niedziela, 18 sierpnia 2013

Pożądanie mieszka w szafie - Piotr Adamczyk

                                                                     

          Autor książki, Piotr Adamczyk, z wykształcenia jest filozofem, dziennikarzem z zawodu, poetą z zamiłowania. Wiele razy wyróżniany za reportaże, oraz jako dziennikarz roku. Przez pięć lat pełnił funkcję redaktora naczelnego w „Słowie Polskim”, największym dzienniku na Dolnym Śląsku.

        Jego debiutancka powieść „Pożądanie mieszka w szafie” mocno mnie zaintrygowała jeszcze przed przeczytaniem. Myślałam, że ciężko chyba autorowi może być z powodu identycznego imienia i nazwiska, co znany polski aktor . Zastanawiałam się też czemu taki tytuł książki? Co z tym pożądaniem, czyżby w jakiś sposób łączyło się z ubraniem, czy też chowało się w szafie, otwiera się drzwi – jest, zamyka – znika .. Ponieważ nastał tragicznie deszczowy weekend, myślę sobie tytuł akurat jak znalazł. 

Główny bohater, nie kto inny tylko Piotr Adamczyk , mieszka we Wrocławiu. Pracuje jako redaktor naczelny i ma jeden wielki problem – "znika". Mało tego, że czuje się chorobliwie samotny to na dodatek jest go coraz mniej – w googlach. To niestety duży problem, i bohater ma niewiele czasu aby wymyślić nową strategię sprzedaży gazety w której pracuje, aby móc znów zaistnieć. Drugim problemem Piotra jest jego samotność i poszukiwanie partnerki. Niestety stałe porównania kobiet z Marysią Jezus - jego pierwszą miłością, wypadają zdecydowanie na niekorzyść kolejnych pań. Idealizacja tamtego uczucia spotyka się z brutalną realnością . Pomimo tych wszystkich problemów, przez powieść przebija się ogromne poczucie humoru , które razem z sarkazmem i lekką dawka ironii, towarzyszy nam do ostatniej strony.

Kim właściwie jest główny bohater – samotnym , ambitnym, czterdziestolatkiem szukającym miłości ,czy tzw. nieporadną ciepła kluchą, dla której podjęcie konkretnej decyzji jest czymś nieosiągalnym ? Dla bohatera „Samotność nie jest naturalnym stanem; wszystko wokół występuje w parach - poduszki w sypialni, palniki w kuchence, a nawet baterie w latarce. Samemu może i dobrze się mieszka, ale zasypia fatalnie." I z tą samotnością próbuje walczyć nieraz w naprawdę komiczny sposób. Tajemniczości dodają gorące maile od nieznanej Miriam. W życiu bohatera powoli zaczynają zachodzić zmiany.... 

Autor bardzo trafnie przedstawił nam współczesny świat konsumpcji, supermarketów i zanikania uczuć. Ocena osób poprzez zawartość koszyka w sklepie– czy my sami tego nie robimy ?? Możemy ogromnie się pomylić, ale nie zraża nas to, bo przecież nasiąkamy tym co widzimy i tym co nas wokół bombarduje. 

Ważną postacią w powieści jest Nocna Pani, która jest jakby nauczycielką życia i przewodnikiem dla bohatera po dorosłym świecie. Pełniła wielką rolę w jego życiu, była jego swoistym drogowskazem Piotr wychował się w Domu Dziecka i „nauki” tam pobrane zdecydowanie miały wpływ na jego całe życie. Czy tam mamy szukać przyczyn jego samotności i lęku przed oceną? 

Jeżeli ktoś myśli, że „Pożądanie mieszka w szafie”to leciutka lektura, zdecydowanie się pomyli. Mamy tu do czynienia z mnóstwem problemów współczesnego świata ,schowanych po dużą dawką optymizmu. Świetny język autora pozwala nam na nie popatrzeć troszkę z boku i wyciągnąć wnioski. 

Książkę zdecydowanie polecam, bardzo podobało mi się prowadzenie narracji i ogromnie polubiłam autoironię Piotra Adamczyka. Nie tego znanego aktora , ale tego niezdecydowanego, pełnego pytań do świata, czterdziestolatka. A co z pożądaniem i szafą ?? Odpowiedź będzie lekko zdumiewająca... Zapraszam do lektury. 

czwartek, 8 sierpnia 2013

Dobre Maniery Cecylki Knedelek czyli o tym, że wypada wiedzieć co wypada - Joanna Krzyżanek


    Joanna Krzyżanek jest autorką wielu bajek dla dzieci. Bohaterką jednej z serii jest Cecylka Knedelek, która zjednała sobie ogromną sympatię młodych czytelników. Większość książeczek zawiera dodatkowo wiele smakowitych przepisów, na różnorakie ciasteczka i inne smakowitości. Cecylce towarzyszy nie kto inny tylko gąska Waleria, która ma głowę pełną psot i figli, ponadto jest bardzo ciekawską osóbką. 

          Książka „Dobre maniery Cecylki Knedelek czyli o tym, że wypada wiedzieć, co wypada”jest świetnym podręcznikiem zarówna dla dzieci , jak i dorosłych. Na początku poznajemy tajemnicze jajo, i to właśnie z jego powodu później następuje lekcja dobrego zachowania. Ważna uwaga ! Jeśli wierzysz w krasnoludki czytając książeczkę możesz jednego zauważyć, ale to zdecydowanie widoczne tylko dla ich wielbicieli. 

Nauka dobrych manier podzielona została na części np. Dzień dobry i do widzenia, W sklepie zakupy w teatrze brawa, Czysty pyszczek i schludne spodnie i wiele innych. Każdą część wspaniale zilustrował Marcin Ciseł. Jego rysunki są zabawne i świetnie odzwierciedlają daną omawianą , dobrą manierę. Ilustracji jest bardzo dużo i tak pozytywnych w odbiorze, że młody czytelnik nie ma czasu się znudzić nauką. 

 Poznawanych manier jest dosyć dużo, i obejmują wszystkie aspekty naszego życia. Ja osobiście jestem zauroczona tą książeczką. Sama upewniłam się w pewnych dobrych zachowaniach, których nie byłam pewna np. schodzący po schodach pierwszy wita wchodzącego nawet wtedy , kiedy schodzi pani a wchodzi pan, czy też pieczywo podajemy zawsze w koszyczku, przykrywamy je serwetką, aby nie wyschło. Jeśli na ucztę zaprosimy olbrzymów, chleb musimy podawać w koszu. Jedno jak bardzo aktualne – rozmawiając przez telefon staraj się mówić a nie krzyczeć. Nie wszystkich ludzi, którzy są akurat w pobliżu interesuje to co mówisz. 
Myślę, że każdy młody czytelnik nie będzie miał problemów z przyswojeniem i zrozumieniem zasad dobrego wychowania, ponieważ są one przedstawione naprawdę w bardzo prosty sposób a ilustracje je świetnie uzupełniają. Dzięki tej ciekawej i wesołej pozycji mamy wszyscy szansę stać się mistrzem dobrego zachowania. 

„Dobre maniery Cecylki Knedelek” zdecydowanie polecam. Jest ona świetnym uzupełnieniem pracy rodziców i wychowawców. Myślę, że niekoniecznie w ukryciu powinniśmy ją przeczytać wszyscy. Wielu z nas byłoby zdziwionych tym, co się powinno a co faktycznie robimy. Cecylka na pewno rozwieje wszystkie tego rodzaju dylematy a dodatkowo doda nam dobrego humoru na cały dzień. 

środa, 31 lipca 2013

Przewrotność dobra . Jolanta Kwiatkowska

                                                                


 Czy zdarzyło się Wam już po dwóch przeczytanych zdaniach stwierdzić, że książka będzie się wam podobać? Mnie zdarza się to bardzo rzadko. Tym razem moje przekonanie jak najbardziej się sprawdziło, choć pierwsze zdania nie dotyczyły bezpośrednio głównej bohaterki. Czytałam bardzo dużo recenzji tej książki. Z reguły jak najbardziej zachęcały do przeczytania. I w końcu udało się. Miałam ją w ręce. Jak zaczęłam czytać - tak przepadłam. Przestałam istnieć dla ogółu . Czytając – robiłam przerwy na myślenie, trawiłam w sobie treść powolutku, nie chcąc niczego przeoczyć. Ktoś powie „trawiłą” , znaczy nie dobra. Nic bardziej mylnego. Musiałam zaakceptować w sobie to co już przyswoiłam, aby móc dalej czytać. Bohaterka - Dorota. i Dorotka. Niby dwie a jedna. Na początku jesteśmy z nią , chcemy jej pomóc, kipi w nas złość. Jak to tak może być. Jak można tak kogoś krzywdzić – dla jego dobra. Dlaczego rodzina pełni rolę codziennego kata jeśli ona ma chronić, wspomagać, być z nami , wprowadzać dziecko w dorosłość. Dorota szybko się uczy rozróżniać dobro od zła. Dorotka mniej. Szafa jest azylem i miejscem do wyciągania wniosków. Dziecko jest chłonne jak gąbka, nasiąka pełnieniem dobra. I potem po trochu ta łaskawość kapie, raz dla ojca, raz dla mamy... Ciężko znaleźć w powieści pozytywnych bohaterów. Ci, którzy tacy nam się na początku wydają, działają też pod kątem czynienia „dobra”. Na ich tle jaśnieje jedna perełka, pani Danusia, sąsiadka Dorotki, która sama straciwszy swoją córkę, stara się pomóc małej dziewczynce. Czasem przyniesie jakieś ubrania, czasem poratuje cenną rada , czy podłogą w swoim mieszkaniu. Czy w niej jednej Dorota widzi dobro ? W późniejszej swojej całej manipulacji, dokładnie potrafiła ocenić sytuacje i człowieka. Tak jak byliśmy razem z Dorotką, jej czynieniem dobra, jak i ją lubiliśmy , to Dorotę zaczynamy oceniać. Przestajemy być po jej stronie. Mistrzyni manipulacji, prawdziwa jej królowa,myślimy. Świetnie potrafi ją wykorzystać w pracy, w życiu osobistym – ale czy jest szczęśliwa? Czy Dorotka została już na stałe w szafie? Dlaczego ciągle jest jej potrzebny sztucznie stworzony Raj? Finał powieści nie przynosi zakończenia. Wnosi pewien niedosyt, nie za bardzo chcemy wierzyć w kolejność zdarzeń. Myślimy – faktycznie? Czy to manipulacja teraz nami – czytelnikami?
    Uważam tę książkę za ważną. W naszym coraz bardziej anonimowym świecie, takich postaci jak w powieści znajdziemy mnóstwo. Tak naprawdę nie zgadzamy się z ich postępowaniem, a z drugiej strony myślimy – „żeby tak umieć”. Może byłoby lżej. Jednak nasze wartości nam na to nie pozwalają. Nasze dobro ma inny wymiar. Czy lepszy? Myślę, ze autorka chciała nam przekazać coś bardzo ważnego . I że udało jej się to w stu procentach. - Dobro i zło dla każdego ma zawsze inny wymiar . Od nas samych zależy jak je będziemy interpretować. Cała powieść jest pełna metafor , dwuznaczności jak główna bohaterka. Żyją one w czytelniku jeszcze długo po przeczytaniu książki. Zajmują nas umysł, i nie dają chwili spokoju. Analizujemy występujące w powieści postacie. Myślimy o tym jak ważne są lata dzieciństwa , jak mocno kształtują naszą osobowość. Zastanawiamy się nad ogromną siłą samokontroli. Nasze refleksje gonią jedna za drugą. I za tę wielką gamę emocji bardzo dziękuję ...
 

wtorek, 23 lipca 2013

O smoku, który lubił krówki - E. Pałasz

Ilustracje Piotr Rychel, Wydawnictwo Bajka 




     Zaczyna się bajkowo.. Sympatyczny smok uwielbiający cukierki krówki, świerszcz Marcinek przygrywający melodie i jaszczurek Wituś, spragniony towarzystwa. Sympatycznych bohaterów uzupełnia przemiła krówka wraz ze sowim stadem, która bardzo lubi przesiadywać u smoku. Wychodzi z tego założenia , że jak jej przyjaciel lubi krówki cukierki to i też zwierzęta, tym bardziej , ze dają mleko, a bez niego nie ma krówek .. Sielankę przerywa przybycie małej dziewczynki - jak się okazuje - królewny. I jak to często w życiu mówią, jak się pojawia kobieta , tam się zaczynają kłopoty....Sprowadza ona na smoka wielkie niebezpieczeństwo... Wszyscy przyjaciele ruszają na pomoc..
  To co ogromnie zarówno mnie i synkowi w tej bajce się spodobało to były ilustracje.  Krówka w lokach i w sukience z falbankami jest tak sympatyczna, że napatrzyć się nie można. Każdy z bohaterów ma swój wspaniały ilustrowany obraz , tak że rysunki dodają niesamowitego uroku tej bajce. Najważniejszym poruszanym tematem przez autora na pewno jest przyjaźń i akceptacja innych. Stara się młodemu czytelnikowi pokazać, co się może wydarzyć, jeśli nie będziemy myśleć o konsekwencji, niektórych naszych poczynań.  Bajeczka jest też pełna językowych pułapek - czy pieczarka to grzyb, a ja - szczurek a jaszczurek to to samo ? Albo czy jak się lubi krówki to znaczy, że krówki też ?
 Przez treść przewija się mnóstwo rycerzy, którzy akurat niekoniecznie chcą walczyć, pojawia się jeszcze niespodziewanie jedna królewna i w sumie robi się lekki galimatias.
 Polecam jako sympatyczną bajkę zarówno dla chłopców jak i dziewczynek. Znajdziemy tu klasyczne motywy takie jak porwanie księżniczek przez smoka, czy odczarowywanie żaby przez pocałunek  przedstawione w zupełnie nowatorski sposób. Cudna bajka na letni wieczór

piątek, 19 lipca 2013

Niebieska Niedźwiedzica Joanna M. Chmielewska

Ilustracje Jona Jung  Wydawnictwo Bajka
                                                     
    Joanna M. Chmielewska jest pedagogiem, autorką powieści zarówno dla dzieci ( Historia srebrnego talizmanu, Neska i srebrny talizman, Muszla) jak i dorosłych (Poduszka w różowe słonie, Sukienka z mgieł) . Jej teksty znajdują się w podręcznikach i antologiach. „Niebieska niedźwiedzica” została najlepszą książką dziecięcą „Przecinek i kropka” 2012 roku. (Główna nagroda w konkursie Empiku)


    Przepięknie wydana bajka. Aż chce się ją trzymać w rękach jak najdłużej. Na okładce mamy rodzinę niedźwiadków zapatrzoną w dal. I tu pytanie -czy istnieją niebieskie niedźwiedzie? Ich Król twierdzi, że nie nie ma. Kim więc jest chabrowa Azul ?
Najogólniej bajeczka jest o nietolerancji. O tym jak nie akceptujemy tego, co dla ogółu jest " inne". Czytamy tu o różnych uczuciach :ogromnego smutku, samotności, odrzucenia. Cierpimy z małą bohaterką i jej rodzicami. Czujemy ogromną bezradność wobec tego, na co nie mamy wpływu. Podziwiamy małą bohaterkę jak walczy ze sobą , aby nie widzieć jak odnoszą się do niej inni. W końcu mała Azul mówi - "Nie chcą mnie tutaj." Razem z rodzicami szuka miejsca , gdzie inność nie ma znaczenia. Gdzie hipopotamy są w paski, lwy bez ogona, ale kraina tonie w kolorach, a wygląd nikogo nie dziwi. Tak mi się przypomniało z dzieciństwa, jak niektórzy nie chcieli się ze mną bawić, ponieważ często chorowałam i siedziałam w domu, a nie na podwórku. A to nie umiałam grać w to czy tamto, czy znów nie umiałam szybko biegać. To wszystko nie przeszkadzało mojej przyjaciółce, a moje "braki" szybko się wyrównały, ale pamięć pozostała. Jak często my sami oceniamy kogoś przez pryzmat jego "inności" ? Nie bójmy się wyruszyć razem z dzieckiem na niesamowitą słowną podróż, podarowaną nam przez autorkę. Nie bójmy się wzruszyć , pozwólmy sobie na uczucie smutku, bezsilności i rozpaczy – nadzieja na pewno przyjdzie.. Cudowny jest język tej bajki. Prostymi słowami autorka przedstawia nam historię niebieskiej Azul. Tak prostymi , ze aż bolą. Zdanie -”gdyby Król Niedźwiedzi miał na nosie cudowne okulary, które dostał jak jego ojciec dziad, i pradziad – w dniu koronacji, zobaczyłby, jak jego słowa spadają na ziemię a potem toczą się , daleko w świat, zostawiając wypalone w trawie ślady”..
    Książka posiada wiele pięknych obrazków. Ilustracje wykonane przez Jonę Jung zachwyciły nie tylko mnie, ale również mojego synka. Dawno nie widziałam, żeby tak długo oglądał w bajce każdy obrazek. I zadawał aż tyle pytań- dlaczego są tak niemili ? dlaczego, dlaczego ?? I tak się wzruszył... mój siedmioletni mężczyzna toczył łzy jak grochy..
Naprawdę miło jest na chwile oderwać się od wszechogarniającego, codziennego pośpiechu i razem dzieckiem zająć się czytaniem. A jeśli jest to taka bajka jak „Niebieska niedźwiedzica” to podwójnie warto. Wytłumaczyć pewne emocje dziecku to bardzo trudna sztuka. My dorośli mamy z tym problem a co dopiero młody człowiek, który się dopiero uczy doświadczać pewnych sytuacji, i bardzo często ich po prostu nie rozumie. Omawiana bajka pięknie nam tłumaczy co to odrzucenie, co wtedy się czuje i jak można mu zaradzić. Pokazuje, że nie ważne jest nieraz jak my się osądzamy, co my czujemy, ale to w jaki sposób nas widzą inni. I stara się temu zaradzić, pomóc, wskazać to co naprawdę ma największe znaczenie. Wiele mamy książeczek dla dzieci w tej chwili na rynku. I dużo jest naprawdę dobrych pozycji. Tę jednak polecam jako lekturę obowiązkową zarówno dla młodych czytelników jak i ich rodziców.

    Czy król zmieni zdanie? Czy Azul będzie mogła brać udział w turniejach jak "prawdziwe niedźwiedzie" tzn. białe ,czarne, szare lub brązowe?
Zakończenie bajki, niby jest, a tak właściwie to go nie ma . Historia będzie żyła w nas tak długo, jak jej na to pozwolimy.




poniedziałek, 15 lipca 2013

Król i mgła Maria Ewa Letki


ilustracje Ewa Poklewska- Koziełło  , Wydawnictwo Bajka

    Bajeczka ładnie wydana , z kolorowymi ilustracjami, które bardzo dobrze oddają nastrój bajki a i zarazem są śmieszne. Bohaterem opowieści jest okrutnie samolubny król, który myśli, że nikt nie da sobie rady bez jego pouczeń i rad. Ani Królowa , ani Królewna, ani cały dwór ,a na pewno już jego poddani.. Pewnego dnia , gdy król się budzi , całe królestwo jest we mgle, która na dodatek cały czas gęstnieje. Powoduje to lawinę nieprzewidzianych zdarzeń. . Król pozostaje w komnacie właściwie tylko ze swoim szambelanem. Królowa i Królewna mieszkają w innych częściach zamku i tak naprawdę bardzo cieszą się z mgły , bo pozwala ona robić im to co chcą, a nie to co król pragnie. Mgła zdecydowanie psuje Królowi szyki i coraz bardziej mu przeszkadza. Wtem, dzieje się coś takiego, co zmusza go do opuszczenia Zamku ....   Przesłanie bajki jest wyraźne - jesteśmy nieraz tak zapatrzeni w siebie, i to co sami chcemy wydaje nam się tak ważne, że często narzucamy innym swój punkt widzenia, często nawet nie dając innym szans na samodzielność. Ważnym wątkiem, jest też rola przyjaźni oraz stosunek Króla do zwierząt. Przesłanie treści jest zdecydowanie nie tylko dla dzieci, lecz i dla dorosłych :) Książeczkę zdecydowanie polecam, oprócz zabawnej formy kryje w sobie mnóstwo ważnych problemów, które są widoczne dla małego dziecka..

Czy mgła  opuściła Królestwo ?  Zapraszam do lektury zarówno małych jak i starszych czytelników. Naprawdę miło czyta się tak dobrą bajkę dla dzieci.

piątek, 12 lipca 2013

Tajemnica meczu Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai Martin Widmark, Helena Willis



     Książeczka była nagrodą w konkursie , posiada autograf autora i ilustratora. Wydana bardzo porządnie. Twarda oprawa, szyte kartki. Druk dobry do wspólnego czytania z dzieckiem, duże wyraźne litery. Książka stanowi tom z serii , która zdobywa wiele nagród i jest bardzo popularna wśród dzieci.
   Zacznijmy od tekstu. Po pierwsze, źle mi się go czyta. Tłumaczenie pani Gawryluk jest może przejrzyste , ale nie wiem czemu czyta mi się go opornie i dosłownie zmieniam wyrazy , gdy czytam je dziecku.. Ogólnie treść synka( miłośnika piłki nożnej ) ciekawi, każe mi tylko po kilka razy czytać nazwiska i imiona głównych bohaterów. Pomysł bardzo fajny - dziecięce biuro detektywistyczne, ja jednak jestem treścią rozczarowana.
   Jeśli chodzi o ilustracje, to tu mam ogromny dylemat. Mnie się po prostu nie podobają. nie lubię  takich karykaturalnych postaci, no i co mam zrobić ..Nie sugerując nic synkowi, pytam się go o zdanie.






I tu niespodzianka. Odpowiedział, ze nie za bardzo mu się podobają, ale są trochę śmieszne :)
I mam dylemat. Seria bardzo dobrze oceniana  na świecie mnie się po prostu nie podoba. Zyskało u mnie  "opakowanie "(wydawca) , środek niestety mnie rozczarował.



 Dziecko zażyczyło sobie jednak przeczytanie innego tomu serii. Może i ja się przekonam .