wtorek, 30 stycznia 2018

78-piętrowy domek na drzewie -Andy Griffiths i Terry Denton



      Trzeba przyznać, że Andy i Terry, autorzy książki są niebywale pracowici, dopiero ich domek miał 13 pięter a tu już pokazują nam aż ich 78. Mało tego, w przygotowaniu już pokazanie 91 domku! Sama byłam ogromnie ciekawa, co mogli tam jeszcze umieścić ??
Andy jest smutny, reżyser filmu o domku i ich mieszkańcach nie chce go w swoim dziele, uważa, że narrator jest zupełnie zbędny a śmieszny Terry ze swoimi wynalazkami zupełnie wystarczy. Tym bardziej, że gdy skrzyżował węgorza elektrycznego z jednorożcem,wyszedł mu elektrorożec z rogiem strzelającym z piorunami, które trafiły go dokładnie w zadek. Co się działo potem, to trzeba koniecznie zobaczyć. Dlatego też Andy idzie wysiadywać megajajo, by nie przeszkadzać przy kręceniu filmu. Towarzyszy mu Jill, która właśnie wróciła z wyprawy na księżyc z międzygalaktycznym pogotowiem ratunkowym zwierząt. Musiała ratować myszy, których rakieta rozbija się podczas wyprawy kosmicznej po ser. Ogromnie podoba jej się megajajo i zastanawia się, co może w nim mieszkać ?
   Ciekawi jesteście na pewno, co mogli autorzy jeszcze zainstalować w swoim domku na drzewie? Mają samochodowe spa, myślę, że niejednemu kierowcy przypadło by do gustu, całe piętro z wirującymi talerzami (praca na cały dzień gwarantowana), grotę gryzmołów graffiti (młodzi czytelnicy mają tu swój raj), stadion wszechpiłki na którym można grać jednocześnie we wszystkie możliwe gry z piłką i wiele innych ciekawym miejsc.
Trzeba podkreślić, że ten tom również jest idealny dla tych, którzy niekoniecznie lubią czytać. Forma komiksowa, do tego ogromnie śmieszna, powinna ich zainteresować, tym bardziej że książkę można czytać również na wyrywki i tak samo bawi.
  Dzięki postaci reżysera, filmowców i małpy zastępującej narratora, dokładnie widać wyższość książki nad jej adaptacją, która pozbawiona głębszych emocji ma za zadanie tylko bawić. Dla niektórych jednak samo uczestnictwo przy kręceniu filmu jest priorytetem. Ekranizacja przecież może przyciągnąć tłumy, więc sława jest na wyciągnięcie ręki.
Podziwiam autorów, że nie ustają na laurach i każdą następną książką, stawiają sobie jeszcze większą poprzeczkę. Jeszcze bardziej mnie cieszy fakt, że mój domowy „nieczytacz” książek, pochłonął ją szybciej ode mnie. Polecam!


poniedziałek, 29 stycznia 2018

Czternasta złota rybka - Jennifer L. Holm


   Czy złota rybka może żyć kilkanaście lat? Ellie jest przekonana, że jak najbardziej, a jaka jest prawda?
Na razie dziewczynka ma inny kłopot, jej dziadek, zwariowany naukowiec, niespodziewanie zamieszkał z nią i jej mamą, mało tego razem z nią będzie chodzić do szkoły. Okazuje się, że jego pasja doprowadzi do bardzo trudnej sytuacji, z której ciężko będzie się wyplątać. Ellie zastanawia się, czy jednak nie lepiej, że ona sama oprócz układania puzzli nie ma hobby, które przysłoniło by jej cały świat. Wiedzie dzięki temu zdecydowanie spokojniejsze życie, dość ma tylko uwag mamy i rodziny, że najwyższy czas by sprecyzowała swoje zainteresowania. Już wystarczająco jednak jest trudno mieć dziadka naukowca i rodziców, dla których teatr jest całym światem. Najgorsza jest jednak samotność jaką odczuwa, gdy jej od wielu lat najlepsza przyjaciółka, zafascynuje się siatkówką i każdą chwilę zacznie poświęcać na trenowanie. To nie będzie dobry czas dla Ellie, która poczuje się odrzucona i pominięta.
  „Czternasta złota rybka” to powieść pełna emocji i pytań. Poruszane przez autorkę problemy dotyczą zarówno nastoletniego jak i dorosłego świata. Wpływ braku akceptacji przez rodziców decyzji życiowych ich dzieci, często powoduje, że rodzina w pewien sposób rozpada się, a jedna ze stron nie jest w stanie spokojnie przebywać obok drugiej. A przecież tak ważne jest wzajemne porozumienie, to przecież ono daje pewne poczucie bezpieczeństwa.
Zarówno zainteresowania jak i ich brak, mogą stać się przyczyną do uwag otoczenia, a szukanie odpowiedzi na nurtujące pytania nie zawsze dobrze się kończy.
Podoba mi się, że autorka stara się podkreślić jak ważne jest nie rezygnowanie z własnych ambicji, dążeń i marzeń. Dziadek Ellie mówi „Ludzie przeciętni zwykle rezygnują z w obliczu codziennych trudności. Naukowcy próbują wciąż od nowa, mimo że ponoszą porażki. Nieraz przez całe życie. Ale nie poddajemy się ponieważ chcemy rozwiązać łamigłówkę.” Autorka stara się, by młody czytelnik po poznaniu jej historii sięgnął po biografie słynnych naukowców jak np. Maria Skłodowska- Curie czy Jonas Salk, który opracował szczepionkę na polio.
   Jak zakończy się historia, czy dziadek Melvin wróci do dawnego życia i uda mu się opatentować swój wynalazek? Czy spełni się jego marzenie wynalezienie leku na nieśmiertelność? Zdecydowanie warto przekonać się.  

niedziela, 21 stycznia 2018

Tajemnice gruzińskiego smaku. 79 przepisów - Giorgi Maglakelidze

      Za każdym razem, gdy biorę do ręki nową książkę zawierającą przepisy, boję się, że będzie to powielenie tego co już było i zastanawiam się co można jeszcze napisać w tym temacie. Na szczęście jednak z reguły mylę się ogromnie Zazwyczaj każdy, kto miał możliwość być w Gruzji, po przyjeździe opowiada o niezwykle smacznych potrawach, o gościnności i o ogromnej ilości przyjaznych ludzi. O tym możemy przeczytać już na samym początku książki, autor stara się wyjaśnić co to jest supra (biesiada), na czym ona polega, jaką rolę ma jej tamada czyli przewodnik (toasty, toasty) ujawnia zasady, które warto poznać, by móc w pełni uczestniczyć w biesiadowaniu. Potrafi trwać ono całymi godzinami a ciekawostką jest, że na deser podaje się owoce, melony, chłodne arbuzy lub domowe konfitury. Po takiej uczcie, na następny dzień można udać się do wyspecjalizowanych restauracji na chaszi – wywar z kości i flaków oraz na pięćdziesiątkę wódki. Podobno taki zestaw stawia na nogi i daję energię na cały dzień.
   Giorgi Maglakelidze urodził się w Tbilisi, lecz od 2000 roku mieszka w Polsce. Jest autorem wielu książek poruszających tematykę kultury Gruzji. Organizuje wieczory gruzińskie oraz warsztaty kulinarne, również na swoim kanale YouTube. „Tajemnice gruzińskiego smaku” to nie tylko ogromnie interesująca książka kucharska lecz również ciekawe wprowadzenie do historii kultury tego państwa. Cudowne fotografie pięknych miejsc są wspaniałym bodźcem by w najbliższym czasie zaplanować podróż do Gruzji, a przepisy aż proszą się, aby je wypróbować. Co najważniejsze sporządzenie większości potraw naprawdę nie jest trudne, a składniki u nas są dostępne. Znajdziemy tu przepisy na dania mączne, z fasoli, z ryb, mięsne czy na marynaty. Można zauważyć, że w kuchni gruzińskiej dużą rolę pełni bakłażan, który można podać na wiele sposobów. Ja nie mogę się jakoś do niego przekonać ale znam wielu jego miłośników. Najciekawsze dla mnie przepisy to te na mchali i na konfiturę z zielonych pomidorów, którą miałam możliwość jeść dawno temu, a teraz będę mogła przygotować ją sama. Zdecydowanie też moje serce skradły chinkali, pierożki w kształcie sakiewek z mięsnym nadzieniem i słodkie przegryzki. Trzeba zwrócić uwagę na bardzo piękne wystylizowanie potraw na zdjęciach, z pewnymi elementami przypominającymi skąd danie pochodzi. Bardzo dobrym zabiegiem jest umieszczenie też przypowieści, zwyczajów, dzięki czemu książka staje się kulturowym przewodnikiem. Ja mam zdecydowany kłopot z takimi publikacjami, przez co może nie jestem całkiem obiektywna, ponieważ uwielbiam oglądać tego typu zdjęcia, jakie tu zamieszczono. Mogę patrzeć na nie każdego dnia i absolutnie ich widok mi się nie nudzi. Na te mogę spoglądać co chwilę i wcale nie tracą na swojej atrakcyjności. Dlatego uważam, że książka ta może być wspaniałym upominkiem, nie tylko dla tych, którzy lubią poznawać nowe smaki, lecz dla każdego, kto pragnie podróżować i poznawać inne kultury.

środa, 17 stycznia 2018

Gdzie się chowa śnieżna sowa? Znajduj zwierzęta na wszystkich kontynentach

      Zarówno dobra koncentracja jak i spostrzegawczość, to umiejętności, które zdecydowanie przydają się w życiu. Już w szkole korzystamy z nich w pełni, dzięki czemu nauka zdecydowanie szybciej jest przyswajalna. Nabywa się je z czasem, lecz dobrze jest już od najmłodszych lat ćwiczyć. Można korzystać wtedy z książek tego typu jak „Gdzie się chowa śnieżna sowa”. Duże, posiadające twardą oprawę wydanie, pomoże młodemu czytelnikowi rozpoznawać różne gatunki zwierząt na wszystkich kontynentach, przy okazji utrwalając liczenie i ćwicząc spostrzegawczość. Może on w ten sposób poznawać wiadomości zarówno z przyrody, jak i geografii i matematyki. Autorka poprowadzi go poprzez tundrę, góry,lasy deszczowe, tajgę, pustynie, stepy, morza, jeziora i rzeki i udowodni, że zwierzęta można spotkać wszędzie, nawet w miejscach, które wydają nam się całkowicie nie nadające się do przerwania. Kolory miłe dla oka, nie krzykliwe, pozwalają na długie przyglądanie się ilustracjom i próbę wykonywania poleceń. Muszę przyznać, że są strony, na których naprawdę trudno doszukać się wskazanych zwierząt, dzięki czemu nad książką można spędzać długie godziny. Do tej pory nie miałam pojęcia co to jest nieświszczuk czarnoogonowy, liściołaz pręgowany czy gołomianka mała. Każda plansza zawiera nie tylko polecenia lecz również wiadomości na temat danego terytorium i jakieś jego ciekawostki. Dlatego książka ta może podobać się zarówno przedszkolakowi jak i uczniom szkoły podstawowej. Gdy wyszukiwanie wskazanych gatunków nie idzie nam dobrze, można zerknąć na umieszczone pod koniec podpowiedzi. Na pewno jednak samodzielne wyszukiwanie przez dziecko sprawi mu wiele radości jak i da pewną satysfakcję. Co prawda niektóre zwierzęta to prawdziwi mistrzowie kamuflażu, potrafiący wspaniale wtapiać się w tło, czy ukrywać w norach lub koronach drzew lecz dzięki temu zabawa jest jeszcze ciekawsza.
   Nie liczcie na to, że raz dwa przeglądniecie z dzieckiem książkę, radzę przygotować się na długie wspólne godziny poszukiwań jak i zadawanych pytań. Ogromnie lubię takie właśnie wydania, które uczą, bawią i pozwalają na wspólne, ciekawe chwile dziecka z dorosłym. Tutaj nie nudzi się żadna ze stron, dlatego chętnie wraca się do takiej lektury.