środa, 15 lipca 2020

Tam, gdzie zawracają bociany - Joanna Jagiełło


      
     Bywają książki, które poruszają tak trudne i bolesne tematy, że mamy moment zastanowienia się czy mamy siłę zmierzyć się z tak bolesnym światem. „Tam , gdzie zawracają bociany” to właśnie jeden z takich przykładów. Oparta na kanwie autentycznych wydarzeń, pożaru szpitalu psychiatrycznego i burzy, która zniszczyła obóz i raniła harcerzy, wyraźnie pokazuje, że takie wydarzenia nie mają możliwości nie mieć wpływu na emocje ich bohaterów. Pokazują, że przez całe życie, większość z nich będzie walczyć właśnie z demonami przeszłości, z chwilami, które będą miały wpływ na cale ich życie. Czy uda się im o tym bólu choć na chwilę zapomnieć? Czy strach przed tym, co pomyślą inni gdyby poznali fakty, zawsze będzie tak silny, że nie pozwoli na spokojne jutro?
   Bohaterowie, mimo że w jakiś sposób zostali już ukarani, cały czas czują wyrzuty sumienia, które nie pozwalają na zaakceptowanie powstałej sytuacji. Niektórych rzeczy nie da się naprawić ale czy można ten fakt zaakceptować?
Nastolatkowie i wakacje na wsi – to wydaje się, że nie może się udać. Lena jest przerażona, nie dość, że musi spędzić wolne dni w takiej dziurze, to jeszcze będzie musiała pomagać przy posiłkach wydawanych letnikom. Szymon z kolei bardzo chętnie popracowałby w gospodarstwie agroturystycznym dziadka ale nie za bardzo dostaje taką możliwość. Jego właściciel zdaje się być zupełnie innym człowiekiem niż ten, którego wspomina z dzieciństwa. Popijający, narzekający głównie na sąsiadów – nie taki pozostał mu w pamięci. Cóż się takiego stało? Nastoletni wiek sprzyja irytacji, braku zrozumienia, poczucia samotności. Odczucia głównych bohaterów wydają się być jak najbardziej na miejscu. Nie są przygotowani na nie zawsze idealną rzeczywistość, na odkrywanie swoich uczuć i emocji. Autorka świetnie ukazuje ich świat przeżyć, obawy i trudności z adaptacją.
   Bardzo dobra klimatyczna narracja powoduje, że powieść ciekawi od pierwszych stron. Zarówno tragedia w tle jak i kiełkująca zemsta to czynniki „nakręcające” fabułę. Książka pełna emocji, wzruszeń, nie tylko spodoba się młodzieży. Również dorośli znajdą tu wiele wątków ich dotyczących. Zdecydowanie warta polecenia.

poniedziałek, 13 lipca 2020

Zosia z ulicy Kociej. Dolce vita - Agnieszka Tyszka




     Ze smutkiem brałam do ręki ten tom opowieści o Zosi ponieważ jest on zakończeniem historii o jej rodzinie . Co prawda istnieje iskierka nadziei, ponieważ jest całkiem możliwe, że siostra Mania będzie następną kronikarką. Jeśli tak, to możemy niewątpliwie spodziewać się pełnej humoru lektury.
Obecny tom to dalszy ciąg przygód zawartych w części „Na wygnaniu”. Remont na ulicy Kociej cały czas trwa, co nie poprawia humoru Zosi, która przez ten cały czas mieszka u dziadka. Taka sytuacja również ma wiele zalet ale dziewczynka tęskni już za swoim domem, wszystko ją denerwuje i nic nie podoba. Na pewno wpływ na to ma również burza hormonów przypisana jej wiekowi. Jej marzenia o szybkim powrocie do domu niestety legły w gruzach, na dodatek jej ciotki wymyśliły podróż kamperem do Włoch. I to w czasie kiedy powinien rozpocząć się rok szkolny !! Całe szczęście, że kuzyn Misio doskonale ją rozumie, bo inaczej wypadałoby tylko siąść i płakać.
Jak minie podróż do Toskanii? Czy Zosia zmieni swoje zdanie na temat Włoch? Czy w końcu przejdzie jej zły humor ?


Wartka fabuła, mnóstwo zabawnych perypetii, przesympatyczni bohaterowie, powodują, że książkę czyta się błyskawicznie. Ciekawe gry słów, zabawne spolszczanie włoskich wyrazów przez Manię doprowadzają czytającego do czkawki ze śmiechu. Nastoletni czas sprzyja chwilom, kiedy wydaje się, że świat nie jest naszym sprzymierzeńcem. Autorka sprytnie podsuwa na to antidotum. Włoskie klimaty świetnie poprawiają humor. Czy można nudzić się w miasteczku, które ma w herbie cebulę? Czy Włosi mówią o czymkolwiek innym niż jedzenie? Czy jest coś ważniejszego niż siostrzana miłość?
Fantastyczna rozrywka dla całej rodziny. Ilustracje Agaty Raczyńskiej jak zawsze cieszą oko, bardzo dobrze wprowadzając w klimat podróży. Polecam!


Sy-la- by -- gra Nasza Ksiegarnia

   Nauka czytania niejednemu na początku nie szła najlepiej. Jedni woleli robić to na głos inni po cichu. Bardzo dobrą pomocą może stać się właśnie gra karciana „Sylaby”. Rysunek na opakowaniu na pewno przyciągnie uwagę nie tylko miłośników Pucia, którego graficzną autorką jest Joanna Kłos. Gra składa się z dwóch talii kart, jednych ze spółgłoskami, drugie z sylabami oraz instrukcji. Wydawałoby się, że jest troszkę w pudełku ubogo ale to tylko pozory. Talie kart pozwalają na rozegranie czterech różnych gier, głównie z użyciem sylab i jednej, trudniejszej, wykorzystującej spółgłosek Możemy bawić się w rozsypankę – układanie na czas wyrazów z rozsypanej talii, sylabowe makao w którym składamy dwusylabowe wyrazy z możliwością dokładania własnej karty do wyłożonej wcześniej przez drugiego gracza, sy-la-by – nauka czytania, gdzie układamy słowa z sylab dobieranych do ręki ( wersja trudniejsza pozwala skorzystać ze spółgłosek) i ja wiem- zabawa na czas – kto szybciej poda słowo zawierające odkrytą sylabę. 




    Jak widać wersji jest dużo co pozwala na długą, ciekawą zabawę. Nie tylko pomoże ona na efektywniejszą naukę czytania lecz również wzbogaci słownictwo. Nauka przez zabawę jest jedną z najskuteczniejszych form nauczania. Gry dzieci bardzo lubią, a przejrzystość kart pozwoli im „opatrzyć” się z zapisem danych słów.
Jest to forma zabawy skierowana nie tylko do najmłodszych, również ci trochę starsi, mający trudność zarówno z pisaniem i czytaniem mogą utrwalić sobie pewne wiadomości.
   Bardzo ładna, minimalistyczna grafika, przejrzystość to wszystko powoduje, że łatwo można zapamiętać zasady poszczególnych gier. Świetna na wakacyjny czas. Polecam!

czwartek, 2 lipca 2020

Dusia i Psinek-Świnek- Wielka miłość - Justyna Bednarek

 
     To kolejne moje spotkanie z Dusią i Psinkiem- Świnkiem. Bohaterowie tym razem mają pewne problemy z powodu „wielkiej miłości”. Niespodziewanie rodzice dziewczynki muszą wyjechać i przyszedł czas, by opieki nad nią podjęli się jej dziadkowie. Jaka to sympatyczna, kolorowa para! Babcia piecze swojemu mężowi mimo braku w tym kierunku talentu serniki, a dziadek nosi ją na rękach. Dziewczynka obserwuje nie tylko takie gesty ale przede wszystkim widzi ogromny szacunek jakim się darzą.

 
Na dodatek do przedszkola przychodzi nowy kolega Klaudiusz. Dusię fascynują jego ciemne okulary i to, że jego tata rozwozi zabawki do sklepów. Wielkie ich pudło, które przyniósł również do przedszkola, kusi kolorami i różnorodnością przedmiotów. Mało tego, ofiarowuje on Dusi piękną lalkę w różowej sukience. To przez to dziewczynka nie ma dziś czasu dla swojego przyjaciela Tomka, który sceptycznie odnosi się do nowego kolegi. Wyraźnie nie podoba mu się zainteresowanie jakim on obdarza Dusię. Czyżby po prostu był zazdrosny ?
Kto tak naprawdę jest przyjacielem? Czy ważne jest to co dana osoba może nam zaoferować materialnego czy to, jakim ktoś jest ? Dusia stanie przed trudnym wyborem. Czy zauważy swój błąd?

 
Autorka świetne przemyca w tekście wartości, które tak naprawdę w przyjaźni są najważniejsze. Bezinteresowność, zainteresowanie, tolerancyjność to jej jakże ważne elementy. Czy można o nich zapomnieć?
Jak zwykle w tej serii, ilustracje Marty Kurczewskiej fantastycznie współgrają z treścią. Wiem, że często u odbiorców wzbudzają pewne kontrowersje, uważam jednak, że to dowód na to, że wywołują pewne emocje a przecież o to chodzi. Ja zdecydowanie jestem fanką twórczości pani Marty i z niecierpliwością czekam na następne opowieści o Dusi i jej rodzinie. Polecam !


środa, 1 lipca 2020

Wstydu za grosz! Zuzanna Orlińska



                          
      Czy faktycznie wraz z wiekiem stajemy się mniej wrażliwi a nasza bariera ochronna z każdym rokiem jest mocniejsza? Czy nasze porażki mniej wtedy bolą? Postawa bohaterek powieści „Wstydu za grosz!” zdecydowanie temu przeczy. Z powodu wieku intensywność przeżywania nie ulega diametralnej zmianie. Tak samo cierpimy gdy dopadnie nas porażka, tylko dorosłość pozwala na umiejętne jej ukrycie.
Julianna i Delfina, babcia i wnuczka a pomiędzy nimi trzecia, ogromnie ważna postać matki i zarazem córki. Trzy pokolenia pełne niepewności o jutro, walczące zarówno z demonami przeszłości jak i trudną codziennością. Fantastyczny „niby” kontrast pokoleń, które tak naprawdę oprócz peselu, niewiele się od siebie różnią.
     Szeroka paleta wiekowa uczuć, przeżyć, lęków i nauki życia w nowej dla siebie sytuacji.
Autorka porusza w powieści mnóstwo aktualnych problemów; ogromne trudne dla nastolatków rozstania rodziców, porażki w szukaniu pracy przez seniorów, walkę o swoją godność. Wszechobecne media społecznościowe mają zarówno pozytywne jak i negatywne skutki. Niejednym trudno poradzić sobie z występującą na nich agresją. Trudno nie przejmować się negatywną opinią innych jeśli osiąga ona tak olbrzymi zasięg.
    Musze przyznać, że jest to powieść całkowicie ponadczasowa , przykuwająca uwagę a równocześnie napisana tak fantastycznym stylem, że czytanie staje się ogromną przyjemnością. Duża dawka humoru, lekki język to jej oczywiste zalety. Jeśli dodamy do tego dużą, interesującą, zróżnicowaną wiekowo paletę bohaterów, otrzymujemy powieść, którą ma szeroki zasięg odbiorców.
Zarówno tempo akcji, poruszane problemy jak i ciekawe socjologiczne tło powodują, że książkę czyta się jednym tchem, świetnie się przy niej bawiąc. Najważniejsze jest jednak to, ze porusza w nas struny, o których nie powinniśmy zapominać. To skąd pochodzimy, jaka jest nasza genealogia nie jest bez wpływu na nasze życie. Od nas tylko zależy, czy poddamy się pewnym wpływom czy stawimy czoła codzienności.
Świetna lektura nie tylko na lato.

niedziela, 10 maja 2020

Tak wiele rzeczy. So Many Things Maya Hanisch

        Czy faktycznie najszybciej języków obcych uczą się dzieci, które robią to słuchowo, nie patrząc na zapis? Kiedy tak naprawdę najlepiej zacząć naukę języka obcego?
Ta książka to zestaw najbardziej potrzebnych, podstawowych słów, dotyczących życia codziennego, ubrania, jedzenia, funkcjonowania w mieście i w domu. W każdym dziale konkretny rysunek i podpis w języku angielskim i polskim. Dzięki temu, że mamy podpisy, książka jest uniwersalna, mogą z niej korzystać dzieci od najmłodszych lat po już te, chodzące do szkoły.

Grafika bardzo przejrzysta , na pewno pomoże utrwalić materiał nie jednemu młodemu czytelnikowi tylko musimy pamiętać o tym, czy my sami umiemy dany język, czy pokazując konkretne obrazy potrafimy dobrze wymówić dane słowo. Zdecydowanie pełniejsza byłaby ta pozycja, gdy by zawierała jeszcze jakąś płytkę CD. Poprawną wymowę oczywiście możemy znaleźć w Internecie i w ten sposób dziecku ją przedstawić, ale to przecież nie o to chodzi. Naszym zadaniem jest nauczyć dziecko z korzystania z książki. Rysunki, zawarta treść dotyczy życia codziennego, może ona również służyć dla całkiem najmłodszych czytelników, którzy uczą się dopiero poznawać w języku polskim nazwę swojej garderoby, zjadanych posiłków czy przedmiotów w domu. Bardzo ładne wydanie, twarda oprawa, na pewno spodoba się dużemu gronu odbiorców.

Wielobarwna. przyciągająca oko. stanie się pomocą w poznawaniu świata przez najmłodszych i poznawaniu języka angielskiego przez tych nieco starszych.
Tego typu opracowań jest na rynku bardzo dużo, ta może pochwalić się naprawdę bardzo dobrą szatą graficzną i umiejętnym doborem zawartych słówek
Polecam ją zarówno dla małych przedszkolaków jak i  dla uczniów klas początkowych.

wtorek, 28 kwietnia 2020

Literkowa książka -Alicja Krzanik, Anna Salamon




      Polska może poszczycić się dużą grupą fantastycznych ilustratorów bajek dla dzieci. Jej przedstawiciele stosują różne plastyczne metody i trudno faktycznie znaleźć coś nowego i interesującego. A tutaj taka niespodzianka. Jak wiemy nauka alfabetu nie ominie nikogo z nas i dobrze by było żeby we wspomnieniach była tą chwilą przyjemną, która była nie tylko nauka ale również zabawą. Na co najmłodsze dzieci zwracają uwagę przede wszystkim? Na jasność przekazu i intensywność kolorów. „Literkowa książka” może pochwalić się jednym i drugim. Precyzyjnie wyszydełkowane litery z dodatkowymi ilustrującymi ją przedmiotami przyciągają oko swoimi barwami, detalami i dopowiedzeniami. Czytelnik przeglądając tę bajkę mimowolnie się uśmiecha. Jest przeznaczona dla najmłodszych, którzy swoją zabawę i podróż w krainę liter dopiero zaczynają. To, że autorka spędziła wiele godzin tworząc ją, nie ma najmniejszej wątpliwości. Powstało małe dzieło sztuki, które pozwala na wspaniałą zabawę i naukę w jednym. Ta książka uczy nazywać świat i pokazuje jego fantastyczne barwy i wielką różnorodność. Twarde, grube, kartonowe strony pozwolą na długie z niej korzystanie. Ta rękodzielnicza praca wysuwa się w moim rankingu książek dla maluchów na czołowe miejsce. Ponieważ jestem zwolenniczką przestawiania realności otaczających dziecko od najmłodszych lat, uwielbiam takie połączenie jakie wykorzystano w tej bajeczce. Tu motyl będzie motylem a drzewo drzewem. 
     Wbrew pozorom, to, co rzeczywistości nazywamy i widzimy, na rozwijanie wyobraźni też ma duży wpływ. Dlatego jeżeli macie w rodzinie kogoś, kto dopiero poznaje fascynujący świat liter i słów to będzie idealny prezent.