środa, 5 listopada 2014

Posłaniec- Markus Zusak

 
      Po przeczytaniu „Złodziejki książek” zapragnęłam poznać wcześniejszą twórczość autora. Pomimo tego, a właściwie może dlatego, że „Posłaniec” kierowany jest do młodzieży (bardzo lubię tego typu literaturę) postanowiłam się z tą powieścią zapoznać.
Główny bohater, dziewiętnastoletni Ed Kennedy, raczej nie należy do tych młodych ludzi, którzy się cieszą życiem. I tak naprawdę nie za bardzo chce to zmienić, żyje z dnia na dzień, bez jakiejkolwiek chęci wyrwania z codziennego marazmu. Ed pracuje jako taksówkarz a jego ukochany przyjaciel to pies Odźwierny. Pewnego dnia młody człowiek znajdzie się w odpowiedniej chwili, w odpowiednim miejscu – w banku. Znienacka zostaje bohaterem. Niespodziewanie również otrzymuje on kartę, asa karo z dołączonymi trzema adresami. W taki właśnie sposób zostaje posłańcem. Mało tego za każdym razem nie tylko musi odgadnąć dlaczego został wysłany właśnie w to miejsce, lecz również musi pogłówkować co to ma z nim wspólnego. Tak naprawdę cała ta operacja ma posłużyć temu, żeby Ed uwierzył w siebie i w swoje możliwości, aby poznał inny świat, innych ludzi, dzięki którym popatrzy na siebie z ich perspektywy. Ed jak święty Mikołaj będzie niósł ze swoim przyjściem dar, będzie wnosił coś dobrego, coś co będzie również dotyczyło jego osoby. Autor w sposób niezwykle plastyczny ukazuje nam przemianę głównego bohatera, jego rozterki jak i momenty pełne niedomówień. „Posłaniec” teoretycznie jest powieścią dla młodzieży ale absolutnie nie jest tylko do niej skierowana. Zawiera w sobie ogrom refleksji, wskazuje drogę jaką każdy z nas może podążyć, aby poczuć się lepszym, wartościowszym. Autor prowadzi głównego bohatera labiryntami, gdzie wyjścia nie znajduje się od razu, jest ono jakby nagrodą za dobrze wykonaną pracę. Muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem prozy Markusa Zusaka, wprowadza on bowiem pewne elementy do fabuły w taki sposób z jakim się do tej pory nie spotkałam. Jedyne co mi przeszkadzało to fakt, że morał nasuwa się za szybko, lecz przecież tekst jest skierowany do młodszego czytelnika, o mniejszym życiowym doświadczeniu jak i szukającego wciąż drogi, jaką ma podążać.
Czy „Posłaniec” jest gorszy od „Złodziejki książek”? Na pewno wydaje się prozą mniej dojrzałą ale pełną eksperymentów, jakby autor chciał sprawdzić na ile może sobie pozwolić w stosunku do młodego czytelnika. Obie jednak powieści są pełne niuansów, pewnych elementów fantastycznych i obie pozostawiają czytelnika z głową pełną przemyśleń. Dlatego warto poznać jego prozę, która zrobi nam niezły mętlik w głowie, wzruszy jak i wskaże pewne rozwiązania. Ważne jest to, że każdy z nas może stać się kiedyś w pewnym sensie wybranym. A jak to wykorzystamy będzie zależało tylko i wyłącznie od nas samych.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Zosia z ulicy Kociej. Na wycieczce - Agnieszka Tyszka


 
     To już szóste spotkanie z sympatyczną Zosią, tym razem większość przygód przeżyje ona na szkolnej wycieczce tzw. zielonej szkole – pierwszej w jej życiu. Przygotowania do niej pochłaniają ją bez reszty.  Wcześniej jednak szykuje się do własnych imienin ( jak wiemy zimna Zośka lubi płatać pogodzie psikusa) i przesympatycznego święta Niezapominajki. Maj jest miesiącem mnóstwa uroczystości w których młoda bohaterka wraz z rodziną będzie brała udział. Najważniejszy jest jednak wyjazd z klasą do miejscowości, o interesującej nazwie Zgniłki. Na miejscu okaże się, że nic nie jest tak jak się wcześniej wydawało, począwszy od ośrodka wczasowego, który wygląda zupełnie inaczej niż na folderze a skończywszy na nieszczególnej pogodzie.Muszę przyznać, że Zosia zauroczyła mnie bez reszty a jej młodsza siostra Mania całkowicie podbiła serce. Nikt tak jak ona nie umie trafnie ocenić i skomentować danej sytuacji. Jej komentarze potrafią czytelnika doprowadzić do konwulsji śmiechu i sami musimy przyznać, że logiką pobije niejednego dorosłego. Agnieszka Tyszka przedstawia swoich bohaterów tak obrazowo, że czytając o nich zapominamy, że są postaciami fikcyjnymi. Ze swoimi codziennymi problemami stają się częścią naszej rodziny i stałym elementem dnia.Świat Zosi całkowicie jest i naszym - pełnym gadżetów elektronicznych, rozterek dorastania, chruścików jak i ..kaloszy w motyle. Pobyt Zosi na zielonej szkole dostarcza jej mnóstwa emocji jak i wprawia ją w zdumienie-jak szybko można zacząć tęsknić za siostrą i NIH-Najwyższą Izbą Kontroli czyli jej mamą.Chęć przeżycia przygody jest jednak silniejsza i ciekawość zdecydowanie zwycięża.
Agnieszka Tyszka proponuje nam książkę niesamowicie ciepłą i pełną rodzinnych wartości. Ilustracje Agaty Raczyńskiej same w sobie dostarczają dodatkowych wzruszeń. Nie dość, że ogromnie obrazowe, to przebija przez nie wulkan humoru. Wszystko razem powoduje, że ogromnie trudno pożegnać nam się z całą barwną, galerią postaci. Kolorowa, pełna ekstrawagancji ciocia Malina, czy też jej przeciwieństwo, lekko przewrażliwiona mama Zosi, to postacie, które na długo zostają w pamięci. A gdy dojdzie do nich jeszcze lekko tajemniczy Kris, to cóż więcej potrzeba...
Zdecydowanie polecam przygody Zosi wszystkim, młodszym i starszym czytelnikom, ponieważ naprawdę  szczery śmiech potrafi zmienić barwy dnia na zdecydowanie nam bardziej przyjazne.

środa, 29 października 2014

"Ucieczka z tajemniczego ogrodu" - Rafał Witek


"Jakość podróży mierzy się w liczbie poznanych przyjaciół, a nie przejechanych kilometrach" - Tim Cahill

"Ucieczka z tajemniczego ogrodu" to druga część przygód 10-letnich Gabrysi Bzik i Nilsona Makówki.
Rafał Witek, przedstawiając nowe przygody swoich bohaterów, ukazuje prawdy, które powinny być oczywiste wszystkim rodzicom, a jednak niekoniecznie im są chyba znane, lub po prostu często omijane. Tak jakby dorosłość dawała na pewne rzeczy przyzwolenie. Bo jak inaczej wytłumaczyć tatę Nilsona, który pomimo obietnic, że zabierze go na wakacje do siebie do Oslo wycofuje się z tego dosłownie w ostatnim momencie, tłumacząc się wyjazdem służbowym do Londynu i tym, że musi być elastyczny? Trudno dziwić się Nilsonowi, że nie rozumie tego, jak to jest, że gdy dziecko zmienia zdanie, to kaprysi, a jak robi to dorosły, to ma znaczyć, że jest elastyczny. Jak duże będzie poczucie winy jego taty? Czy wystarczy go na zakup najnowszego smartfona?
Czytelnika czeka zdecydowanie szybka akcja, gdzie główni bohaterowie będą przeżywać naprawdę zaskakujące przygody, a element fantastyczny będzie grał główną rolę. Odbędziemy krótką lekcję historii, jak i zaznajomimy się z tajemniczą właścicielką angielskiej posiadłości. Poznamy sympatycznych nowych bohaterów, którzy wprowadzą Gabrysię i Nilsona w swój świat. Można by jednak napisać, że ta historia to nic wybitnego i można spotkać inne bardziej zajmujące. Jednak autor pod płaszczykiem przygodowej historii dotyka wiele trudnych problemów. Są one przemycone w prosty sposób, lecz czy są one skierowane bezpośrednio do dziecka, czy tak naprawdę odbiorcami maja być dorośli?
Czy to czasem nie oni powinni podejść do lustra i przyznać się sami sobie – to trochę o mnie? Lub – to bardzo o mnie? Uważam, że autor w świetny sposób połączył dwa światy- rzeczywisty, pełny elektroniki i współczesnych gadżetów z tym wymyślonym - spokojnym i stonowanym, lecz również pełnym atrakcji. Sposób podróżowania głównych bohaterów jest bardzo innowacyjny i nigdy się z takim nie spotkałam. Ilustracje Magdy Wosik zdecydowanie uatrakcyjniają powieść i są świetnie wkomponowane w  tekst. Nie przeszkadza zupełnie fakt, że są czarno-białe, ponieważ zawierają też często krótki tekst, który dzięki temu zdecydowanie lepiej się czyta. Wielobarwność tutaj raczej by rozpraszała i nie pozwoliła skupić wzroku. Trzeba przyznać, że ilustracje są mocno humorystyczne i trudno oglądając je, nie uśmiechnąć się. Dodatkowo na pewno w jakimś stopniu przyczyniają się do budowania napięcia.
"Ucieczka z tajemniczego ogrodu" to na pewno lektura zarówno dla młodych, jak i dorosłych czytelników. Obydwie te grupy znajdą tu coś ciekawego dla siebie i należy się za to duży plus autorowi. Wszystko dodatkowo jest okraszone humorem i lekką przewrotnością, co dodaje lekturze zdecydowanego smaku. Myślę, że warto przeżyć przygodę z Gabrysią i Nilsonem, bo przecież tak naprawdę dziecko tkwi w każdym z nas. Polecam!

środa, 1 października 2014

Bat na koty - Jerzy Niemczuk


W tym roku na rynku wydawniczym ukazała się ogromna ilość książek polskich autorów. Poprzez powieści obyczajowe, romanse po świetne nieraz kryminały - wybór jest ogromny. Ilość nazwisk jednak naprawdę jest spora i dosyć trudno wybrać dla siebie tytuł, autorzy są często nieznani, a świetna promocja nie zawsze idzie w parze z dobrą powieścią.
Twórczość pana Niemczuka znałam tylko z bajek dla dzieci. Takim tytułem, który ogromnie lubiłam były "Bajki Pana Bałagana", czy też "Opowieść pod strasznym tytułem". Serial "Ranczo" oglądałam sporadycznie, ale nie da się ukryć, że byłam i jestem pod jego zdecydowanym urokiem. Dlatego też, z ogromną chęcią sięgnęłam po tytuł "Bat na koty" licząc się z tym, że będzie to lektura wakacyjna, z tych miłych i przyjemnych, ale o których dość szybko zapominamy.
Już po paru zdaniach okazało się, że sromotnie się pomyliłam. Trzymałam w ręku prawdziwą perełkę, która zapowiadała się na wspaniałą powieść obyczajową z wątkiem sensacyjnym. Główna bohaterka Asia (Jasia) mieszka ze swoją mała córeczką Mają, u teściów w starej chałupie, żyjąc z zasiłku i z alimentów płaconych przez dziadków. Popełniła ona czyn okropny w mentalności teściów, a mianowicie rozeszła się z mężem, a ich synem.
Asia dzielnie znosiła razy od "ukochanego", gdy jednak podniósł rękę na małe dziecko, wniosła pozew o rozwód. Mąż porobiwszy moc długów ucieka dodatkowo zagranicę. Każdy dzień Asi tak naprawdę nie różni się jeden od drugiego. Praca w warzywniaku, zabawa z córeczką, wizyta u krewnej Faryny i odwiedziny pośredniaka. Przełomem jest przyjazd jej koleżanki ze szkoły, kobiety sukcesu, która potrafiła wyrwać się z monotonii wsi i zmienić swoje życie – jest dojeżdżającą do klienta manikiurzystką. To ona uświadamia Asi jak wiele jeszcze przed nią i... jak ważne są czyste paznokcie i zadbane dłonie (mądrość ta okaże się ogromnie przydatną).
Autor stara się pokazać czytelnikowi wieś "Małe", jej mieszkańców tubylców, jak i przyjezdnych, i pokręconą ich mentalność. Świetnie ukazuje jak polska wieś znajduję się w ówczesnych świecie, korzystanie z dotacji unijnych, czy też przekręty z podatkami. Mężczyźni ukazani są jako przywódcy, a kobiety jako szyje, zdecydowanie przewyższające ich inteligencją.
Tak naprawdę to od pierwszych zdań pokochałam styl pisania autora. Dawno nie czytałam polskiej powieści napisanej tak wspaniałym językiem. Chłonęłam każde słowo, nie opuściłam żadnego zdania, bo każde jest ważne, każde ma swój przekaz. Zarówno te nostalgiczne, czy te z ogromnym prześmiewczym przesłaniem, mają za zadanie coś ważnego nam przekazać. Na przykład zdanie – "po co ty chcesz iść kardiologa, jak ty nie masz serca", czy "niewinność twoja się znalazła, tu ją mam" w kontekście powieści to mistrzostwo świata.
Ogromnie podobała mi się również fabuła. Motyw Asi – jej przeobrażania się, walki z sobą, próby udowadniania sobie samej, że można jak tylko uwierzy się we własne siły, jak i równoległe wątki – sensacyjny z przystojnym policjantem w roli głównej, czy poruszany poprzez bohaterów Farynę i pana Wacławka problem starości, pewnych zasad czy też tradycji, razem ze sobą wspaniale się splatają, dając w sumie powieść, która sama w sobie jest pewnym przesłaniem. W tej książce jest tak ogromna doza emocji, że bez lekkiego humoru jakim jest okraszona byłaby ogromnie trudna. Autor jednak umiejętnie dozuje pewne informacje, nic nie dzieje się od razu, aby czytelnik mógł powoli zaakceptować pewne sytuacje.
Wspaniała galeria mnóstwa postaci, w której każdy jest tak charakterystyczny, że nie sposób ich pomylić czy zastanawiać, który to był. Plastyczność ich opisów jest tak duża, że łapałam się na tym, jakbym je widziała na żywo czy stały obok mnie. Ogromnie łatwo je sobie wyobrazić jako autentycznych ludzi, których biografię autor spisuje potomnym. I w zupełności zgadzam się z autorem, że "uleganie głupocie i brakowi wyobraźni powinno być karalne".
Tak naprawdę o tej powieści można pisać ogromnie dużo. Ja jednak zapraszam do jej przeczytania, poznania specjalnej funkcji bata na koty i wyciągnięciu osobistych wniosków. Wróżę tej powieście dużą popularność. Zdecydowanie polecam.

piątek, 12 września 2014

Równowaga twoich hormonów. Równowaga twojego życia – dr Claudia Welch

http://talizman.pl/9373-rownowaga-twoich-hormonow-rownowaga-twojego-zycia-01001915.htmlhttp://www.studioastro.pl/

„Znacznie łatwiej jest zachować zdrowie niż je odzyskiwać. Radośnie i zdrowo jest żyć życiem, jakiego pragniemy- i jest to osiągalne, gdy poprawimy styl życia i dietę”.

Claudia Welch jest lekarzem stosującym w swojej praktyce zasady medycyny naturalnej. W wielu krajach prowadzi wykłady, które dotyczą zdrowia kobiet.


    „Równowaga twoich hormonów” to książka skierowana głównie do kobiet, tych, które prowadzą terapię lekami hormonalnymi jak i tych, które starają się z niej nie korzystać. Autorka książki twierdzi, że większość medycznych problemów kobiet bierze się z braku równowagi hormonalnej spowodowanej zbyt dużą ilością zajęć i niewystarczającą ilością fizycznego i emocjonalnego pokarmu. Uważa, że u kobiet w każdym wieku hormony nie działają w ogóle, lub nie tak jak powinny i stąd u większości występują problemy medyczne : wahania nastroju, zmęczenie i bezsenność, choroby serca czy osteoporoza. Zachodnia medycyna rozróżnia dwa typy hormonów mających wpływa na zdrowie kobiety: hormony stresu i hormony płciowe. Gdy kobietę dopadnie stres, jej ciało wyzwala dodatkowe hormony co burzy równowagę hormonalną. Autorka podzieliła swój poradnik na trzy części. W pierwszej omawia dokładnie działanie i rolę hormonów stresu i płciowych Druga poświęcona jest problemom medycznym na jakie wskutek braki równowagi hormonalnej cierpią kobiety. W części trzeciej autorka ukazuje podstawowe narzędzia, dzięki którym można zrównoważyć hormony poprzez zmianę sposobu odżywiania i stylu życia, łącznie z konkretnymi krokami jakie można podjąć. Dla mnie osobiście właśnie ostatnia część najbardziej zainteresowała ponieważ dotyczy naszego codziennego stylu życia i odżywiania. Poruszane tu są takie tematy jak: co jeść w momentach stresu, czy mięso jest produktem wskazanym oraz wady i zalety soi. Autorka również zwraca uwagę na problem żywności nisko przetworzonej Czytelnik ma podane wytyczne czego nie jeść i jak zwracać uwagę na zawartość w pokarmach zarówno pestycydów, jak i chemii.. Ogromnie ciekawy jest rozdział poświęcony technikom radzenia sobie ze stresem, jak na przykład naprzemienne oddychanie nosem, czy samodzielny masaż ciepłym olejkiem. Tak naprawdę pierwszym krokiem do osiągnięcia równowagi hormonalnej jest jej zrozumienie, ponieważ nauka o hormonach jest ogromnie zawiła a dostępne o nich informacje są szczegółowe, lecz często sprzeczne. Hormony można podzielić na dwie kategorie, znane w tradycji chińskiej – yin i yang. Taki prosty podział pozwala na łatwiejsze zrozumienie ich funkcji i znaczenia. Autorka uważa, że równoważenie nie jest trudnym zadaniem, bez względu na to co mówią lekarze i że ogromnie często ignorujemy przyczyny zarówno zdrowia jak i choroby, a zamiast tego skupiamy się jak zapłacić za operację czy leki. Przytacza również ogromne sumy jakie są wydawane w państwach na leczenie chorób, przy minimalnych jakie przeznaczane są na zapobieganie.
Cały program leczniczy jaki przedstawia autorka nie należy jednak do najprostszych. Wiemy nie od dziś, że z dużą trudnością większość ludzi decyduje się na zmianę swoich przyzwyczajeń jak i poglądów na pewne sprawy. Tutaj musimy zacząć właśnie od zmiany myślenia i nie nazywania pewnych rzeczy „trudnymi”.Musimy pozwolić sobie spojrzeć na własne problemy zdrowotne poprzez pryzmat naszego jedzenia jak i stres jakiego doświadczamy. Gdy będziemy umieli w jakiś sposób te rzeczy kontrolować, to zakończy się to naszym osobistym sukcesem, który będzie miał ogromny wpływ na nasze ogólne zdrowie. Osobiście uważam, że warto poznać program terapeutyczny dr Claudii Welch, choćby po to, aby samemu sprawdzić, czy jej zalecenia będą korespondować z naszymi przyzwyczajeniami. Polecam!.

niedziela, 7 września 2014

8 kroków do pozbycia się bólu pleców. E.Gokhale. S. Adams

http://talizman.pl/zdrowie/9827-8-krokow-do-pozbycia-sie-bolu-plecow-naturalne-metody-na-dolegliwosci-plecow--9788364278297.html
 Esther Gokhale dorastała w Indiach pomagając matce, licencjonowanej pielęgniarce, leczyć porzucone dzieci czekające na adopcję. Obecnie jest absolwentką Uniwersytetów w Harvardzie i Princeton w dziedzinie biochemii i akupunktury na Uniwersytecie medycyny Orientalnej w San Francisko. Ponieważ w czasie pierwszej ciąży dostała porażającego bólu a przeprowadzona operacja nie przyniosła ulgi, rozpoczęła szukać metod, które pozwoliły by na eliminację bólu pleców. Obecnie naucza w swoim ośrodku terapeutycznym w Palo Alto.


  Z powodu długich godzin spędzonych przy pracy na komputerze i w sumie małej ilości ruchu, powoli zaczynam mieć problem z bólem ramion i pleców. Nie chcąc rozwiązywać tych trudności za pomocą leków, z ciekawością sięgnęłam po tytuł „8 kroków do pozbycia się bólu pleców” mając nadzieję, że podpowie mi on jak w sposób naturalny mogę wyeliminować lub choć zmniejszyć mój ból Spodziewałam się paru przykładów gimnastyki, które można wykonać pewnie i przed ekranem, lecz kompletnie nie byłam przygotowana na to co proponuje autorka. W poszukiwaniu przyczyn bólu pleców,studiowała ona w Instytucie Aplomb w Paryżu jak i też podróżowała do wielu miejsc na świecie, gdzie właściwie ludzie nie mają w ogóle takiego problemu. Była w Burkin Faso, portugalskich wioskach, rybackich osadach w Brazylii. Poznała tam starożytną sztukę dbania o ciało, która zachowała się w sposobie poruszania się tkaczek, młynarzy i rolników z rdzennych społeczności. Swoje obserwacje skompletowała właśnie w tym poradniku, z którego korzystać mogą zarówno ci którzy bólu już doświadczyli jak i ci, którzy chcą go uniknąć w przyszłośći. Autorka wiele miejsca poświęca mechanizmowi funkcjonowania kręgosłupa i powoli, stopniowo przygotowuje do sposobu przeprowadzenia ośmiu ćwiczeń w celu usprawnienia naszej postawy. Lekcje kolejno dotyczą – siedzenia z wyciągniętym kręgosłupem, leżenia na plecach z wyciągniętym kręgosłupem, leżenia na boku z wyciągniętym kręgosłupem, korzystania z wewnętrznego gorsetu, stania z wyciągniętym kręgosłupem, przechylania bioder, i szybującego chodu. Każda lekcja składa się z trzech części: wstępu gdzie omówiona jest teoria i wada postawy lub ruchu, przytoczone są korzyści, następnie instruktażu, gdzie znajdują się wskazówki krok po kroku wraz z uzupełniającymi je zdjęciami, ukazane jest również dokładnie to czego nie robić i zakończenia które zawiera oznaki postępów, dodatkowe informacje i podsumowanie lekcji.
Książka jest ogromnie bogato ilustrowana zarówno rysunkami jak i fotografiami. Przedstawiają one zarówno poprawną postawę, jak i bardzo dużo naprawdę prostych ćwiczeń – krok po kroku. Nie możemy się sami przed sobą tłumaczyć, że nie mamy na nie czasu, czy też miejsca ,ponieważ wiele z nich wykonuje się na siedząco, czy też stojąc w miejscu. Są to ćwiczenia możliwe do wykonania zarówno przez osoby młodsze jak i starsze, które już mają w jakiś sposób ograniczoną możliwość ruchu. Poradnik posiada załącznik, w którym zamieszczona jest spora ilość dodatkowych ćwiczeń wzmacniających mięśnie, jak i stosowanych przy bólu lub sztywności. Całość jest uzupełniana również ciekawostkami historycznymi dotyczącego tytułowego problemu i sposobów z jakich w danych czasach, czy miejscach korzystano.
Książka ta jest świetnie wydana. W sposób można nazwać albumowy, z kolorowymi fotografiami stanowi poradnik, który mało, że jest ogromnie ciekawy , to sposób przekazywania informacji przez autorkę jest bardzo przejrzysty. Można z niego korzystać nie bojąc się popełnienia błędu, który mógłby nam zaszkodzić. Ja osobiście dowiedziałam się jak prawidłowo mam stać, siedzieć chodzić a przede wszystkim spać. Poznałam ciekawe techniki rozluźniania kręgosłupa, które poprawiają krążenie krwi i odprężają mięśnie. Ważne jest to, że można je stosować w czasie pracy przy komputerze, jazdy samochodem czy też oglądaniu telewizji. Na pewno będę starać się je stosować, ponieważ nie zajmują wiele czasu a efekt naprawdę szybko jest odczuwalny.
Poradnik polecam wszystkim, którzy spędzają dużo czasu przed ekranem komputera. Zapoznać się z nim jest zdecydowanie warto. Polecam.



Bardzo dziękuję za możliwość recenzjii Wydawnictu Studio Astropsychologii

piątek, 29 sierpnia 2014

Państwo środka od środka - Jacek Adamus

Ludzie, chociaż nie dożyją nawet stu lat, to jednak stwarzają sobie troski na całe tysiąclecia.

  Jacek Adamus – japonista, podróżnik, pisarz. Człowiek zafascynowany otaczającym go światem, odkrywca i poszukiwacz przygód.
Chiny wielu ludziom wydają się ludziom miejscem ogromnie ciekawym pod względem zarówno historycznym i obyczajowym.
  Jacek Adamus przebywał w tym państwie rok i miał możliwość skonfrontować swoje wyobrażenia.. Otrzymał on stypendium na uniwersytecie, które pozwalało mu naukę języka, zakwaterowanie w akademiku i małą comiesięczną gotówkę. Jako, że uwielbia podróżować, każdą wolną chwile przeznaczał na poznawanie tego ciekawego kraju. Jego opisy są bardzo dokładne, robione w taki sposób aby mogły one pomóc innemu turyście. Podaje ceny biletów zarówno wstępu, jak i na kolej, dodatkowo przytacza chińskie nazwy. Świetną sprawą są kody QR, przypisane każdemu z rozdziałów, które po skopiowaniu odsyłają do konkretnej galerii na jego blogu, dzięki czemu czytelnik może zobaczyć opisywane miejsca , potrawy lokalnych kuchni i inne chińskie ciekawostki. Mnie ogromnie spodobał się sposób przekazywania wiadomości jakim posługuje się autor. Nie zasypuje on nas ogromem informacji naraz, stopniowo je dozuje, dodając swoje osobiste wrażenia. Ja na przykład nie miałam pojęcia o tym, że w Chinach istnieje podział terytorialny, którego linią demarkacyjną jest rzeka Jangcy. Dzieli ona kraj na wyposażoną w centralne ogrzewanie północ i bez kaloryferowe południe, czyli na północy ogrzewanie jest w standardzie a na południu uważa się go za zbędny rarytas. Pech chce, że autor przebywa w ciekawej miejscowości Suzhou znajdującej się na południu i niestety doświadczy „uroków” tego zwyczaju. Suzhou -Chińczycy nazywają Wenecją Wschodu. Jest to miasto z dwu i pół tysiącletnią historią, jego centrum otacza składająca się z czterech kanałów fosa, od której odchodzą dziesiątki mniejszych, przecinających miejski krajobraz odnóg. Spacerując po nim od rzuca się w oczy pewna prawidłowość. Chińczycy bardzo dużą ilość czasu spędzają na dworze. W wolnych chwilach idą do parku, lub spacerują nieopodal własnego domu dlatego też chińskie ulice i chodniki są ogromnie zatłoczone. Autor kilkakrotnie podejmuje temat sposobów podróżowania po kraju. Jednym z nich jest kolej, na która bilety trzeba kupować zdecydowanie w określonym czasie i nieraz dużo wcześniej. W momencie gdy jakaś podróż nie jest planowana, może się zdarzyć, że żadnych biletów już nie będzie. Wyprawa autobusem zaś może dostarczyć mnóstwa dodatkowych atrakcji jak na przykład w przypadku autora mocno podwyższonego ciśnienia. W Chinach za wstęp na większość znanych szlaków trzeba dosyć sporo zapłacić. Ciekawe jest to, że większość tras składa się w ogromnej przewadze ze schodów, co dla turysty przyzwyczajonego do zdobywania szklaku w tradycyjny sposób jest ciekawym doświadczeniem. Autor w czasie swoich podróży po Chinach korzystał z oferty couchsurfingu. Pod tą nazwą kryje się prawie pięciomilionowa, międzynarodowa sieć podróżników skupiona wokół portalu internetowego. Dzięki niemu można poznać mnóstwo ciekawych osób jak i skorzystać z darmowego zakwaterowania w ich domu.
Autor w ciekawy sposób przedstawia również czytelnikowi kulisy powstawania wielu potraw i tajniki ich przyrządzania. Wielokrotnie sam popełnił pomyłkę zamawiając potrawę z menu i chce przestrzec przed tym potencjalnych turystów. Niejednokrotnie to, jak się jakieś danie nazywa ,nie świadczy o tym, że to dostaniemy na talerzu.
Mnie osobiście, ogromnie te zapiski z podróży się spodobały. Plusem jest to, że autor traktuje czytelnika jako kompana, jego tekst brzmi jak lekka, ale jakże ciekawa opowieść. Nie da się ukryć, że reportaż mocno wciąga, dzięki ogromnie obrazowym opisom, choć szczerze mówiąc mnie mocno przez nie zraziło do chińskich kolei. Książka zawiera mnóstwo historycznych danych zwiedzanych miejsc, jak i wiadomości na temat przyrody.. Całość uzupełniają pewne humorystyczne sytuacje, które powodują u czytelnika niekontrolowane wybuchy śmiechu. Ja dzięki tej książce poznałam Chiny jakich w ogóle nie znałam, a równocześnie świetnie się bawiłam. Zdecydowanie polecam.


Grupie Wydawniczej Publicat S.A. ogromnie dziękuję za egzemparz do recenzji.