niedziela, 24 czerwca 2018

Absolutnie fantastyczne zabawy z liczbami -Claire Sipi

   Lubicie rozwiązywać zagadki, odczytywać rebusy i znajdować drogę w labiryncie? Przyznam się szczerze, że w dzieciństwie tego nienawidziłam. Zawsze gubiłam prawidłowy kierunek a rebus jawił mi się jak rzecz z koszmaru. Teraz mogę wytłumaczyć sobie, dlaczego tak było, lecz wtedy, uważałam to za ciężką karę. Dopiero jako mama polubiłam wszelkie tego typu zadania, ponieważ dawały możliwość na wspólne, twórcze chwile z dzieckiem. Wiadomo, że tego typu prace rewelacyjnie wpływają na lepszą współpracę półkul mózgowych, co jest idealne dla dzieci, które mają pewne problemy w dobrym kojarzeniu faktów, czy też są niezłym ćwiczeniem gdy młody człowiek ma problemy ze skupieniem.

„Absolutnie fantastyczne zabawy z liczbami” teoretycznie przeznaczone są dla dzieci w wieku od 6-10 lat, znajdują się tu jednak również zadania z którymi poradzą sobie młodsi czytelnicy a i takie , które mogą sprawić trudność i 12 latkowi, zwłaszcza jeśli mam on problem z prawidłowym odczytywaniem godzin na zegarze. I tak, jeśli chcemy odnaleźć skarb, trzeba wykonać działania matematyczne, jakikolwiek błąd w wyniku bardzo utrudni nam pracę. Bardzo ciekawe jest zadanie, w czasie którego trzeba dopasować godziny odjazdów pociągów do pasażerów, i znaleźć im jeszcze odpowiedni peron. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie proste. Zamawianie pizzy pomoże w graficznym rozrysowaniu prostych ułamków, a odszyfrowanie wiadomośi wskaże, gdzie czai się włamywacz. Piramidy liczbowe pomogą potrenować dodawanie i odejmowanie, na łące poćwiczymy spostrzegawczość a i będziemy mieć spotkanie z sudoku. Liczby parzyste i nieparzyste odegrają dużą rolę a zaplanowanie drogi parady zajmie trochę czasu. Ważną rol mają tu ilustracje, które są kolorowe, przejrzyste i miłe dla oka.
Bardzo dobra lektura na wakacje, przyda się w deszczowe dni lecz i będzie świetną pomocą do utrwalenia poznanego już materiału. W zamieszczone gry planszowe można zagrać całą rodziną, dobrze przy tym się bawiąc. Książka nie tylko dla młodego matematyka, lecz przede wszystkim dla dziecka, które ma trochę problemów z tą królową nauk. Dobrej zabawy !

czwartek, 21 czerwca 2018

Opowiem ci, mamo, co robią psy -Paulina Wyrt



      Dla najmłodszych posiadanie psa to tylko przyjemność, często zapominają o tym, że to również są pewne obowiązki. Paulina Wyrt w swojej książce ukazuje je w ciekawy sposób, podkreślając jednak, że najważniejsze jest uczucie jakie łączy właściciela z jego czworonogiem. Feler to uroczy psiak, którego opiekunem staje się Lila. Radość z obu stron jest ogromna, jednak przed dziewczynką jeszcze sporo pracy. Przede wszystkim musi iść do weterynarza a później czeka ją długa nauka, np. że kot niekoniecznie musi oznaczać wroga.
Książka ta to niewątpliwie perełka nie tylko dla młodych miłośników zwierząt. Fantastyczne, barwne ilustracje przyciągają oko, ciekawe polecenia do wykonania, moc pożytecznych informacji, wszystko to sprawia, że czas biegnie zdecydowanie za szybko. Młody czytelnik na pewno z zainteresowaniem będzie oglądał wyposażenie gabinetu weterynarza, czy poznawał różne rasy psów jak i ich drzewo genealogiczne. Jak wygląda psi żywot w czasie pór roku i jaką lubią najbardziej ? Czy kubraki w czasie zimy uważają za przydatne? Czy pracują jak ludzie i jakie zawody mogą wykonywać? Dzieci pokochają Felera od pierwszej strony, bo to ogromnie sympatyczny psiak tylko troszkę brakuje mu ogłady. Na pewno Lila sobie z tym poradzi. Bo to co łączy obydwoje, na pewno będzie warte, wszystkich jej zabiegom.


Zawsze podkreślam, że ogromnie ważne są ilustracje, i że mam lekkiego fioła na tym punkcie. Wielokrotnie kupowałam książki tylko z powodu ilustratora, i muszę przyznać, że grupa ulubionych z każdym dniem rośnie. Paulina Wyrt na pewno ją powiększy i z zainteresowaniem sięgnę po inne bajki przez nią ilustrowane, ponieważ kolorystyka i jej wizja wyglądu bohaterów ogromnie przypadła mi do gustu.
Czy Feler poprawi swoje zachowanie, a rodzice Lili będą mogli spokojnie wyspać się ?
Zapraszam go ciekawej i wesołej lektury w czasie której poćwiczymy też spostrzegawczość i rozwiążemy zagadki. Niekoniecznie tylko z dzieckiem!



środa, 6 czerwca 2018

Poczytaj mi, mamo. Księga czwarta

 
   W dzieciństwie uwielbiałam gdy wieczorem,któreś z rodziców, czy też starsza siostra, czytali lub opowiadali mi różne historie. Bajki z serii „Poczytaj mi mamo” zawsze stały na honorowym miejscu na mojej półce z książkami. Pamiętam też, że bardzo też lubiłam czasopismo Świerszczyk; kolorowe, pełne zagadek i zadań do wykonania również stanowiło dla mnie świetną zabawę. Księga czwarta z serii „Poczytaj mi mamo” to zbiór bardzo interesujących tekstów, dzięki którym dorośli powrócą na chwilę do dziecięcych lat a dzieci będą mogły rozwinąć swoją wyobraźnię.
Bajki takich klasyków jak Stanisław Jachimowicz i Maria Konopnicka oraz współczesnych pisarzy zapraszają w świat marzeń, uczą trudnej sztuki życia, wzajemnej tolerancji, rozwijają ciekawość świata. Ważną rolę odgrywają tutaj ilustracje np. Piotra Wojciechowskiego, Marii Uszackiej czy Anny Stylo-Ginter. Miłym wspomnieniem są dla mnie ilustracje Włodzimierza Terechowicza, które naprawdę towarzyszą mi od najmłodszego dzieciństwa poprzez lata młodzieńcze. Pamiętam książki Jerzego Broszkiewicza właśnie z jego rysunkami. Zawsze miałam do nich słabość i rozpoznawałam je z daleka
Najważniejszą rzeczą, łączącą te bajki to jest po prostu ich uniwersalność,z biegiem lat w ogóle nie tracą na swoim znaczeniu. Wręcz przeciwnie, niektóre przypominają o wartościach które ostatnio schodzą na drugi plan. Jest więc opowiadanie o przyjaźni, o nauce świata, o tym jak warto być kreatywnym i o naszych słabościach, jak na przykład obżarstwo. Pamiętam jak usiłowałam z ciasta piernikowego zrobić razem z mamą piernikowego rycerza, nigdy jednak nie był tak prześliczny jak na ilustracjach Anna Stylo- Ginter. Przeglądając tę serię zawsze ogarnia mnie pewna nostalgia, bo jak to jest, że te same teksty są tak ważne dla nas dorosłych jak i stają się takie dla naszych najmłodszych czytelników. Widząc nieraz reakcje dziecka w czasie czytania bajki, możemy stwierdzić, że aktualność ich jest jak najbardziej na miejscu i że warto zawsze próbować dziecku pokazać świat niekoniecznie naszymi oczami lecz uczyć go marzyć, nie bać się pewnych wyobrażeń i tego że w życiu warto być kreatywnym. Warto czasem porzucić codzienny wyścig z czasem i zrobić sobie z dzieckiem przerwę. Przy tych fantastycznych bajkach czas również pobiegnie zdecydowanie za szybko.


wtorek, 5 czerwca 2018

To jest futbol! Krótka historia piłki nożnej - Michał Gąsiorowski

 
      Zbliżające się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej to bardzo dobry moment na przypomnienie sobie historii futbolu, sukcesów Polaków, czy ciekawych drużyn innych państw. U mnie w domu zawsze mecze rodaków oglądało się obowiązkowo, co prawda niejednokrotnie przy tym rosło ciśnienie i można było dostać zawału ale zawsze mocno trzymało się kciuki. Jakie były losy piłki nożnej i kolejnych mistrzostw? Na to pytanie znajdziemy dokładne informacje właśnie w tym opracowaniu, które będzie pomocą nawet dla całkowitego laika. Kto kiedy rozegrał jaki mecz, jaki był wynik, kto strzelił bramkę, czy wydarzyło się coś ciekawego czy śmiesznego. Bardzo dobra, przejrzysta grafika, barwne, często zabawne ilustracje, pozwalają na szybkie przyswojenie piłkarskich faktów. Książka ta pomoże nie tylko młodym, starsi na pewno z przyjemnością przypomną sobie chwile, w czasie których być może nawet uczestniczyli. Sylwetki interesujących piłkarzy, ich najważniejsze gole, ciekawe sytuacje z nimi związane. Znajdziemy tu również rozpiskę grup na zbliżające się mistrzostwa, kiedy to tłumnie będzie przed ekranami, i pewnie nie obejdzie się bez kłótni w rodzinie. Co prawda teraz mamy wygodę, możemy oglądnąć mecz nawet w autobusie na telefonie ale nie ma to jak zasiąść przed telewizorem z przyjaciółmi i z całym oprzyrządowaniem.
Mistrzostwa Europy to również wielkie wydarzenie piłkarskie i mało kto pamięta, że to Henry Delaunay, działacz sportowy był jego pomysłodawcą. Jego marzenie spełniło się po 33 latach, niestety on sam nie dożył tego momentu. Na jego cześć nazwano puchar, o który walczą najlepsze drużyny Europy. Pierwsze Euro odbyło się we Francji w 1960 roku. W eliminacjach wystartowało 17 zespołów a do decydujących rozgrywek zakwalifikowały się 4 drużyny. Pierwszym mistrzem został Związek Radziecki, który w finale pokonał Jugosławię.

W tym opracowaniu znajdziemy takich ciekawostek mnóstwo, dlatego będzie on wspaniałą lekturą dla całej rodziny. Miło powrócić do chwil, kiedy nasza drużyna była o włos od zdobycia mistrzostwa świata, i przypomnieć sobie składy drużyn. Nie można zapomnieć jak wiele różnych emocji dostarczają nam piłkarze, i że stanowią dla Polaków stały temat towarzyskich rozmów. Z dumą patrzymy na nich gdy wygrywają, smucimy się, gdy coś nie wyjdzie. Podobno 80% Polaków uważa się za eksperta w tej dziedzinie, ja do nich nie zaliczam się ale na pewno będę mocno trzymać kciuki. Co prawda dzięki tej książce moja wiedza zdecydowanie zwiększyła się, ale panowie w mojej rodzinie cały czas traktują mnie jak przysłowiową blondynkę. I tak myślę, że nieźle ich zaskoczę !

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Co widzimy w gwiazdach? Ilustrowany przewodnik po nocnym niebie Kelsey Oseid




    Kosmos to jedna z pasji mojego syna. Potrafi godzinami wpatrywać się w rozgwieżdżone niebo, i rozpoznawać znane mu gwiazdozbiory. Stale planujemy wyjazd do obserwatorium w Niepołomicach lecz ciągle pogoda robi nam psikusa. Dlatego gdy zobaczyłam ten poradnik od razu wiedziałam, że będzie to świetny prezent na Dzień Dziecka. Bardzo ciekawa, twarda okładka zapowiadała moc zawartych w książce informacji. I nie pomyliłam się, ten ogromnie wygodny, nie za wielkiego formatu poradnik, jest kopalnią wiadomości o gwiazdozbiorach, planetach, meteorytach, kometach i przestrzeni kosmicznej. Ogromnie podoba mi się on również od strony graficznej, która w bardzo prosty sposób ilustruje poszczególne gwiazdozbioru, dzięki czemu łatwo zapamiętać ich nazwy. Do każdego z nich zawarta jest szczegółowa informacja, skąd wziął nazwę, w której części nieba mamy go szukać i jak mocno świeci. I tak na przykład Mała Niedźwiedzica bywa nazywana również Małym Wozem. To właśnie w jej obrębie leży Gwiazda Polarna czyli Polaris. Ma ona bardzo duże znaczenie w astronawigacji ponieważ jest stałym punktem na niebie. W wielu kulturach doczekała się różnych potocznych określeń jak np. „gwiazda przewodnia” czy „gwiazda morza”. 


Syriusz z kolei to najjaśniejsza gwiazda Wielkiego psa i zarazem najjaśniejsza na całym nocnym niebie. Jej nazwa pochodzi z greki i dosłownie znaczy „palący” lub „ognisty”. W starożytności stanowił on podstawę kalendarza astronomicznego. Choć wygląda jak pojedyncza, w rzeczywistości jest gwiazdą podwójną. Tego typu informacji jest w poradniku mnóstwo. Przystępnie napisane, pełne ciekawostek, powodują, że łatwo zapamiętać podane wiadomości. Jezuita Nicolas -Louis de Lacaille, lubił nadawać konstelacjom nazwy narzędzi i instrumentów naukowych, a także tych związanych ze światem sztuki. Trzynaście jego gwiazdozbiorów znajduje się w obecnym systemie. Są to np. Cyrkiel, Rylec , Węgielnica.
Młody czytelnik może sięgnąć tu również po szczegółowe wiadomości dotyczące planet, ich budowie i wielkości. Dowie się co to komety i meteoryty, jak poprzez wieki kształtowały się wyobrażenia na temat wszechświata. Pozna mity, lecz przede wszystkim zdobędzie podstawową wiedzę na temat gwiazd.
Warto zaopatrzonym w ten poradnik, razem z dzieckiem, wybrać się przy odpowiedniej pogodzie nocą na spacer. Być może stanie się to początkiem głębszego zainteresowania. Obojętne czy tak się stanie takie wspólne chwile na długo zostaną w pamięci. Zdecydowanie polecam.



niedziela, 27 maja 2018

Sprzedawca marzeń -Richard Paul Evans


      Kiedy skończyłam czytać „Ścieżki nadziei” autorstwa Evansa, raczej nie przypuszczałam, że znowu sięgnę po jego książki, poruszające pośrednio temat drogi. Poprzedni cykl „Dzienniki pisane w drodze” wydawał mi się już na tyle wyczerpujący, że sądziłam, że już więcej nie można do niego nic dodać. Ciekawość jednak skłoniła mnie by poznać najnowsze dzieło autora. Według mnie jego twórczość można podzielić na dwie grupy; tę która ma nam uprzyjemnić czas, pełna romansowych motywów i dobrych zakończeń i tę, która, czy chcemy, czy nie, zmusza nas do refleksji nad życiem, niby o pozbawionej dużych emocji treści a jednak, nie pozwalająca nam obok przejść obojętnie.
„Sprzedawca marzeń” należy właśnie do takiej kategorii. Opowieść o człowieku, który wspina się po szczeblach kariery zbijając majątek, w rezultacie stając naprzeciw własnym demonom. Często jak on idziemy przez z życie z wytyczonym celem, wpatrzeni tylko w niego, nie słuchając i nie reagując na znaki dawane przez własne ciało. Zrealizowanie własnych marzeń, wydaje nam się nadrzędnym celem. Kiedy potkniemy się, dopiero wtedy dochodzi do nas, jakimi byliśmy ludźmi, jak byliśmy odbierani przez innych i czy naprawdę, droga, którą podążaliśmy była tą, jaką chcieliśmy wybrać.
„Sprzedawca marzeń” to historia o próbie odkupienia własnych win, ogromnej stracie, której wartość jest właściwie nie do obliczenia. To opowieść o długiej,trudnej drodze, pełnej nieudanych prób naprawy błędów lecz i o ogromnym zwycięstwie. Charles to postać w pewnym sensie ogromnie tragiczna, lecz w jakiś irracjonalny sposób wzbudzająca w czytelniku nadzieję.
Evans po raz któryś udowadnia, że jest mistrzem literatury, w której ogromną rolę odgrywają nie tylko uczucia lecz i pewna elementy filozofii i religii. Wielokrotnie spotykałam się z opinią, że jego powieści są przewidywalne ale nigdy, że ich treść jest płytka, że jako autor bazuje na kilku tematach, które stara się przedstawiać, za każdym razem w inny sposób. Lecz czy i życie nie bywa czasem przewidywalne i czy może dla wielu stanowić nudny temat? Przecież to ono jest ogromną niewiadomą, niezapisanymi stronicami, motywujące lub całkowicie nas deprymujące . Najważniejsi są ludzie jakich spotkamy na własnej drodze. W każdym z nas znajdują się struny, dotąd nie poruszone, których dźwięk może nas w przyszłości prawdziwie zaskoczyć. Autor nie tylko stara się nam to przypomnieć, lecz i w jakiś sposób przestrzec, byśmy nie zapomnieli o tym, jak główny bohater. Nie da się uciec od samego siebie a jeśli próbujemy, często kończy się to tragicznie. Charles zaczyna dostrzegać to co do tej pory omijał nie tylko wzrokiem. Czy uda mu się nadać nowy kierunek swojemu życiu ? Zapraszam do lektury.

niedziela, 20 maja 2018

Poczytaj mi mamo. Księga piąta.





      Bajeczki z serii „Poczytaj mi mamo” towarzyszą mi od najmłodszych lat. Malutkie, zawsze świetnie ilustrowane, z mądrym tekstem, były towarem poszukiwanym i deficytowym. Do tej pory skrzętnie przechowuję parę egzemplarzy, nie mogąc się z nimi rozstać. Niedawno na rynku wydawniczym pokazała się już piąta część zbiorowego tomu wydawnictwa „Nasza Księgarnia”. Ogromnie pomysł wznowienia tych tekstów, od samego początku bardzo mi się podobał i z ogromną ciekawością, zaglądałam do każdego kolejnego tomu z nadzieją, że trafię na taki którego wcześniej nie spotkałam, lub z sentymentem powspominam już sobie znany. I tym razem wzruszenie wzięło górę. Dziesięć historii skutecznie przypomniało dziecięce chwile i ten czas, który nie wymagał od nas podejmowania trudnych decyzji i zawsze mogliśmy liczyć na wsparcie. Teksty poruszają ważne sprawy małych ludzi i stworzeń, ich problemy, dylematy, plany i marzenia. Po raz enty, bez znużenia podróżowałam razem z Panem Maluśkiewiczem, w jego łupince od orzecha w poszukiwaniu wieloryba i nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu widząc urokliwe ilustracje Mirosława Pokory. Przeżywałam dylematy małej pszczółki, która chciała łąkę przenieść do ula malując ściany i razem z nią było mi przykro, że nikt nie chce jej zrozumieć, czy też przysłuchiwałam się dyskusji przyjaciół, którzy chcieli zamieszkać we wspólnym domu, lecz dla każdego miał on wyglądać inaczej.
Tyle poruszonych ważnych spraw, zarówno dla młodego jak i starszego czytelnika , ponadczasowych tematów, rozwiązywania problemów, które służą dobrym relacjom pomiędzy rówieśnikami.



Umieszczone tu między innymi teksty Małgorzaty Musierowicz, Barbary Lewandowskiej czy Wiery Badalskiej to historie, które momentalnie wciągają czytelnika, zmuszają do pewnej uwagi i skupienia, wzruszają, bawią lecz każde z nich pozostawia czytelnika z pewnym pytaniem, na które sam sobie musi odpowiedzieć. Całkowicie jestem pod urokiem fantastycznych ilustracji Zdzisława Byczka, Grażyny Rogowskiej, Wandy Orlińskiej, Mieczysława Kwacza, Zdzisława Witwickiego czy też Janiny Krzemińskiej. Nie sposób tu wyróżnić któregoś z nich, każdy wnosi swój styl, własne widzenie bajkowego miejsca, po to tekst był dla dzieci bardziej przejrzysty i bliski. To właśnie ich prace dodają tej serii tego ciepłego i magicznego klimatu. To właśnie dzięki nim nieraz po nie sięgamy, by odnaleźć się w zapomnianym świecie i zaznajomić z nim nasze dzieci.
Miło jest wrócić do tych wydań, ponieważ absolutnie nic nie straciły na swojej aktualności lecz wręcz przeciwnie, oferują całą gamę emocji i przeżyć. Sięgnijmy po nie jeszcze raz i razem z dziećmi spróbujmy rozwiązać problemy bohaterów. Takie wspólne chwile na pewno długo pozostaną w pamięci.