środa, 20 marca 2019

Książki, przez które zginiesz - Jan Szymański

    Jakże często zdarza się, że trafimy w pewno miejsce w bardzo złym czasie. Konsekwencje tego mogą być zaskakujące, a w przypadku bohaterów powieści, nawet ogromnie niebezpieczne. Paweł archeolog z Polski, przybył do Meksyku, w celu przeprowadzeniu badań naukowych. W hotelu poznaje Annie, australijską podróżniczką. Para ta decyduje się na wspólną wędrówkę w czasie której Paweł ma pełnić rolę przewodnika. Czy uda im się bez przeszkód zrealizować plany i czy wiedza archeologiczna może pośrednio zagrażać życiu ?
„Książki przez które zginiesz” to powieść, w której czytelnik wielokrotnie będzie wyprowadzany w pole i wodzony za nos. Zagmatwana intryga, rozmowy, które główny bohater prowadzi sam ze sobą, a właściwie z własnymi osobowościami ; Szydercą, Filozofem i Obserwatorem, też odbiorcy zdecydowanie nie ułatwiają. A czeka go wyzwanie nie lada, zmusić swoje szare komórki do pracy, łączyć fakty historyczne z fikcyjnymi i wydedukować, gdzież może być ukryty tajemniczy skarb Majów?
    Muszę przyznać, że jest to jedna z tych powieści, w której większą uwagę zwracałam na opisy fantastycznych miejsc. Ameryka Południowa to kontynent, który od dawna fascynuje mnie zarówno ogromnie ciekawą historią jak i zróżnicowanym środowiskiem geograficznym. Miło było choć przez chwilę poczuć się jak podróżnik zwiedzający miejsca, o których często marzył. Tropienie skarbów to jedna z tych czynności, która może przysporzyć sporo kłopotów. Bohaterowie powieści dotkliwie to poczuli, jednak na pewno zyskali własne zaufanie i uczucie na które nie byli przygotowani. Adrenalina, strach, to emocje, których nie będzie im łatwo pozbyć się. Czy uda się wyprowadzić w pole przeciwnika?
    Barwne, interesujące postacie, ciekawa zagadka, wspaniały klimat tej z lekka awanturniczej powieści, to zdecydowane jej plusy. Jeśli dodamy do tego ciekawe tło zarówno historyczne jak i przyrodnicze to otrzymamy lekturę, którą czyta się z dużą przyjemnością. Mnie sprawiła tym dużą niespodziankę. Jeśli lubicie przygody, zwiedzać dalekie kraje, to na pewno przypadnie wam do gustu.

poniedziałek, 11 marca 2019

Ameryka.pl. Opowieści o Polakach w USA - Dorota Malesa


        Dorota Malesa to dziennikarka telewizyjna i prasowa, scenarzystka. Publikowała w „Newsweeku”, „Forbesie” i „National Geographic Traveller”. Autorka bloga „50 Shades of States”. Gdy w roku 2009 po raz pierwszy pojechała do Stanów, Ameryka tak ją zauroczyła, że od tej pory stała się jej pasją. Każdą wolną chwilę poświęca na poznawanie zwłaszcza jej prowincji. Efektem wyjazdu do wyjazdu do miejscowości Monticello (zwanej Małą Polską) w stanie Nowy Jork jest właśnie ten zbiór reportaży.
Przyczyn, które stają się motorem wyjazdu zagranicę, jest naprawdę wiele. Niektóre ogromnie indywidualne, inne typowo ekonomiczne czy rodzinne, tak naprawdę, wielokrotnie bardzo różnią się od siebie. Życie na obczyźnie weryfikuje wiele z nich, zmienia priorytety i często ma ogromny wpływ na charakter danej osoby. Jednak bywają i tacy, którzy nie uginają się, mają swoje własne zasady, starają się spełniać marzenia i żyć według swoich przekonań.
Amerykański sen nie zawsze realizuje się, często jest zupełnie inny od oczekiwań czy teoretycznej wiedzy. Bohaterowie dziesięciu reportaży w różny sposób usiłują go spełniać. Na pewno nie można im zarzucić braku umiejętności asymilacji z otoczeniem, szybkiej nauki urzędowej biurokracji, czy też prób komunikacji z rodakami.
Autorka jest całkowicie biernym obserwatorem, nie ocenia, nie szufladkuje, nie podpowiada. W znakomity sposób ukazuje czytelnikom historie bardzo różne, naładowane emocjami, walką i determinacją. Ludzkie wybory mogą wprowadzić w zdumienie czy nawet szokować, dlatego ważne jest by przedstawić je w sposób całkowicie neutralny. I to autorce udaje się znakomicie. Wyraziści bohaterowie, pełni osobistego uporu, niejednokrotnie zadziwiają, zmuszają po przemyśleń i przewartościowań własnego życia. Nie ważny jest status społeczny a to, że najczęściej trzeba coś utracić by móc otrzymać nowe. Tak jakby strata była przepustką do nowego życia.
   Reportaże te niesamowicie wciągają, śledzimy historie bohaterów, często zaciskamy za nich kciuki, wzruszamy się, złościmy zarówno na nich samych czy też okoliczności. Czy można nauczyć się żyć z nieustającą cały czas tęsknotą ? Jak bardzo różni się prawdziwe życie od tego, które jest ukazywane w mediach czy przewodnikach ?
Książka burząca mity lecz i pełna nadziei, zdecydowanie godna polecenia.

środa, 6 marca 2019

104-piętrowy domek na drzewie - Andy Griffiths, Terry Denton

„Co powiedział kalkulator? - Można na mnie liczyć”


     Gdy patrzę jak szybko Andy i Terry rozbudowują swój domek na drzewie, to myślę, że na pewno firmy budowlane, wykonujące swoje zlecenia w Krakowie, pobierały u nich nauki. Ciężko znaleźć, skrawek miejsca, którego jeszcze nie wykupili deweloperzy i zaplanowali następnego, równie wspaniałego apartamentowca. Ogromnej pracy jaką wykonali bohaterowie książek jednak nie ma co porównywać, ponieważ ich plany rozbudowania domku przede wszystkim świetnie współgrają z ekologią a nade wszystko są ogromnie pomysłowe. W tym tomie, jak i w poprzednich, panowie maja wielki problem. Nochal, tak ten sam, który jest wydawcą ich książek, mocno na nich naciska ponieważ mija termin oddania przez nich następnych przygód. O czym jednak pisać, jeśli Andy nie może sobie poradzić z narastającym bólem zęba? Jest głodny, zły, wykończony po prostu! Terry stale coś podjada, Nochal grozi, pomysłu na nową książkę nie ma, jak żyć ?



Obawiałam się, że tym razem autorom nie uda się już mnie rozśmieszyć ani zaskoczyć. Jak zwykle w tym względzie poniosłam całkowitą porażkę. Sklep Skąpego Szczypana, gdzie „wszystko za dwa dolary” i jego hasła reklamowe to mistrzostwo marketingowego świata. Szczupak Szpaner i „wszystko za dwa miliony dolarów” nie dorasta mu do pięt. Jeżeli chcecie wiedzieć do czego potrzebny jest autorom niezwykle rzadko spotykany wysokolotny górski robalołap, czym dławił się pisklak, przez ile stron można wchodzić po schodach i po Terry szuka wróżki Zębuszki, sięgnijcie po tę przezabawną książkę. Jej dużym plusem jest to, że można ją czytać całkowicie na wyrywki, a niektóre strony są tam mocno graficznie rozbudowane, że z powodzeniem można nawet z najmłodszym czytelnikiem ćwiczyć spostrzegawczość. 
 
Warto podkreślić, że jest to odpowiednia książka dla tych, co unikają słowa czytanego jak ognia. W wielu miejscach żartobliwa forma komiksowa przyciąga wzrok i od ilustracji do ilustracji, po niedługiej chwili przekona się, że książki wcale nie muszą być nudne. W tej części nowością są umieszczone na każdej stronie żarty, które niejednokrotnie testują zarówno nasze poczucie humoru jak i ćwiczą logiczne myślenie. Świat stworzony przez autorów jest pełen niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji. Kolorowy zawrót głowy gwarantowany!


„Jaka rzecz znika gdy wypowiadasz jej nazwę ? - Cisza”

piątek, 1 marca 2019

Sól morza - Ruta Sepetys


„Stalin ukradł coś więcej niż tylko ziemię, (…) ukradł też ludzką godność. Widzę to w pełnych beznadziei spojrzeniach i pokurczonej posturze uchodźców. A wszystko to jest winą komunistów.”


   Parę lat temu z dużym zainteresowaniem przeczytałam powieść „Szare śniegi Syberii”. Kilka dni później okazało się, że autorka przyjeżdża do Krakowa. Muszę przyznać, że uczestnictwo w jej spotkaniu autorskim było dla mnie dużym przeżyciem. Ogromnie sympatyczna, zarażała swoim optymizmem, bardzo chętnie odpowiadała na pytania dotyczące sposobu zbierania materiałów do powieści. Opowiedziane przez nią historie ogromnie zapadały w pamięć. Właśnie wtedy dowiedziałam się, że zbiera materiały do powieści, której treść związana byłaby z jedną z największych katastrof morskich w historii. Choć wcześniej o niej słyszałam, moja wiedza na ten temat była znikoma. Znając styl pisania autorki, zastanawiałam się jak poradzi sobie z historią, która cały czas ma wiele aspektów nie do końca wyjaśnionych.
„Sól morza” to powieść, którą czyta się błyskawicznie. Jestem miłośniczką krótkich form literackich, dlatego, niedługie, zwięzłe rozdziały jakie zastosowała autorka, ogromnie przypadły mi do gustu. Nie ma w nich zbędnych zdań, każde ogromnie wyważone, lecz pełne skrywanych emocji. Naprzemiennie poznajemy opowieści Floriana, młodego, pruskiego konserwatora sztuki, Emilii, 15 letniej Polki i Joany, pielęgniarki z Litwy. Każde z nich ukrywa tajemnicę, wszyscy, żeby przeżyć, muszą sobie zaufać. Wojenny czas nie sprzyja wierze w ludzi, każdy jest skupiony na swoim celu i na tym co najistotniejsze, by przeżyć. Tym bardziej, że istnieje jeszcze jedna postać, Alfred. Jego służba na pokładzie statku MS Wilhelm Gustloff, ma swoje drugie dno. Takich ludzi nigdy nie chcielibyśmy spotkać na swojej drodze, przepełniony nazistowskimi ideologiami stanowi ogromne niebezpieczeństwo.
   „Sól morza” to powieść drogi, poszukiwania bezpieczeństwa, własnego miejsca na ziemi, zagubionej rodziny. Niemiecka operacja Hannibal ma na celu, z powodu zbliżającej się Armii Czerwonej, morską ewakuację mieszkańców Kurlandii, Prus Wschodnich i tzw. Korytarza polskiego. Styczeń, ogromny mróz, dodatkowo utrudnia przeprowadzenie akcji.
Jak poradzą sobie w takich warunkach bohaterowie powieści? Czy pokona ich strach?
   Autorka wspaniale wprowadza czytelnika w ten, jakże trudny czas. Nie wystawia ocen, nie krytykuje, nie idealizuje swoich bohaterów. Prowadząc ogromnie oszczędnie narrację potrafi wzbudzić w czytelniku ogrom emocji. Poprzez onomatopeje uzyskuje przyspieszenie narracji i podnosi czytelnikowi ciśnienie. Szczerze, nie spodziewałam się, że ta powieść aż tak mną wstrząśnie. Sięgnęłam dzięki temu po źródła, by lepiej poznać historię tej niesamowitej katastrofy morskiej. Na statku oprócz Niemców, było mnóstwo uciekinierów innych państw. Niesamowite są losy tych, co przeżyli. Poprzez literacką fikcję, dotrzeć możemy też i do bohaterów jak najbardziej prawdziwych. Zdecydowanie warto.

czwartek, 28 lutego 2019

1-3 marca. Targi Poznańskie. Świadomi Wydawcy - stoisko nr 54.

1-3 marca. Targi Poznańskie. Świadomi Wydawcy - stoisko nr 54.
Będą między innymi: profesor Czapliński (spotkanie z nim oraz z takimi osobami jak: Maglalena Knedler, Joanna Bartoń, Wojciech Pieniążek i Grzegorz Kopiec odbędzie się w sali F, pawilon 7 - początek jest w sobotę, 2 marca o 10.30). Na stoisku nr 54 odbędzie się również podpisywanie książek. Gorąco zapraszamy!PS. Takie książki jak "Czas pokuty" będą świeżutkie i do kupienia w bardzo promocyjnej cenie!




https://www.jankawydawnictwo.pl/

niedziela, 24 lutego 2019

Jak hodować i karmić domową czarną dziurę - Michelle Cuevas

Byłam smutna jak zawsze. Zmartwiona. I nie miałam pojęcia, co u licha mam zrobić z czarną dziurą kryjącą się w naszym domu"

    Michelle Cuevas, to według mnie, ogromnie interesująca autorka literatury dziecięcej. Już jej pierwsza powieść o wymyślonym przyjacielu, świadczyła o tym,że myśli niebanalnie, jest świetnym obserwatorem i bardzo dobrym psychologiem. Druga jej książka „Na roześmianym niebie” jeszcze bardziej mnie w tym spostrzeżeniu utwierdziła. Bałam się, się że jej nowy tekst o czarnej dziurze, może już nie być tak interesujący. Na szczęście moje obawy były niepotrzebne. Już od pierwszych stron historia wciągnęła mnie, a po pierwszym rozdziale byłam już pełna podziwu dla kunsztu autorki, która świetnie potrafi znaleźć odpowiedniki nazw zarówno dla naszych trudnych chwil jak i emocji.




Stella pragnie, by nagrana przez nią kaseta z różnymi ziemskimi odgłosami, miała możliwość znaleźć się w kosmosie. Niestety nie zostaje wpuszczona do NASA. Jednak jej wizyta tam przynosi zupełnie inny skutek. Jej śladem podąża nieznany twór, który dołoży dziewczynce moc problemów, jednocześnie stając się pewnym antidotum na jej ogromny smutek.
Wszystko będzie działo się tak szybko, że Stella będzie mieć problem nad wszystkim zapanować. Jaką rolę odegra w tym jej brat Cosmo, cuchnący chomik i krasnale z ogródka sąsiadki? Czy jej nowy pies, tak zawładnie jej sercem, że będzie gotowa o niego walczyć?
Gdy zawładnie nami smutek, najchętniej zamknęlibyśmy się w naszym świecie, nie wpuszczając do niego nikogo. Stella pragnie zapomnieć, lecz poczucie ogromnej straty jest tak mocne, że sobie z nim nie radzi. Nie chce wspomnień, za bardzo bolą, nie potrafi zaakceptować swojego smutku, przez co ogromnie skupia się na sobie. Usiłuje nie pamiętać, wyrzuca wszystkie rzeczy, których widok przynosi jej ból. Nie umie zapełnić nagle powstałej pustki. Wydaje jej się, ze obok świat, rodzina, funkcjonują bez zmian a tylko wokół niej powstała, jedna, wielka, dziura.

   To bardzo mądra opowieść, przepełniona trudnymi emocjami. Autorka wspaniale ukazuje cały proces przeżywania żałoby. Niedowierzanie, bolesne uczucie utraty, poczucie niesprawiedliwości, gniew, to uczucia które zawładną Stellą. Czy czarna dziura pomoże jej przejść do etapu adaptacji i poradzenia sobie z zaistniałą sytuacją?
Świetnie prowadzona fabuła, ciekawe zwroty akcji, wiele humorystycznych sytuacji to dodatkowe atuty tej powieści. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć, świat emocji jest ogromnie skomplikowany, na pewno niejednemu przydadzą się wskazówki zawarte w tej niebanalnej historii. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem.



wtorek, 19 lutego 2019

W świecie małp - Asia Gwis

     Pierwszy raz z pracami autorki, Asi Gwis spotkałam się w fantastycznej książce „Grzyby”. Jej prace tak zwracały tam moją uwagę, że od tej pory czekałam na jej nowe ilustracje, a w nagrodę otrzymałam świetną, autorską książkę.
Małpy to stworzenia, które ogromnie przyciągają wzrok zarówno dzieci jak i dorosłych. Ich niesamowita zręczność, bardzo dobra umiejętność naśladowania, budzi zazdrość. W tej książce mamy możliwość przekonać się o mnogości ich gatunków, poznać cechy charakteru, wygląd, miejsce zamieszkania, menu, jak i szczegóły, które wyróżniają je pośród innych zwierząt. To co pierwsze rzuca się w oczy to moc niesamowitych, żywych barw. Dzięki temu świat stworzony przez autorkę wydaje się zarówno realny, jak również troszkę baśniowy. Z reguły małpy kojarzymy z dżunglą, lianami i ciepłym klimatem. Okazuje się, że i w czasie zimy, w Japonii makaki bardzo dobrze dają sobie radę, lubią zabawy na śniegu, ciepłe futro wystarczająco je ogrzewa a dodatkowo zawsze mogą posiedzieć w onsenach, gorących źródłach. Oprócz fantastycznych ilustracji, na których jest tłoczno, książka zawiera sporo ciekawostek, które niejednokrotnie mocno zaskakują.
Dużym plusem tej publikacji są właśnie kolory, to one pierwsze zwracają uwagę, następnie w każdej przedstawionej scenerii wyszukujemy różne gatunki małp i poznajemy ich przyzwyczajenia. Książka świetna dla najmłodszego czytelnika, posiada grube, twarde strony, które na pewno przetrwają długie pokazywanie obrazków paluszkami. W czasie wspólnego oglądania, będzie można potrenować spostrzegawczość, pamięć jak i poszerzyć wiedzę. To co może nie podobać starszemu czytelnikowi to brak pewnej systematyczności, bo to co widać na pierwszy rzut oka przypomina kompletny miszmasz. Dzieciom to jednak kompletnie nie przeszkadza a wręcz stanowi dla nich dodatkową atrakcję. To jak -ile znacie gatunków małp ? Ja, okazało się, zdecydowanie za mało. Zapraszam do tej barwnej lektury, naprawdę warto.