poniedziałek, 30 września 2013

"Ochronka Anioła Stróża" Paweł Jaszczuk Wydawnictwo Oficynka

 
 http://www.koobe.pl/1508921,ebook,ochronka-aniola-stroza.htm

Paweł Jaszczuk to zdobywca Nagrody Wielkiego Kalibru za kryminał "Foresta Umbra" , twórca cyklu kryminałów, o lwowskim dziennikarzu  śledczym Jakubie Sternie.
 "Ochronka Anioła Stróża" to książka nietypowa. Ciężko ją zaklasyfikować  i myślę, że kryminał psychologiczno - metafizyczny, będzie chyba najtrafniejszą nazwą. 
 Miejsce przeważających,  występujących  tu zdarzeń to Kraków, a dokładniej jego dzielnica Kazimierz. Główny bohater to pisarz, Piotr Magnus, który ogłasza na spotkaniu autorskim  w Synagodze, które jest transmitowane przez telewizję, definitywny koniec  swojej kariery pisarskiej. Jest ogromnie szczęśliwy z tego powodu, że kończy się dla niego czas przebywania w trasie, wyjazdów do mnóstwa wytypowanych przez wydawnictwo miejscowości. Marzy tylko o tym, żeby dojść do hotelu, i odpocząć. I tu zaczynają się pierwsze problemy .  Recepcjonistka informuje go, że jest awaria w jego pokoju i proponuje przeprowadzkę do innego hotelu, którego będzie pierwszym gościem. Magnus nic nie przeczuwając godzi się na przenosiny i staje się mieszkańcem jak później się okazuje nietypowego miejsca.  Za przenosinami kryje się pewna tajemnica, otóż właściciel hotelu ukrywający się pod inicjałami  LMG,  zleca pisarzowi napisanie swojej biografii, dostarczając mu mnóstwa intrygujących  i lekko tajemniczych materiałów do niej.  Magnus  mimo, że dopiero zrzeka się pisania powieści, chętnie przystaje na propozycję napisania biografii.  Od tego momentu dzieje się wiele niezrozumiałych dla niego  rzeczy -  znikanie plików w jego komputerze,  pojawianie się Nieznajomej Brunetki, czy nagłe zaginięcie Murzyna - pana Claude.
Przewodnikiem po życiu właściciela hotelu  jest niebieski zeszyt . On jest wytyczoną drogą dla biografii. Czy jednak skuteczną ?
  Powieść Pawła Jaszczuka ma w sobie niesamowity klimat.  Wiele rzeczy dzieje się jakby zupełnie niepotrzebnie i nie na temat,  aby w końcu ukazać się jak rozwiązane hasło w krzyżówce. Pewne pionki gry nie pasują do siebie zupełnie, aby w końcowym rozrachunku pokazać, że stanowią parę i uzupełniają następnym hasłem ciąg wydarzeń. Atmosfera  w powieści wydaje się nierealna, Magnus pisząc biografię musi jakby przebijać się przez labirynt symboli , mnóstwa niedopowiedzeń i i tajemniczych wskazówek. Powstaje wiele wątków, których zakończeń nie zobaczymy. Powieść momentami wydaje się niespójna, aby za moment zaskoczyć następnym elementem układanki. Finał książki na pewno niejednego zaskoczy, ale czytelnik w rezultacie zostaje też  ze swoimi domysłami, i sam musi poradzić sobie z interpretacją niektórych symboli  pojawiających się w treści.
 Powieść Pawła Jaszczuka mocno mnie zaskoczyła. Spodziewałam się zdecydowanie bardziej wartkiej akcji, która nie niosłaby ze sobą tylu  niedomówień i domysłów.  Powodowało to w mojej głowie lekki zamęt, który dosyć długo w niej trwał. Trudno mi było jak i Magnusowi uporać się z tym nadmiarem niewiadomego, które się pojawiało z każdej strony.
Opisana historia zdecydowanie jednak wciąga i zmusza nas do  uczestniczenia w niej poprzez próby rozwiązywania zagadek. Magiczny, tajemniczy Kazimierz zaprasza do wspólnego przeżywania przygody, która na pewno zaintryguje niejednego czytelnika.


czwartek, 26 września 2013

Magnolia G. Jeromin-Gałuszka


     Grażyna Jeromin- Gałuszka urodziła się i mieszka w Sosnowicy, małej wsi niedaleko Radomia. Prowadzi księgarnię w Radomiu. Autorka wielu znakomitych powieści obyczajowych między innymi „Kobiety z Czerwonych Bagien”, „Nie zostawiaj mnie”
Filip ma swoje uporządkowane życie, wymarzoną pracę , ukochaną żonę czekającą w pięknym mieszkaniu. Ma swój ład i porządek. Świat mu się załamuje gdy okazuje się, ze jego żona dusi się w tym ułożonym świeci i zostawia Filipa. Jest to przełomowa chwila w życiu bohatera „Magnolii”- dostaje pierwszego zawału. Po wyjściu ze szpitala nic już nie ma dla niego znaczenia. Z powodu choroby traci również pracę. Sprzedaje mieszkanie i wyrusza w podróż, której nie zna końca i tak właściwie, jest mu on obojętny. Ląduje w rezultacie w Bieszczadach na dworcu kolejowym w małej mieścinie i dokonuje transakcji życia – kupuje pensjonat „Magnolia”. Znajdzie się w zupełnie nieznanym miejscu z obcymi kobietami.
Aktorka zakreśliła przepiękną galerię postaci, począwszy od stale gderającej Czesi poprzez zagadkową Marlenę, miłośniczkę książek i romansów Tuśkę i zupełnie jak nie z tego świata Doris. Bardzo ważną postacią jest też Olga, prowadząca sama gospodarstwo i opiekująca się chorym mężem.
„Magnolia” porusza problem swojego miejsca na ziemi, poszukiwań, dążeń i tego jak bardzo to nasze miejsce wydaje nam się..obcym. Poszukiwania go bywają ważniejsze od momentu znalezienia ponieważ przebyta droga uczy nas doceniać to co mieliśmy, lub w skuteczny sposób rozprawia się z tym.
Każda kobieta w Magnolii ma swoją tajemnicę. Filip narzekający stale na ich opiekę i gderanie, powoli wbrew sobie się się do nich przywiązuje. Odczuwa takie emocje , których dotychczas nie znał. Czy wyjdzie mu to na dobre?
Fabuł książki jest ciekawa i wciąga od samego początku. Przeobrażenie Filipa w kogoś w rodzaju filozofa następuje powoli a kobiety przebywające w Magnolii mają z nim od początku nie lada problem. Historia romantycznej miłości Rudolfa i Luizy idealnie scala wszystkie wątki. Czytając przywiązujemy się do Magnolii, do wspaniale gotującej Czesi , do kawoszki Marleny. Gdy nadchodzą problemy Doris, a później Tuśki, zaczynamy w nich uczestniczyć zupełnie jakby świat stworzony przez autorkę był obok nas i dotykał nas bezpośrednio.
Problemy współczesnego świata, przed którymi na co dzień uciekamy dopadną nas – czytających. Szybko jednak zwiążemy się emocjonalnie z bohaterami i trudno nam się zgodzić na to co nam przynosi los  w tym wypadku – autorka.
"Magnolia” jest to powieść pełna wzruszeń, czułości a przede wszystkim różnorakich emocji. Bohaterowie odsłaniają swoje skrzywione oblicze, dzięki czemu stają się dla nas jeszcze bliżsi. Powieść jest pełna uroku , wspaniałych postaci, którzy przyciągają czytelnika jak magnes. Zupełnie już zaskoczyła mnie zakończeniem. I biję się z myślami, czy faktycznie jesteśmy tak ślepi na to, co nas otacza, a mało tego na własne pragnienia?
Może właśnie Magnolia pozwoli mi je sprecyzować dokładniej.


  

sobota, 21 września 2013

Dom Śmierci Aneta Ponomarenko


    Aneta Ponomarenko ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Jej debiut literacki to kryminał w stylu retro -„Strażnik skarbu”wydany w 2012 roku. Książka „Dom śmierci” jest jego kontynuacją , lecz można ją śmiało czytać nie znając pierwszej części. Autorka wprowadza nas w klimat Kalisza w XIX wieku. Agent do specjalnych poruczeń w randze radcy stanu, Rosjanin Walery Jezierski musi się zmierzyć z nie lada wyzwaniem.

Miastem wstrząsają brutalne morderstwa, których ofiarami są rzemieślnicy. Kolejne zbrodnie są okrutne i trudne do wyjaśnienia. Jedna z ofiar utonęła w piasku, inna straciła głowę jak na gilotynie Każda z tych śmierci przynosi ze sobą więcej pytań niż odpowiedzi i Jezierski marzy tylko o powrocie swojego przyjaciela z zagranicy , doktora Zaifa., który jest również świetnym śledczym, korzystającym z najnowszych osiągnięć medycyny sądowej. W nim agent widzi nadzieję na pomoc w rozwiązaniu zagadek.

Morderstw w powieści mamy ogromny dostatek. W sumie doliczyłam się 11 trupów w tym trzy zabite kobiety, w identycznych, tajemniczych szalach. Problemy zwiększają się jeszcze z chwilą porwania małego dziecka i bardzo słabym kontaktem z porywaczami.

Śledztwo jest całkowicie międzynarodowe. Jezierski po pomoc i wskazówki udać się musi nawet do Paryża. Bardzo sympatyczną parę tworzą carski agent i żydowski lekarz- patolog.. Niby dwa przeciwieństwa a bardzo dobrze się uzupełniają ,pochłaniają przy tym takie ilości pysznego jedzenia, ze wiele razy czytając książkę czułam się po prostu głodna. Zagadek do rozwiązania przedstawia autorka czytelnikowi kilka. Dlaczego okrutnie zamordowani to sami rzemieślnicy, czemu giną kobiety i kto porwał dziecko. Wątki w powieści jednak świetnie się uzupełniają, elementy łamigłówki powoli zaczynają do siebie pasować a ciężka i niebezpieczna praca śledczych – powoli przynosić rezultaty. Rozwiązanie zagadek jest dosyć zaskakujące, choć ciężko niekiedy pojąć było motywy działania mordercy.

Autorka niesamowicie dokładnie zadbała o tło historyczne. Z jednej strony budzi to mój podziw, bo pracy musiała w to włożyć naprawdę bardzo dużo, jednak mnie osobiście w pewnych momentach przeszkadzał natłok informacji, bardziej czekałam na rozwój akcji, a opisy historyczne mi w tym nieraz przeszkadzały. Osobiście nie podobało mi się również to, że podano w treści rozwiązanie sprawy z pierwszego tomu. Zniechęciło to na pewno kogoś, kto zaciekawiony „Domem śmierci” chciałby sięgnąć po „Strażnika skarbu”.

Ogólnie intryga kryminalna jak najbardziej mi się podobała. Sprytne połączenie kilku spraw powodowało zaciekawienie i z niecierpliwością czekałam na rozwój wydarzeń. Główni bohaterowi nadawali powieści niesamowity smaczek, a Kalisz XIX wieku jawił się jako tajemnicze miasto.

Uważam, ze „Dom śmierci” to jeden z ciekawszych kryminałów w stylu retro.

czwartek, 12 września 2013

„Świat według dziadka” Zofia Stanecka

       

        Zofia Stanecka jest autorką ponad dwudziestu książek z serii o Basi, bajek dla najmłodszych, baśni i opowiadań. Jako dziecko zaprzyjaźniła się ze swoim dziadkiem, i ze starszą od siebie o siedemdziesiąt lat Ireną Jurgielewiczową, i właśnie z myślą o nich została napisana książka „Świat według dziadka”.
Główni bohaterowie to mały Ryś, i dużo starszy od niego dziadek. Chłopczyk nie lubi, gdy mama przyprowadza go do jego domu. Przeraża go zarówno on sam, jak i jego mieszkanie. Pewnego dnia Ryś musi zostać sam z dziadkiem i wtedy właśnie wydarza się niesamowita historia, która pozwoli na złamanie wielu barier między nimi. Od tej chwili nic już nie będzie takie samo. Zarówno dziadek jak i chłopczyk będą dochodzić do wzajemnego zrozumienia, a efektem będzie fantastyczna przyjaźń. Autorka wprowadza nas w ich świat delikatnie, pokazując jak ważne są zarówno problemy i dylematy starszego pana jak i małego chłopczyka, jak pięknie można się uzupełniać i uczyć jedno od drugiego. Istotną postacią jest mama, którą każdy inaczej spostrzega ale dla obu jest kimś w rodzaju autorytetu.
W książeczce są poruszane tematy dręczące nie tylko młodych – brak zrozumienia i nie słuchania ich przez dorosłych, obowiązek podporządkowywania się. I problem najważniejszy – jak trudne jest wyrażanie swoich uczuć, zarówno przez młodych jak i tych starszych. Pragnienie aby mieć coś swojego ( Ryś marzy o kotku lub piesku, o czymś co można dotknąć), dotyczy zarówno dzieci jak i dorosłych. Wiek nie ma wpływu na marzenia, są one po prostu trochę inne .
Każda strona bajki wprowadza nas w przepiękny wspólny świat, jaki powstaje naokoło głównych bohaterów. Nagle wszystkie chwile nabierają ogromnego znaczenia, ucząc zarówno Rysia jak i dziadka, że nie ma dni straconych, każdy wprowadza coś nowego i nieznanego. Mojego siedmioletniego synka, z którym czytałam bajkę , ogromnie ona rozbawiła ( sposób mówienia przez dziadka, gdy nie miał założonych zębów) jak i ogromnie wzruszyła (opowiadanie wymyślonej bajki przez Rysia) Bardzo żywo reagował na czytaną treść, w pewnym momencie się zawstydził ( poruszany był podobny konflikt jaki prowadził ze swoją babcią), i prosił jeszcze czytaj, jeszcze..
Osobiście uważam, że jest to mądra książka zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Jak często sami zapominamy, że starsze osoby też mogą czuć się zagubione, czy po prostu bać się, tego co przyniesie następny dzień. Czy kiedy z powodu pędzącego czasu niedokładnie słuchamy co mówią do nas nasze dzieci. A przecież właśnie o to chodzi, aby ktoś nas, kiedy jest nam źle czy po prostu mamy męczący dzień, wysłuchał a nie zbywał – tak, zaraz, za chwileczkę..
Bajkę ilustrowała Bogna Pniewska, jej rysunki dodają lekkiej nutki tajemniczości a bohaterzy stworzeni przez nią są niebywale sympatyczni.
Zapraszam do świata Rysia i jego dziadka . Warto spędzić z nimi czas, szkody tylko, że tak krótki.
W tajemnicy jeszcze tylko napiszę, że dzięki dziadkowi nauczyłam się prawie czarodziejskiej sztuki- kręcenia przepysznego kakao.

Książeczka wydana przez wydawnictwo W Drodze.
 

środa, 28 sierpnia 2013

Stary król na wygnaniu - Arno Geiger




Arno Geiger – pisarz austriacki autor powieści „U nas wszystko dobrze”. Studiował filologię niemiecką oraz historię starożytną i literaturę porównawczą w Innsbrucku i Wiedniu .

         Powieść „Stary król na wygnaniu” to zapis jego życia i relacji z chorującym na Alzheimera ojcem. Jest to książka niebywale poruszająca. Autor stara się przybliżyć czytelnikowi postać swojego ojca- Augusta, z czasów przez objawami choroby, jak i już jej się poddającego. Mimo ciężkiego życia na wsi, trudnych chwil w czasie II wojny światowej, które spowodowały, że nie chciał podróżować, ani opuszczać swojego rodzinnego domu, jawi nam się jako ktoś, kto ma swoje osobiste miejsce na ziemi, do którego jest niesamowicie przywiązany. Autor przyznaje, że choroba ojca bardzo go do niego zbliżyła, i że wprost niebywałe jest, że to co z reguły powoduje gorsze relacje, w jego przypadku pozwoliło na poznawanie się nawzajem na nowo, i stworzenie jeszcze większych więzi. „Jest między nami coś takiego, co sprawia, ze dzięki niemu otworzyłem się bardziej na świat. Coś, że tak powiem, przeciwnego temu, co mówi się o chorobie Alzheimera – ze tnie więzi. Czasami jednak je zawiązuje.”
Poruszający jest brak zgody zarówno całej rodziny, jak i autora na postępującą chorobę. Strach jaki ich opanował, nie dawał na początku szans na racjonalne postępowanie. Dopiero poznanie przebiegu choroby jak i jej akceptacja,  pozwoliła na zorganizowanie konkretnej i fachowej opieki. Nawet już w chwili gdy August znajduje się w domu opieki, nie wszyscy w rodzinie są w stanie poradzić sobie z tymi faktami – zarówno choroby, jak i miejsca w którym przebywa..
Na tym tle zupełnie inna jest relacja autora z ojcem. Naprawdę czarujące są przytoczone rozmowy które toczyli, sposób w jaki się obydwoje traktowali, i wzajemna miłość, która przebija się przez każdą stronę powieści.
August jawi nam się się jako filozof z mnóstwem trafnych określeń i powiedzonek. Może bawić, rozczulać i niesamowicie wzruszać. Ciężko stwierdzić, czy budzi naszą sympatię przez sposób jaki opisuje go syn, czy faktycznie jest tak bardzo w swojej nieporadności czarujący. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jego mózg nie pracuje tak jak trzeba, nieustanie szuka domu nawet w nim będąc, w wielką konsternację wprowadza go wykonywanie znanych do tej pory czynności. Na pytanie jak się miewa, odpowiada -”No więc muszę powiedzieć, miewam się dobrze. Aczkolwiek w cudzysłowie, bo nie jestem w stanie tego ocenić”.
        Mnie osobiście „Stary król na wygnaniu” ogromnie się podobał. Pomimo tego, że z reguły unikam literatury podejmującej problemy chorób, ta pozycja zaciekawiła mnie i czytało mi się ją bardzo dobrze. Autor dodatkowo w fabułę wplótł historię swojej rodziny, jak i pierwszych prób swojego pisarstwa. Podziwiam go, że mimo tak trudnych chwil, w których był potrzebny ogrom cierpliwości, nie stracił pogody ducha, która w pośredni sposób dawała jego ojcu poczucie bezpieczeństwa.
Jaki naprawdę jest August Geiger? Myślę, że najlepiej to zilustruje cytat: "jestem takim niegroźnym człowieczkiem na boskim padole, który nie robi większych psikusów i daje innym pożyć.”
Zapraszam do lektury tych wszystkich, którzy lubią, jak przeczytana książka nie daje im długo spokoju, żyje w nich i zmusza do przemyśleń.

środa, 21 sierpnia 2013

Pompon na wakacjach J. Olech


 Joanna Olech jest z wykształcenia grafikiem, ilustrowała wiele książek dla dzieci.  Jest między innymi autorką zabawnej, rodzinnej  serii "Dynastia Miziołków".

           "Pompon na wakacjach" jest trzecią częścią  przygód sympatycznego smoka. Pojawił się on kiedyś w zagadkowy sposób -z umywalki- w rodzinie Fisiów i stał się jej pełnoprawnym członkiem. Jego wadą jest to, ze nie może żyć bez uwielbienia w prasie, czy też na plotkarskich portalach internetowych. Codziennie szuka wiadomości o sobie i gdy ich nie ma, wpada w czarna rozpacz , że już nikt nim się nie interesuje.To są jego pierwsze rodzinne wakacje i pakowanie nie sprawia mu najmniejszego trudu. W jego torbie znajdują się "najpotrzebniejsze" rzeczy jak między innymi dwa pudełka żywej karmy dla rybek, czy lep na muchy. Wyjazdu najbardziej obawia się mama Fiś- czy ma rację - zapraszam do lektury .Mnie osobiście książeczka bardzo się podobała, smok od razu zdobył moją sympatię, a jego łobuzerski charakter tylko dodawał mu uroku. Bo  któż by nie chciał choć raz zjechać po schodach na miednicy ( a że w nocy i rumor się zrobił straszny to nic to ), czy bez umiaru delektować się pysznościami z babcinej spiżarki, czy też pomyszkować na strychu. Smok nie przejmuje się za bardzo tym co wolno, i co wypada, ale też potrafi powiedzieć czarodziejskie słowo - przepraszam. Jest również świetnym obserwatorem i jego uwagi na temat innych czy też zaistniałych sytuacji, są naprawdę trafne. Co prawda katastrofa goni katastrofę ale smok z wdziękiem wychodzi z każdych tarapatów.
Książeczkę dopełniają wesołe i sympatyczne ilustracje Joanny Olech . Jej smok jest niesamowicie wyrazisty i od razu widzimy jakie z niego ziółko.
Zmartwiło mnie tylko to , że jak mnie osobiście smok zauroczył, to bardzo mało zainteresował mojego siedmioletniego synka. Myślę jednak, ze wrócimy do lektury za rok i  być może wtedy polubi go również tak samo jak ja.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Pożądanie mieszka w szafie - Piotr Adamczyk

                                                                     

          Autor książki, Piotr Adamczyk, z wykształcenia jest filozofem, dziennikarzem z zawodu, poetą z zamiłowania. Wiele razy wyróżniany za reportaże, oraz jako dziennikarz roku. Przez pięć lat pełnił funkcję redaktora naczelnego w „Słowie Polskim”, największym dzienniku na Dolnym Śląsku.

        Jego debiutancka powieść „Pożądanie mieszka w szafie” mocno mnie zaintrygowała jeszcze przed przeczytaniem. Myślałam, że ciężko chyba autorowi może być z powodu identycznego imienia i nazwiska, co znany polski aktor . Zastanawiałam się też czemu taki tytuł książki? Co z tym pożądaniem, czyżby w jakiś sposób łączyło się z ubraniem, czy też chowało się w szafie, otwiera się drzwi – jest, zamyka – znika .. Ponieważ nastał tragicznie deszczowy weekend, myślę sobie tytuł akurat jak znalazł. 

Główny bohater, nie kto inny tylko Piotr Adamczyk , mieszka we Wrocławiu. Pracuje jako redaktor naczelny i ma jeden wielki problem – "znika". Mało tego, że czuje się chorobliwie samotny to na dodatek jest go coraz mniej – w googlach. To niestety duży problem, i bohater ma niewiele czasu aby wymyślić nową strategię sprzedaży gazety w której pracuje, aby móc znów zaistnieć. Drugim problemem Piotra jest jego samotność i poszukiwanie partnerki. Niestety stałe porównania kobiet z Marysią Jezus - jego pierwszą miłością, wypadają zdecydowanie na niekorzyść kolejnych pań. Idealizacja tamtego uczucia spotyka się z brutalną realnością . Pomimo tych wszystkich problemów, przez powieść przebija się ogromne poczucie humoru , które razem z sarkazmem i lekką dawka ironii, towarzyszy nam do ostatniej strony.

Kim właściwie jest główny bohater – samotnym , ambitnym, czterdziestolatkiem szukającym miłości ,czy tzw. nieporadną ciepła kluchą, dla której podjęcie konkretnej decyzji jest czymś nieosiągalnym ? Dla bohatera „Samotność nie jest naturalnym stanem; wszystko wokół występuje w parach - poduszki w sypialni, palniki w kuchence, a nawet baterie w latarce. Samemu może i dobrze się mieszka, ale zasypia fatalnie." I z tą samotnością próbuje walczyć nieraz w naprawdę komiczny sposób. Tajemniczości dodają gorące maile od nieznanej Miriam. W życiu bohatera powoli zaczynają zachodzić zmiany.... 

Autor bardzo trafnie przedstawił nam współczesny świat konsumpcji, supermarketów i zanikania uczuć. Ocena osób poprzez zawartość koszyka w sklepie– czy my sami tego nie robimy ?? Możemy ogromnie się pomylić, ale nie zraża nas to, bo przecież nasiąkamy tym co widzimy i tym co nas wokół bombarduje. 

Ważną postacią w powieści jest Nocna Pani, która jest jakby nauczycielką życia i przewodnikiem dla bohatera po dorosłym świecie. Pełniła wielką rolę w jego życiu, była jego swoistym drogowskazem Piotr wychował się w Domu Dziecka i „nauki” tam pobrane zdecydowanie miały wpływ na jego całe życie. Czy tam mamy szukać przyczyn jego samotności i lęku przed oceną? 

Jeżeli ktoś myśli, że „Pożądanie mieszka w szafie”to leciutka lektura, zdecydowanie się pomyli. Mamy tu do czynienia z mnóstwem problemów współczesnego świata ,schowanych po dużą dawką optymizmu. Świetny język autora pozwala nam na nie popatrzeć troszkę z boku i wyciągnąć wnioski. 

Książkę zdecydowanie polecam, bardzo podobało mi się prowadzenie narracji i ogromnie polubiłam autoironię Piotra Adamczyka. Nie tego znanego aktora , ale tego niezdecydowanego, pełnego pytań do świata, czterdziestolatka. A co z pożądaniem i szafą ?? Odpowiedź będzie lekko zdumiewająca... Zapraszam do lektury.