara jest pilną uczennicą, wyszukuje wiadomości i stara się uzupełnić swoją wiedzę, szuka również pomocy u dorosłych i znajduje ją u dziadka, który swoimi rysunkami, w sposób przejrzysty pokazuje jej, jak funkcjonuje nasze ciało. Starszy pan odpowiada na mnóstwo pytań, którymi tak często zasypują nas rodziców, najmłodsi. I na przykład: dlaczego mamy czkawkę, kiedy mówimy jąkając się, dlaczego nam się kręci w głowie po karuzeli i kiedy nam było czy w brzuchu. Dziadek jest ogromnie pomysłowy i jego rysunki w pełni zadowalają małą badaczkę i odpowiadają na jej pytania. Prace Nikoli Kucharskiej oglądałam już w książce „ Wielka księga zabawek i łamigłówek”, podobały mi się dlatego z zaciekawieniem sięgnęłam po obecny tytuł, by zorientować się, jak sobie poradziła sobie z tak trudnym tematem. I cóż, zrobiła to naprawdę świetnie, a teksty w pełni ilustracje uzupełniają. Ogromnie podobają mi się niektóre wytłumaczenia jak na przykład: co to jest alergia, „ bo Klara ma alergię na Franka czyli go nie lubi ale można też mieć alergię na jedzenie, pyłki w powietrzu czy sierść zwierząt. Kiedy nasz organizm broni się przed danym czynnikiem dostajemy wysypki, zaczyna nam się lać z nosa lub mamy problem z oddychaniem”. Przy każdej stronie możemy spędzić z dzieckiem mnóstwo czasu, oprócz wyjaśnienia jakie zadanie ma dany narząd, są tutaj również umieszczone objaśnienia powiedzeń jak na przykład, co to znaczy sokoli wzrok albo ośrodek leniuchowania lub co to znaczy wstać lewą nogą lub jest wiercipiętstwo. Mnie zafascynował układ nerwowy i świetne ukazanie tego jak powstaje bodziec czuciowy, możemy prześledzić reakcję organizmu przez całe ciało. Ważną częścią jesteś rozdział o zdrowym jedzeniu i trybie życia. Oprócz wskazówek, umieszczone są piramidy żywieniowe i objaśniona bardzo ważna rola układu trawiennego.

Chciałam tę książkę podarować mojej siostrzenicy, lecz gdy sen ją zauważył, powiedział „nie ma mowy”. Siedzi teraz i studiuję każdą kartkę, skupiając się na każdej stronie i tak już ponad godzinę, co w jego przypadku jest już naprawdę wielkim sukcesem. Tak naprawdę, to chętnie go posłucham, książka ta podoba mi się wyjątkowo ponieważ przedstawiona treści są bardzo łatwo przyswajalne, głównie właśnie dzięki ilustracjom oraz sposobie sformułowania opisu. Dlaczego mamy łaskotki, pot ma niemiły zapach, do czego służą migdałki, gdzie mamy centrum wzmożonego zaglucenia nosa? Odpowiedzi na te pytania i na wiele wiele innych, znajdziemy właśnie w tej książce. Kochani rodzice naprawdę zanim podsuniecie ją dziecku, na spokojnie najpierw przeglądnijcie sami, żeby nie wybuchać takim śmiechem jak ja, w czasie rozmowy z dzieckiem, bo cała nauka wtedy idzie w las. Wróżę tej książce ogromne powodzenie i zdecydowanie ją polecam nie tylko dla najmłodszym ale również uczniom szkoły podstawowej. Jest to fantastyczna pomoc dydaktyczna, która nie znudzi się a naprawdę poszerzy wiadomości.





niedziela, 24 czerwca 2018

Absolutnie fantastyczne zabawy z liczbami -Claire Sipi

   Lubicie rozwiązywać zagadki, odczytywać rebusy i znajdować drogę w labiryncie? Przyznam się szczerze, że w dzieciństwie tego nienawidziłam. Zawsze gubiłam prawidłowy kierunek a rebus jawił mi się jak rzecz z koszmaru. Teraz mogę wytłumaczyć sobie, dlaczego tak było, lecz wtedy, uważałam to za ciężką karę. Dopiero jako mama polubiłam wszelkie tego typu zadania, ponieważ dawały możliwość na wspólne, twórcze chwile z dzieckiem. Wiadomo, że tego typu prace rewelacyjnie wpływają na lepszą współpracę półkul mózgowych, co jest idealne dla dzieci, które mają pewne problemy w dobrym kojarzeniu faktów, czy też są niezłym ćwiczeniem gdy młody człowiek ma problemy ze skupieniem.

„Absolutnie fantastyczne zabawy z liczbami” teoretycznie przeznaczone są dla dzieci w wieku od 6-10 lat, znajdują się tu jednak również zadania z którymi poradzą sobie młodsi czytelnicy a i takie , które mogą sprawić trudność i 12 latkowi, zwłaszcza jeśli mam on problem z prawidłowym odczytywaniem godzin na zegarze. I tak, jeśli chcemy odnaleźć skarb, trzeba wykonać działania matematyczne, jakikolwiek błąd w wyniku bardzo utrudni nam pracę. Bardzo ciekawe jest zadanie, w czasie którego trzeba dopasować godziny odjazdów pociągów do pasażerów, i znaleźć im jeszcze odpowiedni peron. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie proste. Zamawianie pizzy pomoże w graficznym rozrysowaniu prostych ułamków, a odszyfrowanie wiadomośi wskaże, gdzie czai się włamywacz. Piramidy liczbowe pomogą potrenować dodawanie i odejmowanie, na łące poćwiczymy spostrzegawczość a i będziemy mieć spotkanie z sudoku. Liczby parzyste i nieparzyste odegrają dużą rolę a zaplanowanie drogi parady zajmie trochę czasu. Ważną rol mają tu ilustracje, które są kolorowe, przejrzyste i miłe dla oka.
Bardzo dobra lektura na wakacje, przyda się w deszczowe dni lecz i będzie świetną pomocą do utrwalenia poznanego już materiału. W zamieszczone gry planszowe można zagrać całą rodziną, dobrze przy tym się bawiąc. Książka nie tylko dla młodego matematyka, lecz przede wszystkim dla dziecka, które ma trochę problemów z tą królową nauk. Dobrej zabawy !

czwartek, 21 czerwca 2018

Opowiem ci, mamo, co robią psy -Paulina Wyrt



      Dla najmłodszych posiadanie psa to tylko przyjemność, często zapominają o tym, że to również są pewne obowiązki. Paulina Wyrt w swojej książce ukazuje je w ciekawy sposób, podkreślając jednak, że najważniejsze jest uczucie jakie łączy właściciela z jego czworonogiem. Feler to uroczy psiak, którego opiekunem staje się Lila. Radość z obu stron jest ogromna, jednak przed dziewczynką jeszcze sporo pracy. Przede wszystkim musi iść do weterynarza a później czeka ją długa nauka, np. że kot niekoniecznie musi oznaczać wroga.
Książka ta to niewątpliwie perełka nie tylko dla młodych miłośników zwierząt. Fantastyczne, barwne ilustracje przyciągają oko, ciekawe polecenia do wykonania, moc pożytecznych informacji, wszystko to sprawia, że czas biegnie zdecydowanie za szybko. Młody czytelnik na pewno z zainteresowaniem będzie oglądał wyposażenie gabinetu weterynarza, czy poznawał różne rasy psów jak i ich drzewo genealogiczne. Jak wygląda psi żywot w czasie pór roku i jaką lubią najbardziej ? Czy kubraki w czasie zimy uważają za przydatne? Czy pracują jak ludzie i jakie zawody mogą wykonywać? Dzieci pokochają Felera od pierwszej strony, bo to ogromnie sympatyczny psiak tylko troszkę brakuje mu ogłady. Na pewno Lila sobie z tym poradzi. Bo to co łączy obydwoje, na pewno będzie warte, wszystkich jej zabiegom.


Zawsze podkreślam, że ogromnie ważne są ilustracje, i że mam lekkiego fioła na tym punkcie. Wielokrotnie kupowałam książki tylko z powodu ilustratora, i muszę przyznać, że grupa ulubionych z każdym dniem rośnie. Paulina Wyrt na pewno ją powiększy i z zainteresowaniem sięgnę po inne bajki przez nią ilustrowane, ponieważ kolorystyka i jej wizja wyglądu bohaterów ogromnie przypadła mi do gustu.
Czy Feler poprawi swoje zachowanie, a rodzice Lili będą mogli spokojnie wyspać się ?
Zapraszam go ciekawej i wesołej lektury w czasie której poćwiczymy też spostrzegawczość i rozwiążemy zagadki. Niekoniecznie tylko z dzieckiem!



środa, 6 czerwca 2018

Poczytaj mi, mamo. Księga czwarta

 
   W dzieciństwie uwielbiałam gdy wieczorem,któreś z rodziców, czy też starsza siostra, czytali lub opowiadali mi różne historie. Bajki z serii „Poczytaj mi mamo” zawsze stały na honorowym miejscu na mojej półce z książkami. Pamiętam też, że bardzo też lubiłam czasopismo Świerszczyk; kolorowe, pełne zagadek i zadań do wykonania również stanowiło dla mnie świetną zabawę. Księga czwarta z serii „Poczytaj mi mamo” to zbiór bardzo interesujących tekstów, dzięki którym dorośli powrócą na chwilę do dziecięcych lat a dzieci będą mogły rozwinąć swoją wyobraźnię.
Bajki takich klasyków jak Stanisław Jachimowicz i Maria Konopnicka oraz współczesnych pisarzy zapraszają w świat marzeń, uczą trudnej sztuki życia, wzajemnej tolerancji, rozwijają ciekawość świata. Ważną rolę odgrywają tutaj ilustracje np. Piotra Wojciechowskiego, Marii Uszackiej czy Anny Stylo-Ginter. Miłym wspomnieniem są dla mnie ilustracje Włodzimierza Terechowicza, które naprawdę towarzyszą mi od najmłodszego dzieciństwa poprzez lata młodzieńcze. Pamiętam książki Jerzego Broszkiewicza właśnie z jego rysunkami. Zawsze miałam do nich słabość i rozpoznawałam je z daleka
Najważniejszą rzeczą, łączącą te bajki to jest po prostu ich uniwersalność,z biegiem lat w ogóle nie tracą na swoim znaczeniu. Wręcz przeciwnie, niektóre przypominają o wartościach które ostatnio schodzą na drugi plan. Jest więc opowiadanie o przyjaźni, o nauce świata, o tym jak warto być kreatywnym i o naszych słabościach, jak na przykład obżarstwo. Pamiętam jak usiłowałam z ciasta piernikowego zrobić razem z mamą piernikowego rycerza, nigdy jednak nie był tak prześliczny jak na ilustracjach Anna Stylo- Ginter. Przeglądając tę serię zawsze ogarnia mnie pewna nostalgia, bo jak to jest, że te same teksty są tak ważne dla nas dorosłych jak i stają się takie dla naszych najmłodszych czytelników. Widząc nieraz reakcje dziecka w czasie czytania bajki, możemy stwierdzić, że aktualność ich jest jak najbardziej na miejscu i że warto zawsze próbować dziecku pokazać świat niekoniecznie naszymi oczami lecz uczyć go marzyć, nie bać się pewnych wyobrażeń i tego że w życiu warto być kreatywnym. Warto czasem porzucić codzienny wyścig z czasem i zrobić sobie z dzieckiem przerwę. Przy tych fantastycznych bajkach czas również pobiegnie zdecydowanie za szybko.


wtorek, 5 czerwca 2018

To jest futbol! Krótka historia piłki nożnej - Michał Gąsiorowski

 
      Zbliżające się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej to bardzo dobry moment na przypomnienie sobie historii futbolu, sukcesów Polaków, czy ciekawych drużyn innych państw. U mnie w domu zawsze mecze rodaków oglądało się obowiązkowo, co prawda niejednokrotnie przy tym rosło ciśnienie i można było dostać zawału ale zawsze mocno trzymało się kciuki. Jakie były losy piłki nożnej i kolejnych mistrzostw? Na to pytanie znajdziemy dokładne informacje właśnie w tym opracowaniu, które będzie pomocą nawet dla całkowitego laika. Kto kiedy rozegrał jaki mecz, jaki był wynik, kto strzelił bramkę, czy wydarzyło się coś ciekawego czy śmiesznego. Bardzo dobra, przejrzysta grafika, barwne, często zabawne ilustracje, pozwalają na szybkie przyswojenie piłkarskich faktów. Książka ta pomoże nie tylko młodym, starsi na pewno z przyjemnością przypomną sobie chwile, w czasie których być może nawet uczestniczyli. Sylwetki interesujących piłkarzy, ich najważniejsze gole, ciekawe sytuacje z nimi związane. Znajdziemy tu również rozpiskę grup na zbliżające się mistrzostwa, kiedy to tłumnie będzie przed ekranami, i pewnie nie obejdzie się bez kłótni w rodzinie. Co prawda teraz mamy wygodę, możemy oglądnąć mecz nawet w autobusie na telefonie ale nie ma to jak zasiąść przed telewizorem z przyjaciółmi i z całym oprzyrządowaniem.
Mistrzostwa Europy to również wielkie wydarzenie piłkarskie i mało kto pamięta, że to Henry Delaunay, działacz sportowy był jego pomysłodawcą. Jego marzenie spełniło się po 33 latach, niestety on sam nie dożył tego momentu. Na jego cześć nazwano puchar, o który walczą najlepsze drużyny Europy. Pierwsze Euro odbyło się we Francji w 1960 roku. W eliminacjach wystartowało 17 zespołów a do decydujących rozgrywek zakwalifikowały się 4 drużyny. Pierwszym mistrzem został Związek Radziecki, który w finale pokonał Jugosławię.

W tym opracowaniu znajdziemy takich ciekawostek mnóstwo, dlatego będzie on wspaniałą lekturą dla całej rodziny. Miło powrócić do chwil, kiedy nasza drużyna była o włos od zdobycia mistrzostwa świata, i przypomnieć sobie składy drużyn. Nie można zapomnieć jak wiele różnych emocji dostarczają nam piłkarze, i że stanowią dla Polaków stały temat towarzyskich rozmów. Z dumą patrzymy na nich gdy wygrywają, smucimy się, gdy coś nie wyjdzie. Podobno 80% Polaków uważa się za eksperta w tej dziedzinie, ja do nich nie zaliczam się ale na pewno będę mocno trzymać kciuki. Co prawda dzięki tej książce moja wiedza zdecydowanie zwiększyła się, ale panowie w mojej rodzinie cały czas traktują mnie jak przysłowiową blondynkę. I tak myślę, że nieźle ich zaskoczę !

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Co widzimy w gwiazdach? Ilustrowany przewodnik po nocnym niebie Kelsey Oseid




    Kosmos to jedna z pasji mojego syna. Potrafi godzinami wpatrywać się w rozgwieżdżone niebo, i rozpoznawać znane mu gwiazdozbiory. Stale planujemy wyjazd do obserwatorium w Niepołomicach lecz ciągle pogoda robi nam psikusa. Dlatego gdy zobaczyłam ten poradnik od razu wiedziałam, że będzie to świetny prezent na Dzień Dziecka. Bardzo ciekawa, twarda okładka zapowiadała moc zawartych w książce informacji. I nie pomyliłam się, ten ogromnie wygodny, nie za wielkiego formatu poradnik, jest kopalnią wiadomości o gwiazdozbiorach, planetach, meteorytach, kometach i przestrzeni kosmicznej. Ogromnie podoba mi się on również od strony graficznej, która w bardzo prosty sposób ilustruje poszczególne gwiazdozbioru, dzięki czemu łatwo zapamiętać ich nazwy. Do każdego z nich zawarta jest szczegółowa informacja, skąd wziął nazwę, w której części nieba mamy go szukać i jak mocno świeci. I tak na przykład Mała Niedźwiedzica bywa nazywana również Małym Wozem. To właśnie w jej obrębie leży Gwiazda Polarna czyli Polaris. Ma ona bardzo duże znaczenie w astronawigacji ponieważ jest stałym punktem na niebie. W wielu kulturach doczekała się różnych potocznych określeń jak np. „gwiazda przewodnia” czy „gwiazda morza”. 


Syriusz z kolei to najjaśniejsza gwiazda Wielkiego psa i zarazem najjaśniejsza na całym nocnym niebie. Jej nazwa pochodzi z greki i dosłownie znaczy „palący” lub „ognisty”. W starożytności stanowił on podstawę kalendarza astronomicznego. Choć wygląda jak pojedyncza, w rzeczywistości jest gwiazdą podwójną. Tego typu informacji jest w poradniku mnóstwo. Przystępnie napisane, pełne ciekawostek, powodują, że łatwo zapamiętać podane wiadomości. Jezuita Nicolas -Louis de Lacaille, lubił nadawać konstelacjom nazwy narzędzi i instrumentów naukowych, a także tych związanych ze światem sztuki. Trzynaście jego gwiazdozbiorów znajduje się w obecnym systemie. Są to np. Cyrkiel, Rylec , Węgielnica.
Młody czytelnik może sięgnąć tu również po szczegółowe wiadomości dotyczące planet, ich budowie i wielkości. Dowie się co to komety i meteoryty, jak poprzez wieki kształtowały się wyobrażenia na temat wszechświata. Pozna mity, lecz przede wszystkim zdobędzie podstawową wiedzę na temat gwiazd.
Warto zaopatrzonym w ten poradnik, razem z dzieckiem, wybrać się przy odpowiedniej pogodzie nocą na spacer. Być może stanie się to początkiem głębszego zainteresowania. Obojętne czy tak się stanie takie wspólne chwile na długo zostaną w pamięci. Zdecydowanie polecam.



niedziela, 27 maja 2018

Sprzedawca marzeń -Richard Paul Evans


      Kiedy skończyłam czytać „Ścieżki nadziei” autorstwa Evansa, raczej nie przypuszczałam, że znowu sięgnę po jego książki, poruszające pośrednio temat drogi. Poprzedni cykl „Dzienniki pisane w drodze” wydawał mi się już na tyle wyczerpujący, że sądziłam, że już więcej nie można do niego nic dodać. Ciekawość jednak skłoniła mnie by poznać najnowsze dzieło autora. Według mnie jego twórczość można podzielić na dwie grupy; tę która ma nam uprzyjemnić czas, pełna romansowych motywów i dobrych zakończeń i tę, która, czy chcemy, czy nie, zmusza nas do refleksji nad życiem, niby o pozbawionej dużych emocji treści a jednak, nie pozwalająca nam obok przejść obojętnie.
„Sprzedawca marzeń” należy właśnie do takiej kategorii. Opowieść o człowieku, który wspina się po szczeblach kariery zbijając majątek, w rezultacie stając naprzeciw własnym demonom. Często jak on idziemy przez z życie z wytyczonym celem, wpatrzeni tylko w niego, nie słuchając i nie reagując na znaki dawane przez własne ciało. Zrealizowanie własnych marzeń, wydaje nam się nadrzędnym celem. Kiedy potkniemy się, dopiero wtedy dochodzi do nas, jakimi byliśmy ludźmi, jak byliśmy odbierani przez innych i czy naprawdę, droga, którą podążaliśmy była tą, jaką chcieliśmy wybrać.
„Sprzedawca marzeń” to historia o próbie odkupienia własnych win, ogromnej stracie, której wartość jest właściwie nie do obliczenia. To opowieść o długiej,trudnej drodze, pełnej nieudanych prób naprawy błędów lecz i o ogromnym zwycięstwie. Charles to postać w pewnym sensie ogromnie tragiczna, lecz w jakiś irracjonalny sposób wzbudzająca w czytelniku nadzieję.
Evans po raz któryś udowadnia, że jest mistrzem literatury, w której ogromną rolę odgrywają nie tylko uczucia lecz i pewna elementy filozofii i religii. Wielokrotnie spotykałam się z opinią, że jego powieści są przewidywalne ale nigdy, że ich treść jest płytka, że jako autor bazuje na kilku tematach, które stara się przedstawiać, za każdym razem w inny sposób. Lecz czy i życie nie bywa czasem przewidywalne i czy może dla wielu stanowić nudny temat? Przecież to ono jest ogromną niewiadomą, niezapisanymi stronicami, motywujące lub całkowicie nas deprymujące . Najważniejsi są ludzie jakich spotkamy na własnej drodze. W każdym z nas znajdują się struny, dotąd nie poruszone, których dźwięk może nas w przyszłości prawdziwie zaskoczyć. Autor nie tylko stara się nam to przypomnieć, lecz i w jakiś sposób przestrzec, byśmy nie zapomnieli o tym, jak główny bohater. Nie da się uciec od samego siebie a jeśli próbujemy, często kończy się to tragicznie. Charles zaczyna dostrzegać to co do tej pory omijał nie tylko wzrokiem. Czy uda mu się nadać nowy kierunek swojemu życiu ? Zapraszam do lektury.

niedziela, 20 maja 2018

Poczytaj mi mamo. Księga piąta.





      Bajeczki z serii „Poczytaj mi mamo” towarzyszą mi od najmłodszych lat. Malutkie, zawsze świetnie ilustrowane, z mądrym tekstem, były towarem poszukiwanym i deficytowym. Do tej pory skrzętnie przechowuję parę egzemplarzy, nie mogąc się z nimi rozstać. Niedawno na rynku wydawniczym pokazała się już piąta część zbiorowego tomu wydawnictwa „Nasza Księgarnia”. Ogromnie pomysł wznowienia tych tekstów, od samego początku bardzo mi się podobał i z ogromną ciekawością, zaglądałam do każdego kolejnego tomu z nadzieją, że trafię na taki którego wcześniej nie spotkałam, lub z sentymentem powspominam już sobie znany. I tym razem wzruszenie wzięło górę. Dziesięć historii skutecznie przypomniało dziecięce chwile i ten czas, który nie wymagał od nas podejmowania trudnych decyzji i zawsze mogliśmy liczyć na wsparcie. Teksty poruszają ważne sprawy małych ludzi i stworzeń, ich problemy, dylematy, plany i marzenia. Po raz enty, bez znużenia podróżowałam razem z Panem Maluśkiewiczem, w jego łupince od orzecha w poszukiwaniu wieloryba i nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu widząc urokliwe ilustracje Mirosława Pokory. Przeżywałam dylematy małej pszczółki, która chciała łąkę przenieść do ula malując ściany i razem z nią było mi przykro, że nikt nie chce jej zrozumieć, czy też przysłuchiwałam się dyskusji przyjaciół, którzy chcieli zamieszkać we wspólnym domu, lecz dla każdego miał on wyglądać inaczej.
Tyle poruszonych ważnych spraw, zarówno dla młodego jak i starszego czytelnika , ponadczasowych tematów, rozwiązywania problemów, które służą dobrym relacjom pomiędzy rówieśnikami.



Umieszczone tu między innymi teksty Małgorzaty Musierowicz, Barbary Lewandowskiej czy Wiery Badalskiej to historie, które momentalnie wciągają czytelnika, zmuszają do pewnej uwagi i skupienia, wzruszają, bawią lecz każde z nich pozostawia czytelnika z pewnym pytaniem, na które sam sobie musi odpowiedzieć. Całkowicie jestem pod urokiem fantastycznych ilustracji Zdzisława Byczka, Grażyny Rogowskiej, Wandy Orlińskiej, Mieczysława Kwacza, Zdzisława Witwickiego czy też Janiny Krzemińskiej. Nie sposób tu wyróżnić któregoś z nich, każdy wnosi swój styl, własne widzenie bajkowego miejsca, po to tekst był dla dzieci bardziej przejrzysty i bliski. To właśnie ich prace dodają tej serii tego ciepłego i magicznego klimatu. To właśnie dzięki nim nieraz po nie sięgamy, by odnaleźć się w zapomnianym świecie i zaznajomić z nim nasze dzieci.
Miło jest wrócić do tych wydań, ponieważ absolutnie nic nie straciły na swojej aktualności lecz wręcz przeciwnie, oferują całą gamę emocji i przeżyć. Sięgnijmy po nie jeszcze raz i razem z dziećmi spróbujmy rozwiązać problemy bohaterów. Takie wspólne chwile na pewno długo pozostaną w pamięci.

wtorek, 8 maja 2018

Bruno i siostry - Dorota Suwalska




    Bruno to szóstoklasista, niedawno z Warszawy przeniósł się z rodziną do podmiejskich Brzezin. Jest to dla niego trochę trudny czas, poznawania nowego miejsca i szkoły, a do tego ma mnóstwo problemów ze swoimi siostrami. Daje sobie jednak świetnie radę, mało tego opisuje codzienne życie z nimi, w swoim tajnym dzienniku. Same siostry chętnie chcą być głównymi bohaterkami wydarzeń i niechętnie Bruno przyznaje im rację, bo jak to nie napisać czegoś o swojej 18 letniej siostrze Kaśce, czy siedmioletniej Miłce, obie stale są obok niego i często mają decydujący wpływ na jego życie. A przecież on chciałby zupełnie inaczej, nie mógłby to mieć chociaż jednego brata? Bruno ma mnóstwo zainteresowań, jest miłośnikiem literatury gotyckiej i muzyki rockowej, również ćwiczy programy graficzne, a że zajęć ma mnóstwo, a do tego stałe problemy ze swoimi zwierzakami, na nudę nie może narzekać. Jeśli chcesz wiedzieć co to jest romansowy nastrój i jakie zapachy wtedy czuć, koniecznie sięgnięcie po tę książkę. Ogólnie jest to ogromnie humorystyczna i wesoła opowieść o życiu ciekawej rodziny, wszak tata jest weterynarzem, a mama gra w orkiestrze na puzonie, Miłka jest wielką wielbicielką zwierząt i również pragnie zostać „weterynarką”jak mówi, a siostra Kaśka uczy się w liceum plastycznym, i uwielbia imprezować. Czy całej rodzinie uda się przeżyć trudne chwile związane ze zwierzakami i z postaciami za którymi przepada Bruno, a mianowicie wampirami? Ilustratorem tej książki jest Przemysław Liput, bardzo dobry polski artysta, jego pracę można podziwiać np. w cudnej książeczce „Rok w przedszkolu”. Tutaj świetnie wczuł się w graficznego narratora, rysunki są zabawne, przyciągają oko nie tylko młodego, ale i dorosłego czytelnika.


Siostry nieraz potrafię doprowadzić Bruna do ostateczności ale jak tylko są w niebezpieczeństwie, czy pod obstrzałem ludzkiej obmowy, staje się ich tarczą i obrońcą Zamiłowania Milki, jeżeli chodzi o zwierzęta, są tak silne, że doprowadza to wciąż do wielu śmiesznych, jak i skomplikowanych sytuacji. Dziewczynka patrzy na świat wprost, widzi dobro albo zło. Ciężko jej zauważyć te niuanse i szarości, które zaczynamy dostrzegać wraz z wiekiem. Chłopiec stara się zrozumieć tak samo ją, jak i starszą siostrę ale momentami przychodzi to jego granice możliwości. „Bruno i siostry” to ogromnie sympatyczna opowieść o rodzinie, której konwenanse nie grożą, ale gdzie stale dzieje się coś ciekawego. Podmiejskie Brzeziny okazują się wcale nie takie straszne, a życie w nich może być również interesujące jak w stolicy. Jest to powieść idealna na wakacje, warto włożyć ją do walizki czy plecaka naszej latorośli, na pewno przyda się w deszczowy dzień a będzie odskocznią od ekranu tabletu czy telefonu Również może być sympatycznym podarunkiem na zakończenie roku szkolnego.


poniedziałek, 7 maja 2018

Na roześmianym niebie -Michelle Cuevas


   Z innością spotkamy się na co dzień, często jest wytykana palcami, komentowana a także niemiłe widziana Jak to możliwe, że Nashville wydaje się tak odmienny od rówieśników a równocześnie ma marzenia jak każdy z nich. Autorka tak naprawdę swoją powieść kieruje do nas wszystkich, zarówno czytelników dorosłych jak i dzieci. Starsi potrafią wytknąć coś z premedytacją, dzieci robią to, bo takie są od urodzenia, nie umieją jeszcze tak lawirować kręcić jak my. Książka ta ogromnie mnie zauroczyła, w piękny sposób poruszając trudny temat, dlatego uważam, że jest jedną z ważniejszych pozycji na rynku wydawniczym. Opowiada nie tylko piękną historię o kochającej się rodzinie, w której każdy jest ważny, każdy ma swoje miejsce, obojętne czy jest taki sam jak mama czy tata, tutaj najważniejsza jest miłość, akceptacja i zrozumienie, bo przecież inny nie oznacza gorszy, inny nie oznacza zły, czy dziwny. Bardzo lubię, kiedy sięgam po książkę i spodziewam się zupełnie innej treści, a ta zaskakuje mnie swoją mądrością, pozostaje w głowie, taka niby malutka, niepozorna a tak ważna.
Główny bohater marzy o lataniu, jest to myśl z jaką budzi się, która towarzyszy mu przez cały dzień i z nią zasypia. Czy uda mu się je spełnić? Czy jego codzienność będzie na tyle motywująca, że zdecyduję się na bardzo ważny krok? Gęsia Skórka to malutkie miejscowość, tutaj wszyscy o każdym wszystko wiedzą, tylko ten jeden domek pod pekanowcem, wysoko na górze jest inny. Tutaj mieszkańców nie obchodzi to co myślą, mówią i robią inni. Tutaj najważniejsza jest akceptacja. Myślę, że każdy w tej książce dostrzeże co innego, młodzi zobaczą swoje problemy w szkole, ujrzą, że nie warto wstydzić się i chować rzeczy czy myśli, które wydają im się złe, a naprawdę są z nimi nierozerwalnie związane, że każdy z nas ma jakąś swoją piętę Achillesa, że nikt z nas nie jest idealny. A to przecież wcale nie oznacza, że jest się innym. Dorośli zobaczą problemy dnia codziennego i te dużo głębsze, które mogą doprowadzić do depresji czy nawet do prób samobójczych. Jednak to my, dorośli bardzo często bagatelizujmy takie sygnały ze strony młodych, a później dziwimy się; jak to ona mogła to czy tamto zrobić.  

  

    Inność nie musi być zła, może motywować i myślę, że to jest głównym zamierzeniem, autorki przekonać nas czytelników, żebyśmy nie bali się tego, co jest nie takie jak my sobie wyobrażamy, że to coś, nie podlega pewnym stereotypom a tak naprawdę może stać się nawet atutem danej osoby. Polecam te książkę zarówno młodszym jak i dorosłym czytelnikom. Jest to naprawdę mała perełka, którą warto dostać dostrzec.

niedziela, 6 maja 2018

Dobranocki na pogodę i niepogodę

       W dzieciństwie uwielbiałam, gdy któreś z rodziców miało czas i mogło mi wieczorem poczytać. Do tej pory pamiętam niektóre bajki czy ilustracje. Były to nie tylko utwory klasyków ale też książeczki przygodowe. „Dobranocki na pogodę i niepogodę” przykuły moją uwagę już okładką, ma której zauważyłam rysunki Magdaleny Kozieł- Nowak. Uwielbiam polskich ilustratorów, ich prace są fantastyczne, i tutaj rysunki mnie nie zawiodły, pięknie ubarwiły tekst. W zbiorze zamieszczone są utwory takich pisarzy jak np. Zofia Stanecka, Paweł Beręsewicz, Agnieszka Tyszka czy Barbara Kosmowska. Muszę się przyznać, że jak tylko wzięłam książkę swoje ręce, momentalnie zaczęłam czytać i tak mnie wciągnęła, że przepadłam dla otoczenia. Opowieści są tak barwne i interesujące, że nawet mnie, nie młodą już panią, tak zainteresowały, że chciałam wiedzieć jakie będzie ich zakończenie . Obawiałam się, że mój syn jest może już za „dorosły” na te historie ale gdy tylko zaczęłam czytać na głos pierwszą bajkę, również i on przepadł całkowicie. Uwielbiam te teksty, które oprócz tego, że potrafią zainteresować młodego czytelnika są po prostu mądre, a te na pewno do nich należą. Poruszane w nich tematy dotyczą nie tylko dzieci ale też i świata dorosłych, bo przecież wiemy doskonale, jak te światy się ze sobą zazębiają.



Moje serce podbiła wróżka Purpurencja, z dobranocki Agnieszki Tyszki, postać niesamowicie barwna a przy tym sympatyczna. Jej miłość do SPA jak i lekka skleroza, rozbawiły nas do łez i zdecydowanie poprawiły humor. Również interesującym bohaterem jest Kłopot z bajki Roksany Jędrzejewskiej- Wróbel. Postać, którą na pewno znają wszystkie dzieci, tylko zupełnie inaczej sobie ją wyobrażają, ma spore kłopoty, na szczęście nie trwają one długo. Z kolei Klara z opowiadania Zofii Beszczyńskiej, strasznie chce spełnić swoje Marzenie. Potrzebuje do tego czarownicy lub wróżki ale jak odnaleźć? Opisy w internecie są tak różne, że nie wiadomo komu wierzyć.
Czy mała bohaterka odnajdzie kompetentną osobę ?



Trzeba podkreślić, że książka jest bardzo ładnie wydana, w twardej oprawie, na pewno posłuży na dłużej . Absolutnie nie trzeba czytać jej tylko wieczorem, każda pora jest dobra. Pozwólmy sobie na chwilkę powrotu do dzieciństwa i razem z dzieckiem przeżyjmy momenty pełne zarówno grozy jak i humorystyczne. Chwile te, na pewno zapadną na dłużej w pamięci. Zdecydowanie warto.

piątek, 27 kwietnia 2018

Detektyw Pierre w labiryncie. Na ratunek Labiryntopolis -Chihiro Maruyama


   Cóż to takiego Labiryntopolis? To miasto pełne drapaczy chmur, wśród których góruje niebosiężny Pałac Chaosu. Właśnie zbliża się do niego parowiec pełen pasażerów, którzy chcą w tym lśniącym miejscu spędzić Boże Narodzenie. Podróżuje tu też Pierre, labiryntowy detektyw. Czy znowu czeka go ciężka praca? Czy Pan X, złodziej widmo, przysporzy mu kłopotów? Na szczęście detektyw nie jest sam, towarzyszy mu Carmen, jego asystentka i Laba, śliczny labrador. Jednak na pewno liczy on również na twoją pomoc, czytelniku, przecież to miasto jest ogromne! Wprost bezczelna kradzież jakiej dokonał Pan X, może spowodować ciemność w całym Labiryntopolis. Od czego zacząć? Trzeba odszukać START i szukać CELU a w każdym labiryncie wykonać konkretne polecenia. Wypatrywać złotych gwiazdek, czerwonych trofeów, zielonych, czerwonych i niebieskich skrzynek ze skarbem oraz wszystkich ukrytych obiektów. Nie myślcie, że to takie proste! Miasto jest pełne labiryntów a wiele przejść zostało zablokowanych. Mało tego możesz wymijać innych tylko wtedy, gdy jest wystarczająca ilość miejsca. Korzystaj z drabinek i schodów i zawsze wybieraj najkrótszą trasę. Może wtedy uda Ci się odnaleźć Pana X i pomóc całemu miastu
  To już moje drugie spotkanie z detektywem Pierre i muszę przyznać, że jest ono równie zajmujące co poprzednio. Ćwiczy spostrzegawczość i koncentrację, musimy porządnie skupić się na poleceniach, bo wykonanie ich wcale nie jest takie proste. Osobiście utknęłam na dłuższą chwilę w bibliotece, ponieważ wszystko mnie w niej rozpraszało i odciągało od powierzonego zadania. Fantastyczna kolorystyka też ma na celu przeszkadzać nam w pościgu za złodziejem. Jest to straszny spryciarz i świetnie wykorzystuje otaczającą go scenerię. Jestem pełna podziwu dla ilustratora, który skrupulatnie i drobiazgowo przedstawił każde miejsce i sytuację. Nie sposób nudzić się w czasie wykonywania poleceń, tak naprawdę, można też skupić się na samym oglądaniu ilustracji. Jest to jedna z tych książek, od których ciężko oderwać się, zanim nie dotrzemy do ostatniej strony. Jeśli nawet nam się w miarę szybko to uda, zapewniam, że za moment do niej wrócimy. Fantastyczna zabawa, razem z dzieckiem można spędzić przy niej długie chwile a zmysł obserwacji będzie miał świetną okazję na trening. Polecam !

środa, 25 kwietnia 2018

Panika w Egipcie - Camille Gautier, Stéphanie Vernet

     Dalekie podróże z dzieckiem na pewno są interesujące i pozostawiają moc wspomnień, lecz często bywają też męczące. Autorzy książki „Panika w Egipcie”, zapraszają na wycieczkę po ogromnie ciekawym mieście, w czasie której zmęczyć się mogą tylko nasze szare komórki. Na dodatek znajdziemy się w Tebach, 1255 lat przed naszą erą, kiedy to władali Egiptem faraonowie, w tym konkretnym czasie Ramzes II. Niestety dzieje się coś złego, przeciwko władcy uknuto spisek. Musimy szybko ratować sytuację, rozpocząć śledztwo, znaleźć winowajcę i dzięki temu ocalić królestwo. Tylko jak możemy tego dokonać? Musimy upodobnić się do mieszkańców, możemy wybrać sobie pasującą nam perukę, ubranie, i odpowiednie rekwizyty. Nie możemy również zapomnieć o swoim amulecie. Ten magiczny przedmiot, ma nas nie tylko ochronić przed chorobami, lecz również być naszą tarczą w niebezpiecznych sytuacjach. Co trzeba zrobić na początku śledztwa? Oczywiście wytypować podejrzanych. Pomoże nam w tym pobyt w szkole skrybów. To tutaj spiskowiec niechcący pozostawia pierwszą wskazówkę. Czy uda nam się ją dobrze zinterpretować?



    Czeka nas długa droga i ciężka praca. Trzeba będzie przyzwyczaić się do gorącego klimatu, ludzi,którzy będą nam przeszkadzać w śledztwie i próbować nas zmylić.
Młody czytelnik szybko wciągnie się w przedstawioną historię, przy okazji poznając wiele faktów i ciekawostek, dotyczących życia w ówczesnym Egipcie. Dowie się co to sarkofagi, hieroglify, jakim bogom oddawano cześć i co to było święto Opet oraz jak je obchodzono. Dzięki uważnemu czytaniu na pewno trafnie wytypuje, kto naprawdę uknuł spisek i jaki miał w tym cel.
Trzeba podkreślić, że książka jest interesująco wydana, twarda oprawa na pewno pomoże jej przetrwać w czasie długich, historycznych wypraw, strony są ogromnie barwne, kolorystycznie świetnie wpisują się w klimat egipskiej scenografii.
Stanowi świetną odskocznię od tradycyjnej nauki historii, równocześnie bawiąc i pośrednio zmuszając do logicznego łączenia faktów. Pięć miejsc, czterech podejrzanych, jak szybko wasza pociecha wskaże winowajcę?




sobota, 21 kwietnia 2018

Prawie ostateczna lista najgorszych koszmarów - Sutherland Krystal

    Każdy z nas na pewno pamięta swoje dziecięce strachy czy nawet koszmary. Lęk przed ciemnością, obcymi ludźmi, czy potworem, mieszkającym właśnie w naszej szafie. Z reguły wraz z wiekiem zapominamy o nich, oswajamy swój świat, by był nam przyjazny. Co jednak gdy lęki te nie opuszczają, stając się wręcz fobiami i musimy z nimi walczyć przez całe życie? Esther Solar skrupulatnie spisywała swoją listę koszmarów. Ta młoda dziewczyna, która zawsze wychodząc z domu przebiera się w kostium, by starać się oszukać los, boi się prawie pięćdziesięciu rzeczy. Lecz tak naprawdę nie wie, co jest jej prawdziwym, największym koszmarem. Jej rodziną zawładnęły fobie i leki. Ojciec mieszka w piwnicy, bojąc się otwartych przestrzeni, matka zaklina pecha, brat ucieka od ciemności efektem czego jest olbrzymia iluminacja ich domu nocą. Esther uważa, że pochodzi z przeklętej rodziny, że koszmar każdego z jej członków jest wynikiem czyichś praktyk magicznych. Gdy w perfidny sposób zostaje okradziona, znika też jej lista koszmarów. Nie spodziewa się, że ten, który sprawił jej tyle przykrości, będzie chciał razem z nią stanąć twarz w twarz z jej własnymi lękami. Ten jeden moment ogromnie zaważy na jej życiu, a codzienne rytuały powoli ulegną zmianom. Czy lęk przed uczuciem, miłością, okaże się równie silny co poprzednio?
Muszę przyznać, że jest to jedna z tych książek, której treść okazała się absolutnie nie taka, jakiej się spodziewałam. Być może za bardzo zaszufladkowałam termin „powieść młodzieżowa”, która obecnie kojarzy mi się szczególnie z literaturą young adult, której tak wiele obecnie na rynku wydawniczym. Tutaj widać, że autorka bardzo starała się, by poruszany temat był wiarygodny a nie stanowił tylko interesujące tło wydarzeń. Ujęła go w fantastyczny sposób, czytelnik dosłownie przepada w nakreślonej przez nią scenerii, pełnej magii i tajemniczości. Toksyczne relacje, pewna groza połączona z czarnym humorem wzmagają napięcie i klimat powieści staje się coraz mroczniejszy.
Na tym tle dwoje młodych ludzi, walczących z koszmarami i stanami lękowymi nie tylko głównej bohaterki lecz również całej rodziny. Trochę zaskoczyło mnie zakończenie, czekałam na troszkę inny przebieg wydarzeń, ale dla młodszych czytelników, być może on jest najwłaściwszym.
   Gdyby każdy z nas spróbowałby stworzyć swoją listę koszmarów, myślę, że wielu mogłoby być niemiło zaskoczonych. Te wydawałoby się nieraz nieistotne fakty mogły stanowić dla nas barierę nie do przeskoczenia i mieć wyraźny wpływ na nasze decyzje czy też codzienne życie. Często staramy się nie myśleć o rzeczach, które psują nam humor czy też podnoszą niekorzystnie ciśnienie. Czy to również są nasze, głęboko ukryte lęki ? Przekonajmy się o tym sami.


wtorek, 10 kwietnia 2018

Tajemnica Sosnowego Dworku - Małgorzata J. Kursa


     

    Czy dobra powieść może być łatwa i przyjemna, czy też zarezerwowane są dla niej określenia : poważna z interesującym wątkiem psychologicznym ? Oczywiście każdy lubi co innego, ja czasami chętnie sięgam po lekturę, po której nie oczekuję, że zbije mnie z nóg, lecz chcę przy niej po prostu odpocząć.
Znając już troszkę styl jakim pisze pani Małgosia Kursa, sięgając po ten tytuł, właśnie na to liczyłam. Kasia właśnie straciła pracę w banku, a na dodatek związek z Markiem całkowicie nie spełnia jej oczekiwań. Nie może polegać na partnerze, zwłaszcza wtedy kiedy jej zależy na jego obecności, on wynajduje sto powodów by wytłumaczyć swoją nieobecność. Dziewczyna przez to czuje się ogromnie samotna, jej poczucie wartości jest bliskie zeru. Na szczęście ma jednak to, co tak w życiu ważne, prawdziwych przyjaciół, i to właśnie dzięki nim zostaje zatrudniona na odpowiedzialnym stanowisku. Czy wyzwoli się z kompleksów i poradzi sobie w nowym miejscu pracy? Czy da sobie radę nie tylko z remontem zabytkowego dworku lecz i z parą dość specyficznych jego lokatorów?
Czy Marek, potrafi zaakceptować fakt, że Kasia nie chce już kontynuować ich związku?
Tak to w życiu bywa, że na pewne sytuacje dwoje ludzi patrzy zupełnie inaczej. Marek nie może zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi i denerwuje go fakt wtrącania się Marty, ich dobrej znajomej, w życie zarówno Kasi jak i jego. Doprowadzony do ostateczności ma w końcu możliwość przyjrzeć się swoim uczuciom. Jednak czy jako dziennikarz, potrafi stawić czoła paranormalnym zjawiskom?
    "Tajemnica sosnowego dworku," to powieść, która świetnie ubarwi chwile relaksu, podniesie na duchu i da nadzieję na to, że jeszcze nie wszyscy naokoło nas biorą udział w codziennym maratonie szczurów, a dla wielu takie wartości jak rodzina, przyjaźń, absolutnie nie straciły na aktualności. Autorka przypomina, że nie tylko znane z historii miejsca mogą być pełne zagadek , również warto poznać dzieje miejscowości z pozoru nijakich czy przeciętnych. To przecież nie tylko mury ale przede wszystkim mieszkańcy stanowią o atrakcyjności danego miejsca.
Historia zatacza koło i Kasia niespodziewanie ma sposobność poznać swoją dalszą rodzinę, a Marek możliwość wykazania się jako dziennikarz. Pośrednio pozwoli to na rozszyfrowanie nietypowej tajemnicy jak i reklamę Kraśnika. Duchowni uchylą rąbka tajemnicy, a stary grobowiec doczeka się porządnej renowacji. Uwięzione dusze będą w końcu mogły zaznać spokoju a fundacja w dworku ruszyć pełną parą.
Powieść ta pełna humoru, poprzez który przebija cięty język autorki, różnorodnych, ale jakże sympatycznych bohaterów, nie stroniąca od spraw ważkich i problematycznych, stanowi lekturę, dzięki której, przepadniemy na jakiś czas dla otoczenia. Ja zrobiłam to z ogromną przyjemnością.

sobota, 7 kwietnia 2018

Detektywi z Tajemniczej 5. Zagadka zaginionej kamei - Marta Guzowska


   
    Marta Guzowska z wykształcenia archeolog, pisarka powieści kryminalnych ,do tej pory swoje książki kierowała głównie do dorosłego czytelnika. Muszę przyznać, że z ciekawością sięgnęłam po jej pierwszą pozycję powstałą na życzenie jej dzieci. Wiadomo przecież, że młodzi czytelnicy są ogromnie wymagający i pisać dla nich to niełatwa sztuka a ich ocena potrafi często być miażdżąca.
Głównymi bohaterami są Ania i Piotrek, którzy prowadzą swoje pierwsze w życiu śledztwo. Poszukują zaginionej kamei, która była własnością babci chłopca lecz w tajemniczy sposób ulotniła się z popielniczki. Kto ukradł zabytkową broszkę ? Tajemniczy serwisant, listonosz czy sąsiadka, pani Hela? Dzieci skrupulatnie szukają śladów, a babcia zostaje przez nich dokładnie przesłuchana. Czy będzie potrzeba wzywać na pomoc policję?
Ciekawa intryga, sympatyczni bohaterowie, interesująco prowadzone śledztwo przez młodych detektywów, wszystko to sprawia, że książkę czyta się w piorunującym tempie. Zarówno mój syn jak i ja świetnie przy nie bawiliśmy się, mnie dość szybko udało się ustalić sprawcę, lecz moje dziecko miało z tym zdecydowanie problem.
Zawarta jest w niej też bardzo dobra pomoc dydaktyczna dla młodych czytelników, którzy mogą po każdym rozdziale sprawdzić, czy ich dedukcja idzie dobrym tropem. Autorka stawia pytania i daje przykładowe odpowiedzi a młody detektyw ma za zadanie wskazać prawidłową. Powieść zawiera również interesujące ciekawostki historyczne dotyczące poszukiwanej kamei.
Tak naprawdę, na książkę zwróciłam również uwagę dlatego, że ilustrowała ją jedna z moich ulubionych artystek Agata Raczyńska. Kocham jej rysunki w całej serii o Zosi z ulicy Kociej, również tutaj realistyczne, z lekką dawką humoru, fantastycznie wzbogacają fabułę.
   Pierwszy tom serii uważam za strzał w dziesiątkę i na pewno sięgnę po następne tomy, ponieważ jest w niej wszystko to co zwraca uwagę młodego czytelnika. Bardzo dobra szata graficzna, ciekawa fabuła a przy okazji czytania powstaje konieczność rozruszania szarych komórek, dzięki czemu nie ma czasu na nudę. Myślę, że szybko znajdzie swoich sympatyków, czego szczerze życzę autorce. Polecam!

piątek, 6 kwietnia 2018

Jak ziarnka piasku -Joanna Jagiełło


    Współczesny świat bywa brutalny i zły. Jako rodzice staramy się ochronić dziecko przed jego atakami. Często jednak bywa tak, że w codziennym biegu nie zauważamy pewnych zmian w zachowaniu naszej latorośli lub przypisujemy je np. dopiero co przebytymi przez nich przykrymi wydarzeniami. Przyjaciółka Anna popełnia samobójstwo, wszystko przy tym filmując. Dlaczego osoba, która z pozoru miała wszystko, i ciepły rodzinny dom, talent i ogromną pasję, decyduje się na taki krok, w tak spektakularny sposób? Czy chce przez to przekazać jakąś wiadomość, czy też kogoś ostrzec? Annie zawalił się cały świat. Najbardziej boli ją to, że przyjaciółka nie zostawiła dla niej żadnej wiadomości. A przecież były sobie tak bliskie. Jak można normalnie funkcjonować po tak bolesnej stracie, gdy każda chwila, myśl, jest pełna nieobecnej Niny? Jak można spokojnie spać bez koszmarów czy też chodzić do szkoły, jeśli każde miejsce tak o niej przypomina?
Anna zostaje ze swoim smutkiem zupełnie sama. Jej zapracowana matka, ma pewne zasady, których nie sposób ominąć. Nie pozwala córce na stagnację, życie przecież idzie naprzód. Dziewczyna powoli wraca do codziennych zajęć, lecz myśl „dlaczego” nie daje jej spokoju. Wydawało jej się, że doskonale znała Ninę, która potrafiła cieszyć się z każdej chwili. A jednak...
„Jak dwa ziarnka piasku” to powieść porażająca smutkiem lecz dająca również nadzieję. Pełna bólu, tęsknoty, żalu, który w pewnym momencie staje się motorem do działania. Niestety niebezpieczeństwo dopada z reguły tam, gdzie się go najmniej spodziewamy a ci, którzy powinni być dla nas wsparciem, stają się najgorszymi wrogami. Jak ostrzec młodego człowieka przed zainfekowanym światem? Gdy dorastamy szukamy wsparcia, lecz również pragniemy być zauważeni. Czekamy na uczucie, jakąkolwiek uwagę. A gdy tego wszystkiego zabraknie, nasze życie wydaje się niewiele warte, niewidoczne, bez kolorów. Annie uda się spojrzeć w przyszłość z nadzieją, lecz bez pomocy bliskich, teoretycznie byłoby to niemożliwe. Kruchość wieku dorastania, obecność skrajnych emocji, bardzo często burzy widzenie otaczającego świata.
   Autorka umiejętnie pokazuje zarówno meandry wieku dojrzewania jak i dorosłe, często nie takie jak chcielibyśmy życie. Opowieść Anny staje się dzięki temu ogromnie prawdziwa. Czytelnik zaczyna niepokoić się o główną bohaterkę, pragnie ją wesprzeć i pomóc w zrozumieniu tego, co naprawdę trudne do pojęcia. Sztuka to nie tylko malarstwo, rzeźba czy rysunek, to również pewien styl życia. I właśnie ona jest jak koło ratunkowe dla głównej bohaterki, dając jej nadzieje na przyszłość.
Sięgnijcie po tę powieść, świat bywa zły, ale sto razy gorsi mogą być ludzie.





środa, 4 kwietnia 2018

Jeszcze więcej nieboszczyków, czyli śledztwo z pazurem - Małgorzata J. Kursa

 
    Ostatnio zdarzało mi się, że brałam do ręki nowość wydawniczą, chwaloną gdzie się da, a ja już na pierwszych stronach prawie potykałam się o zdania, które wydawało mi się, że są nie tylko źle skonstruowane, co kompletnie w odbiorze „suche”. Dlatego zdecydowanie wolę sięgać po książki autorów, które nie dość, że czyta się płynnie, to i fabuła w nich płynie wartko jak rzeka wiosną. A takie właśnie są powieści pani Małgosi Kursy. Z kotem Belzebubem miałam już przyjemność poznać się, nie da się ukryć, że mocno wtedy mnie zaintrygował, dlatego zaciekawiona, co mógł jeszcze wykombinować, sięgnęłam po drugi tom jego detektywistycznych poczynań. I już na wstępie okazuje się, ze biedaczek totalnie się nudzi. Domownicy zapracowani, nie mają na nic czasu (zwłaszcza na hołubienie pupila), toteż postanawia nie dość, że obrazić się, to pokazać państwu kto tutaj rządzi. Robi to w iście spektakularny sposób, niestety nie daje to takich rezultatów jak sobie wymarzył. Na szczęście zaczyna poznawać smak ogródkowych spacerów i tak właściwie od tego wszystko się zaczyna. Od strony kota oczywiście, bo tak naprawdę historia ma początek w momencie kiedy w Kraśniku ginie Bożena Szklarska, żona szewca. Nikt by nie przypuszczał, że da to początek morderstwom, w których ogromną rolę odgrywa kolor różowy. Autorka stara się zmylić czytelnika, tak jak i morderca policję, lecz uważni dość szybko rozwiążą zagadkę kryminalną i bardzo dobrze, bo mogą wtedy skupić się na fantastycznych dialogach, które czyta się z ogromną przyjemnością. Towarzyszy temu parskanie śmiechem, chichranie się i wydawanie z siebie nieartykułowanych dźwięków, toteż nie polecam czytania w środkach komunikacji. Autorka to niesamowity obserwator codzienności, która w jej oczach nabiera dodatkowych atutów, toteż jej opisy nie mają sobie równych. Czytelnik jest w stanie idealnie wyobrazić sobie każdy przedstawiony przedmiot czy też sytuację, dzięki czemu czuje się jakby sam uczestniczył w trwającym śledztwie. U mnie skończyło się to na nagłym wynajdowaniu wokół siebie różowych przedmiotów, na które szczerze, do tej pory faktycznie nie zwracałam uwagi. Trzeba przyznać, że pomysł autorki, skąd u Belzebuba bierze się taka namiętność do wyszukiwania nieboszczyków jest dość nietypowy, lecz daje świetne rezultaty, robi on to w sposób wprost perfekcyjny. Biedni policjanci, ręce pełne roboty, na dodatek mają nowego szefa, więc jak nic wypadało by się wykazać. A tu - różowa d..a. Wszystkie poszlaki okazują się niewłaściwe ale co się dziwić jeśli szewc ma na nazwisko Szklarczyk a szklarz Kopytko? Toż to paranoja jakaś!
Całości dopełniają coraz bardziej duszny, małomiasteczkowy klimat, sympatyczni główni bohaterowie i tajemniczy ciucholand w centrum miasta.
   „Jeszcze więcej nieboszczyków, czyli śledztwo z pazurem” to powieść,w której co prawda wątek kryminalny gra główną rolę, lecz powinna spodobać się też miłośnikom książek obyczajowych. Lekka i przyjemna, pełna optymizmu, mimo obecności w fabule wielu nieboszczyków. Czy policjanci zostaną skutecznie wyprowadzeni w pole, zmuszając Belzebuba do działania?
Zapraszam do lektury, świetna zabawa gwarantowana.

poniedziałek, 26 marca 2018

Kobieta którą pokochał Marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej - Katarzyna Droga





     Biografie, to książki, które niejednokrotnie potrafią ogromnie zaskoczyć. Może się zdarzyć, że nasi ulubieńcy, pokażą się ze strony niekoniecznie przyjemnej lecz prawdziwej, lub osoby, których nie darzyliśmy sympatią, swoją postawą i poglądami skradną nasze serce. Osobiście nie wiedziałam dużo o postaci Oli Szczerbińskiej, później Piłsudskiej, dlatego z zaciekawieniem sięgnęłam po tę zbeletryzowaną biografię. Autorkę, Katarzynę Drogę, znałam już z sagi „Pokolenia”, którą gdy czytałam parę lat temu, ogromnie przypadła mi do gustu. Podobała mi się w niej ogromna autentyczność postaci jak i wątki społeczno-obyczajowe. Byłam ciekawa jak autorka poradzi sobie z opowieścią o kobiecie, która pełna odwagi, zapału i oddaniu sprawie, miała jednak wrogów nie tylko w postaci pierwszej żony Józefa Piłsudskiego.
     Aleksandra Szczerbińska była wychowywana przez babcię i ciotkę w Suwałkach. Dziewczyna od najmłodszych lat marzyła o wyjeździe do Warszawy i studiowaniu. Chciała zostać lekarzem, a nie tak jak wypadało w tamtych czasach wyjść szybko za mąż i zajmować się domem. Miała bardzo silny charakter, jak raz sobie coś postanowiła, dążyła do zrealizowania celu. Bardzo szybko jako młoda kobieta zaangażowała się w działalność PPS. Jej zadanie było ogromnie odpowiedzialne, miała tworzyć składy broni i amunicji nabywanej zagranicą, oraz przemycać ją z austriackiej Galicji na teren zaboru rosyjskiego. Trzeba przyznać, że była bardzo pomysłowa, korzystała z panującej wówczas mody, by zasłaniać długą spódnicą przywiązane do nóg mauzery, czy też chowała laski dynamitu do gorsetu. W swojej działalności można stwierdzić, że była ostrożna ale w jakiś sposób też zuchwała. Jednak i ona trafia do warszawskiego aresztu, następnie przeniesiono ją do bloku kobiecego na Pawiaku. Można by przypuszczać, że to wydarzenie osłabiło jej siły, lecz srodze byśmy się pomylili. Zaraz po wyjściu z więzienia, stara się zmienić swój wygląd zewnętrzny i wyrusza do Kijowa z ładunkiem rewolwerów, które miały być użyte do napadu na bank. I właśnie wtedy w 1917 roku zaprzyjaźnia się z „Wiktorem”. Piętnastoletnia różnica wieku to żadna przeszkoda dla budzącego się, gorącego uczucia. Jednak wybranek jest żonaty, na dodatek dla pierwszej wybranki zmieniał wyznanie. Uczucie do Oli okazuje się silniejsze niż przywiązanie do żony. Jest to miłość trudna, pełna nielekkich chwil jednak staje się oprócz działalności politycznej sensem życia Oli. Kobieta nie ma pojęcia gdzie ją ona zaprowadzi, jakie będzie jutro. Przyszłość na pewno mocno ją zaskoczyła.
   Autorka stara się przedstawić tę historię jako postronny obserwator. Nie ocenia, nie komentuje tylko ukazuje losy dwojga ludzi, dla których niepodległość Polski to było podstawowe marzenie. Podoba mi się jak przedstawione jest tło historyczno-społeczne, ogromna waleczność kobiet, ich bohaterstwo, nie zważanie na niebezpieczeństwa. Tu najważniejsze było oddanie sprawie. Mało jest miejsca na uczucie, na wspólnie spędzony czas.
Warto poznać historię kobiety, dla której nie istniały konwenanse a walka z bronią w ręku nie była niczym nadzwyczajnym. Kobiety, która nie mogła zrozumień dlaczego świat ciągle stawia ją za plecami mężczyzn. Poznajmy ją, jest wrzesień 1908 roku, mała kolejowa stacja nieopodal Wilna....