środa, 1 lipca 2020

Wstydu za grosz! Zuzanna Orlińska



                          
      Czy faktycznie wraz z wiekiem stajemy się mniej wrażliwi a nasza bariera ochronna z każdym rokiem jest mocniejsza? Czy nasze porażki mniej wtedy bolą? Postawa bohaterek powieści „Wstydu za grosz!” zdecydowanie temu przeczy. Z powodu wieku intensywność przeżywania nie ulega diametralnej zmianie. Tak samo cierpimy gdy dopadnie nas porażka, tylko dorosłość pozwala na umiejętne jej ukrycie.
Julianna i Delfina, babcia i wnuczka a pomiędzy nimi trzecia, ogromnie ważna postać matki i zarazem córki. Trzy pokolenia pełne niepewności o jutro, walczące zarówno z demonami przeszłości jak i trudną codziennością. Fantastyczny „niby” kontrast pokoleń, które tak naprawdę oprócz peselu, niewiele się od siebie różnią.
     Szeroka paleta wiekowa uczuć, przeżyć, lęków i nauki życia w nowej dla siebie sytuacji.
Autorka porusza w powieści mnóstwo aktualnych problemów; ogromne trudne dla nastolatków rozstania rodziców, porażki w szukaniu pracy przez seniorów, walkę o swoją godność. Wszechobecne media społecznościowe mają zarówno pozytywne jak i negatywne skutki. Niejednym trudno poradzić sobie z występującą na nich agresją. Trudno nie przejmować się negatywną opinią innych jeśli osiąga ona tak olbrzymi zasięg.
    Musze przyznać, że jest to powieść całkowicie ponadczasowa , przykuwająca uwagę a równocześnie napisana tak fantastycznym stylem, że czytanie staje się ogromną przyjemnością. Duża dawka humoru, lekki język to jej oczywiste zalety. Jeśli dodamy do tego dużą, interesującą, zróżnicowaną wiekowo paletę bohaterów, otrzymujemy powieść, którą ma szeroki zasięg odbiorców.
Zarówno tempo akcji, poruszane problemy jak i ciekawe socjologiczne tło powodują, że książkę czyta się jednym tchem, świetnie się przy niej bawiąc. Najważniejsze jest jednak to, ze porusza w nas struny, o których nie powinniśmy zapominać. To skąd pochodzimy, jaka jest nasza genealogia nie jest bez wpływu na nasze życie. Od nas tylko zależy, czy poddamy się pewnym wpływom czy stawimy czoła codzienności.
Świetna lektura nie tylko na lato.

niedziela, 10 maja 2020

Tak wiele rzeczy. So Many Things Maya Hanisch

        Czy faktycznie najszybciej języków obcych uczą się dzieci, które robią to słuchowo, nie patrząc na zapis? Kiedy tak naprawdę najlepiej zacząć naukę języka obcego?
Ta książka to zestaw najbardziej potrzebnych, podstawowych słów, dotyczących życia codziennego, ubrania, jedzenia, funkcjonowania w mieście i w domu. W każdym dziale konkretny rysunek i podpis w języku angielskim i polskim. Dzięki temu, że mamy podpisy, książka jest uniwersalna, mogą z niej korzystać dzieci od najmłodszych lat po już te, chodzące do szkoły.

Grafika bardzo przejrzysta , na pewno pomoże utrwalić materiał nie jednemu młodemu czytelnikowi tylko musimy pamiętać o tym, czy my sami umiemy dany język, czy pokazując konkretne obrazy potrafimy dobrze wymówić dane słowo. Zdecydowanie pełniejsza byłaby ta pozycja, gdy by zawierała jeszcze jakąś płytkę CD. Poprawną wymowę oczywiście możemy znaleźć w Internecie i w ten sposób dziecku ją przedstawić, ale to przecież nie o to chodzi. Naszym zadaniem jest nauczyć dziecko z korzystania z książki. Rysunki, zawarta treść dotyczy życia codziennego, może ona również służyć dla całkiem najmłodszych czytelników, którzy uczą się dopiero poznawać w języku polskim nazwę swojej garderoby, zjadanych posiłków czy przedmiotów w domu. Bardzo ładne wydanie, twarda oprawa, na pewno spodoba się dużemu gronu odbiorców.

Wielobarwna. przyciągająca oko. stanie się pomocą w poznawaniu świata przez najmłodszych i poznawaniu języka angielskiego przez tych nieco starszych.
Tego typu opracowań jest na rynku bardzo dużo, ta może pochwalić się naprawdę bardzo dobrą szatą graficzną i umiejętnym doborem zawartych słówek
Polecam ją zarówno dla małych przedszkolaków jak i  dla uczniów klas początkowych.

wtorek, 28 kwietnia 2020

Literkowa książka -Alicja Krzanik, Anna Salamon




      Polska może poszczycić się dużą grupą fantastycznych ilustratorów bajek dla dzieci. Jej przedstawiciele stosują różne plastyczne metody i trudno faktycznie znaleźć coś nowego i interesującego. A tutaj taka niespodzianka. Jak wiemy nauka alfabetu nie ominie nikogo z nas i dobrze by było żeby we wspomnieniach była tą chwilą przyjemną, która była nie tylko nauka ale również zabawą. Na co najmłodsze dzieci zwracają uwagę przede wszystkim? Na jasność przekazu i intensywność kolorów. „Literkowa książka” może pochwalić się jednym i drugim. Precyzyjnie wyszydełkowane litery z dodatkowymi ilustrującymi ją przedmiotami przyciągają oko swoimi barwami, detalami i dopowiedzeniami. Czytelnik przeglądając tę bajkę mimowolnie się uśmiecha. Jest przeznaczona dla najmłodszych, którzy swoją zabawę i podróż w krainę liter dopiero zaczynają. To, że autorka spędziła wiele godzin tworząc ją, nie ma najmniejszej wątpliwości. Powstało małe dzieło sztuki, które pozwala na wspaniałą zabawę i naukę w jednym. Ta książka uczy nazywać świat i pokazuje jego fantastyczne barwy i wielką różnorodność. Twarde, grube, kartonowe strony pozwolą na długie z niej korzystanie. Ta rękodzielnicza praca wysuwa się w moim rankingu książek dla maluchów na czołowe miejsce. Ponieważ jestem zwolenniczką przestawiania realności otaczających dziecko od najmłodszych lat, uwielbiam takie połączenie jakie wykorzystano w tej bajeczce. Tu motyl będzie motylem a drzewo drzewem. 
     Wbrew pozorom, to, co rzeczywistości nazywamy i widzimy, na rozwijanie wyobraźni też ma duży wpływ. Dlatego jeżeli macie w rodzinie kogoś, kto dopiero poznaje fascynujący świat liter i słów to będzie idealny prezent.

czwartek, 12 marca 2020

Nie bój się! Wielka księga strachu (nie tylko) dla cykorków - Milada Rezková


       Kiedy otrzymałam książkę „Nie bój się!” nie przypuszczałam, że każdy następny dzień, tydzień, będzie wiązał się z tak dużym lękiem jakie ogarnie społeczeństwo z powodu koronawirusa. Zewsząd dochodzą do nas wiadomości o nim, jest tematem numer jeden we wszystkich informacjach, które coraz bardziej nas przerażają. Z reguły usiłujemy uniknąć tego, co powoduje u nas lęk. Tym samym książka ta, staje się świetnym podręcznikiem nie tylko dla najmłodszych dzieci. Autorzy w ogromnie przejrzysty i prosty sposób podejmują trudny temat strachu.

Lęk nie jest czymś do czego chcemy się łatwo przyznawać, ani czym możemy się chwalić, nie jest również tym co wydaje się być motywacją, choć nieraz i tak się dzieje. Skąd on się bierze, jak wtedy pracuje organizm, i jak go odczuwamy, dowiemy się z tego interesującego, bardzo dobrze opracowanego zarówno od strony merytorycznej jak i graficznej poradnika.
Słowo „strach” istniało już w języku prasłowiańskim a polszczyzna zna wiele innych jego określeń jak np. bobok, zmora, gniotek. Skąd się biorą koszmary, dlaczego wiele osób boi się klaunów, lub co jest powodem tego, że kiedy czujemy strach pocimy się lub dostajemy gęsiej skórki? Jakie obawy mają nastolatkowie a czego boją się dorośli ? Co robić gdy dopadnie cię zmartwienie, zgroza lub trwoga? W co możemy zamienić strach?
    
     Autorzy podpowiadają jakie metody stosować gdy mając moc obowiązków wydaje nam się, że sobie z nimi nie poradzimy. Jak je poselekcjonować, które wykonać pierwsze. Strach to nie tylko negatywne odczucie, to również uczucie, które nas ostrzega. Oznacza to, że mylne jest pojęcie, o jego tylko złym oddziaływaniu na człowieka.
Książka jest fantastycznie ilustrowana, uczy bawiąc i daje miejsce na własne przemyślenia i dodatkowe prace. Może stać się inspiracją do pracy nad naszymi słabościami i obawami. Zdecydowanie na czasie. Polecam!




poniedziałek, 2 marca 2020

Historia kolorów - Clive Gifford


    Kolory. Jaki bez nich byłby smutny, szaro-biały świat. Poprawiają humor, dodają uroku miejscom, pobudzają hormon szczęścia a przede wszystkim cieszą nasze oko i dają poczucie bezpieczeństwa. W wielu państwach, niektóre barwy spełniają ważną role, począwszy od dnia weselnego po pogrzeb a niektóre ich znaczenia w innych krajach są zupełnie różne. Paleta barw jest niesamowicie szeroka. Niektóre niuanse kolorystyczne są praktycznie niezauważalne dla naszego oka.
Dla wielu ludzi to nie ma większego znaczenia, jakże ważne jest to dla tych, którzy starają się stworzyć coś pięknego; obraz, wystrój wnętrza czy też nietuzinkowe ubrania. Gdy brałam tę książkę do ręki byłam pewna, że w moim wieku, temat i zakres kolorów już mam praktycznie opanowany do perfekcji a jednak autorom tego opracowania, udało się mnie niejednokrotnie zaskoczyć. Czy wiecie, że na przykład istnieje taki kolor, którego nazywano rozwalniającym, tzw gumiguta, kolor na przeczyszczenie. Barwnik ten był używany przez malarzy w Japonii, Chinach i Indiach. Swoją angielską nazwę „gamboge” zawdzięcza pochodzeniu z Kambodży, polska nazwa najprawdopodobniej oznacza lekkie, gumowe krople. Jest to sok niezwykłej rośliny drzewa mangostanu, sok twardniał i zmieniał kolor na brązowy. Nie wyglądał ciekawie ale wystarczało dodać wody, by uzyskać ciepłą, złoto- żółtą barwę. W medycynie z takich próbek otrzymano popularny lekarstwo, używano je między innymi do leczenia reumatyzmu i szkorbutu. Środek ten był jednak trujący i duże dawki mogły doprowadzić do śmierci.


Treść tej książki ogromnie mnie zaciekawiła, pierwszy raz spotkałam się z wieloma informacjami. Autorzy bardzo ciekawie podchodzą tu do tematu kolorów, pokazują nie tylko ich ciekawą historię, symbolikę lecz również sposób ich otrzymywania.
Treść jest ilustrowana mocnymi barwami, odzwierciedlającymi konkretne kolory.
Nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak barwnik bitewny, urzet barwierski, która to roślina rośnie w całej Europie i ma żółte, ładne kwiatki, a zmiażdżone jej liście dostarczają właśnie trwałego niebieskiego barwnika, którego używano do farbowania tkanin. Niektóre ludy jak Celtowie, traktowały ten pigment właśnie jaką barwę wojenną.

Bardzo interesujący jest również barwnik z chrząszczy z koszenili. Malutkie chrząszcze żywią się jednym gatunkiem kaktusa, gdy się je miażdży, pozyskuje się jasno czerwony płyn, kwas karminowy. Czerwień uznawano w Europie za symbol władzy a trwałe czerwone barwniki były bardzo rzadkie i kosztowne. Barwniki te produkuje się cały czas głównie w Peru, używa się do produkcji szminek i barwnika spożywczego.
Tak wiele ciekawych informacji znajduje się w tej książce, że naprawdę trudno się od niej oderwać. Absolutnie nie jest przeznaczona tylko dla najmłodszych, cała rodzina dowie się tu równie ciekawych rzeczy. Warto po nią sięgnąć, popatrzyć na kolorowy świat wokół nas trochę innym okiem. Zdecydowanie polecam to bardzo dobrze skomponowana pozycja.





Guzikowa książka - Sally Nicholls

 
     Ostatnio, książki dla najmłodszych są ogromnie pomysłowo wykonane, dzięki temu, za pomocą prostych środków można uzyskać świetną zabawę z dzieckiem. Nie chodzi tu tylko o czytanie, oglądanie czy opowiadanie ilustracji ale również ćwiczenia pamięci i rozruszanie swojej wyobraźni. Co stanie się, jak naciśniemy niegrzeczny zielony guzik, a gdy klikniemy różowy, czy może wydarzyć się coś innego, niż przydarzyło się bohaterom tej opowieści.? Czy będziemy śpiewać razem czy solo, czy po wciśnięciu żółtego guzika będziemy skakać albo zastanawiać się, czy naprawdę powinniśmy nacisnąć jeszcze inny, czy on pozwoli nam zobaczyć coś nowego? A może stanie się coś strasznego albo odwrotnie, przyjemnego?
 
„Guzikowa książka” to interesująca alternatywa zabawy z dzieckiem. Twarde strony pozwolą na wielokrotne przeglądanie bajki i wymyślanie zupełnie nowych historyjek. Guziki mają różny kolor i inną formę dlatego książeczka ta, może również służyć jako wesoła pomoc dydaktyczna do pomocy przy nauce barw i kształtów. Przyda się też do poznawania i rozróżniania emocji, z którymi dziecko spotyka się na co dzień.
 
Interaktywne książki dla dzieci cieszą się w tej chwili ogromnym powodzeniem. Ta przeznaczona jest dla najmłodszych, tych, którzy dopiero uczą się poznawać świat i go nazywać. Z tego co widzę i starsze mogą mieć dzięki niej świetną zabawę. Może również posłużyć jako pomoc nauczycielom w zajęciach biblioterapii z najmłodszymi. To jakiego koloru guzik najchętniej byście dzisiaj przycisnęli czy ten do śpiewania, skakania czy do przytulania? 


piątek, 7 lutego 2020

Vademecum przetrwania. Jak wyjść cało z kataklizmu, katastrofy i konfliktu - Piotr Czuryłło

      Preppers to człowiek, który bierze pod uwagę najczarniejsze scenariusze i dlatego solidnie się na nie przygotowuje. Wyszukuje odpowiednie miejsce na dom, posiadający wiele rozwiązań, które w momencie kryzysu można wykorzystać. Słoneczne panele, basen, piwnica pełniąca również rolę schronu, to tylko nieliczne ich przykłady. W tym momencie taka filozofia życia przekonuje wiele osób. Stała możliwość konfliktów militarnych, awarii technicznych czy klęsk żywiołowych powoduje, że na pierwszym miejscu zaczyna stawiać się troskę o osobiste bezpieczeństwo.

    Piotr Czuryłlo to założyciel portalu zajmującego się zagadnieniem przetrwania. Ten zwolennik powrotu na łono natury bardzo szeroko propaguje ten właśnie styl życia. Jego książka pełna jest nietypowych porad, pomocnych w momencie zagrożenia czy też konkretnych trudnych sytuacji.
By czuć się bezpiecznym, trzeba poczuć się pewnym, że nasze umiejętności są wystarczające i potrafimy przeżyć w najgorszej sytuacji.
Z jednej strony jestem pełna podziwu dla fachowości autora, jego niebywałej wiedzy i zdaję sobie sprawę, że to wynik wielu godzin żmudnej nauki. Z drugiej strony, taka filozofia życia zamiast mi pomóc poczuć się bezpieczniej, skierowała moją uwagę na to, co złego i niebezpiecznego może się wydarzyć. Osobiście, nie wiem czy sama chciałabym żyć stale z taką świadomością lecz jak najbardziej rozumiem tych, którzy w pełni korzystają z fachowych rad i chcą być odpowiednio przygotowani.

Trzeba podkreślić też, że samo wydanie książki jest atrakcyjne, zwraca uwagę, a zamieszczone porady bogato ilustrowane. Autor bardzo solidnie przygotował się do niej, krok po kroku tłumaczy idee i zalety bycia preppersem, dlatego nawet całkowity laik nie ma problemu z przyswojeniem wiadomości.
Świadomość zagrożeń jakie może nas spotkać na pewno jest przydatna, a jeśli tak jak tutaj mamy możliwość nauki jak je ograniczyć, poradnik ten staje się w pewnym stopniu obowiązkowym dlatego zdecydowanie warto po niego sięgnąć.