środa, 13 lipca 2016

Kobiety w kąpieli - Tie Ning


    
    Tie Ning to współczesna,chińska pisarka, której twórczość jest ceniona i nagradzana. „Kobiety w kąpieli” były w roku 2012 nominowane do azjatyckiego Bookera ; Manasian Literary Prize. Do tej pory autorka ta nie była wydawana w Polsce, dlatego z ogromnym zaciekawieniem sięgnęłam po tę powieść. Intrygował mnie już sam przewrotny tytuł, sugerujący prozę, która może przynieść czytającemu dużo niespodzianek. Ogromnie cieszę się, ponieważ okazała się taką, jaką najbardziej lubię: ambitną, psychologiczną, wielowymiarową, wręcz epicką. Częściowo autobiograficzna, opowiada o losach kobiet, którym przyszło żyć w Chinach w czasach ogromnie trudnych, wręcz przytłaczających. Mogło by się zdawać, że właśnie to tło historyczne jest tu najważniejsze, ponieważ ma ogromny wpływ na losy bohaterek. Jednak naprawdę jest to powieść o marzeniach i trudnej drodze ich realizacji. Tiao pragnie pracować w wydawnictwie, planuje wyjść za mąż, jednak tak naprawdę cały czas wspomina wcześniejszy romans ze starszym mężczyzną. Fen wiąże swoją przyszłość z Ameryką, wydaje jej się, że tylko tam będzie mogła odciąć się od przeszłości i zacząć nowe życie, duma Fei nie pozwala by pracować w fabryce jak tysiące innych kobiet, a Youyou marzy, by na zdominowanym przez mężczyzn polu – gastronomii, powstała jej własna restauracja, gdzie będzie mogła sama gotować według własnych przepisów. Każda z nich ma swoje pragnienia i potrzeby, które ciężko zrealizować w tym miejscu, w tym czasie. Jednak dominujące zmartwienia stają się pośrednio motorem ich działań, które niekoniecznie pomagają w tym, by utrzymać się na właściwej drodze.
   „Kobiety w kąpieli” to niezwykłą powieść, napisana wspaniałym, poetyckim, barwnym językiem. Nie mamy tu szybkich zwrotów akcji i bardzo dobrze, możemy smakować każdy szczegół narracji, dostrzec niuanse fabuły jak i jej pewną przewrotność.
Rzeczywistość poznajemy poprzez odczucia poszczególnych bohaterek, co daje świetne zestawienie tego, jak bardzo różni się ona w osobistym odbiorze poszczególnych kobiet.
Ten sam manewr zastosował E. E. Schmitt w swoich „Zazdrośnicach”. Tam również bieg zdarzeń odbierany przez różne osoby okazywał się niejednokrotnie nie taki sam. Wszystko zależy od wrażliwości danej osoby, jej sposobu spostrzegania i odbioru codzienności. Autorka nie tworzy swoim bohaterkom laurek, ukazuje je w sposób, który je całkowicie obnaża, nie są w stanie już ukryć żadnych emocji, żadnych grzechów czy pragnień. Powieść ta przez to zyskuje, staje się bardzo kobieca, aż kipi od emocji wywołując skrajne uczucia. Jednocześnie ogromnie subtelna, łagodna i niesamowicie intymna, staje się czytelnikowi ogromnie bliska. Jestem pełna podziwu dla autorki, że potrafiła przekazać tyle treści w sposób w sumie minimalistyczny. Chińska literatura z reguły kojarzyła mi się z dość trudnym, charakterystycznym stylem, co stanowiło dla mnie czasem pewną barierę. Tu nie ma przeszkód, tu jest pełne utożsamianie się z bohaterkami, ich historią. Tu jest pełna płynność czasu, fabuły, języka i razem z nimi płyniemy nurtem zdarzeń, by po koniec zamyślić się , zamknąć oczy i przeżyć to jeszcze raz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz