środa, 5 lutego 2020

Zaginiona wyspa - Nikola Kucharska, Alojzy Rzepa



        Nikola ma możliwość stworzenia książki jaką sobie tylko wymarzy. Niejeden pisarz od razu wziął by się do pracy, by taka okazja mu nie umknęła. Jednak często zdarza się tak, że wtedy przytrafia się jakaś tajemnicza niemoc, która nie pozwala na twórcze działania. Co można wtedy zrobić, by nie dopadł nieznośny deadline? Na przykład wyruszyć na wycieczkę. Bohaterka książki niespodziewanie ląduje na wyspie, na której odnajduje skrzynie zawierającą nietypowy skarb. Jest to dziennik doktora Alojzego Rzepy, w którym skrupulatnie opisał to co dwa wieki wcześniej zobaczył w tym miejscu. Niespotykaną florę i faunę, nieznane plemiona ich kulturę i religię. Nikola podąża śladem zapisków odkrywając wyspę i jej historię na nowo. To co widzi konfrontuje z ciekawym dziennikiem.

Ilustracje Nikoli Kucharskiej są mi znane między innymi z fantastycznej książki o ludzkim ciele. Razem z synem spędziliśmy nad nią wiele godzin, zaśmiewając się przy poznawaniu anatomicznych faktów. Również jej książka o budowlach przyciąga oko, chociażby mnogością szczegółów i dużą ilością informacji.
  
  „Zaginiona wyspa” to zdecydowanie pozycja przygodowa, bardzo dobrze łącząca komiks z ciekawą treścią. Duży format, interesująca okładka to dodatkowe plusy tego wydania. Poznając jego treść nie sposób się nudzić, piękne, systematyczne zapiski doktora mogłyby wydawać się nie pasujące do formy stosowanej przez Nikole, w rezultacie stają się bazą wokół której toczy się opowieść. Poznawanie otoczenia jak i historii miejsca pochłania bohaterkę bezgranicznie, zaraża swoim entuzjazmem czytelnika. Książka ta, świetnie sprawdzi się jako antidotum w czasie pochmurnych, zimowych dni. Ciekawa grafika, zabawna lecz interesująca treść. Warto wybrać się w tę nietypową podróż.

środa, 22 stycznia 2020

Idą święta! O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie - Monika Utnik-Strugała


     W okresie poprzedzającym Boże Narodzenie w księgarniach pojawia się wiele tytułów książek, w których ich motyw jest w różny sposób wykorzystany. W tym przypadku mamy do czynienia z pięknym opracowaniem, które zawiera nie tylko wiadomości na temat celebracji i przeżywania tego święta w Polsce, lecz również w wielu miejscach na całym świecie. Druga książka Moniki Utnik Strugały wprowadza nas w ogromnie interesujący świat Bożonarodzeniowych świąt, obchodzonych nawet w najbardziej odległych miejscach na ziemi. Dziewięciodniowe pochody Maryjne w Meksyku, wręczenie nagród Nobla w towarzystwie korowodu Św. Łucji w Szwecji to tylko nieliczne z nich. Przypomina o ważnych symbolach jak np. siano, skąd wzięło się na wigilijnym stole i jakie ma znaczenie, przytacza niezwykle bajkową opowieść o powstaniu pierwszych na choinkę, szklanych baniek.

Nie mogło zabraknąć motywu świątecznego drzewka, jak i pewnej rywalizacji europejskich miast o miano posiadania największej i najpiękniejszej choinki. Gdy mowa o różnorakich wypiekach, potrawach można dostać kolorowego zawrotu głowy już chociażby patrząc na wspaniałe włoskie baby, u nas bardziej kojarzone ze Świętami Wielkanocnymi, we Włoszech przede wszystkim właśnie pieczone głównie na Święta Wielkanocne. Puddingi, makowce i wiele innych to tylko nieliczne ze świątecznych potraw.

Tę wspaniałą atmosferę wspaniale przybliżają piękne ilustracje Ewy Poklewskiej – Koziełlo. Nadają książce niepowtarzalnego, lekko magicznego klimatu.
Opracowanie to zdecydowanie jest moim numerem jeden jeśli chodzi o poruszany temat, przystępność informacji, nieustająca aktualność. Polecam nie tylko w zimowy czas.

wtorek, 21 stycznia 2020

Znikające królestwo. Przewodnik po świecie zagrożonych zwierząt - Millie Marotta





     Uwielbiam ten moment, kiedy trafię na taką książkę, jak ta Na tytuł, który może pretendować do miana artystycznego dzieła. Przyglądam się jej wtedy, dotykam z radością, twierdząc, że faktycznie istnieje. Muszę przyznać, że to jedna z tych pozycji, gdzie ilustracja na moment przyćmiewa treść. Obrazy są tak nietypowe, tak dokładne, że zdawałoby momentami, że mamy przed sobą fotografię. Mnóstwo szczegółów, które dają oblicze pewnej trójwymiarowości, powodują, że można na nie patrzeć i patrzeć. Dopiero po pewnym czasie sięgamy po treści, które nie tylko uzupełniają ilustracje ale również je wzbogacają. Sytuacja niektórych gatunków zwierząt na świecie jest wprost przerażająca, coraz więcej przedstawicieli ginie nie mając możliwości dalszego rozwoju. Autorka przytacza tu wiele nazw, które spotykam po raz pierwszy jak na przykład : pekarczyk czakoński czy czy odmieniec jaskiniowy. Czy zwierzęta te mają prawo żyć, czy damy im możliwość dalszego rozwoju a nasze dzieci będą mogły je poznać ?



Ta książka to apel nie tylko do dzieci ale również do nas, dorosłych, zadbajmy o naszą planetę bo inaczej w niedalekiej przyszłości będziemy o wielu przedstawicielach ze świata zwierząt i roślin czytać tylko w książkach i nie dane nam będzie zobaczyć ich w naturalnym środowisku.
Tego typu opracowania, pełne ciekawostek pobudzających wyobraźnię i motywujące do głębszego poznania tematu, to świetny bodziec do pewnych zmian w naszym codziennym życiu.
Nie da się ukryć tego, że przyroda ginie z naszej ręki. To człowiek jest tym niszczycielskim narzędziem.
Poczucie winy tutaj niczego nie zmieni. Musimy uczyć dzieci żyć w zgodzie z otaczającą ich przyrodą. Pokazać to co złe w naszej działalności a co pozwala na jakąś nadzieję.
Książka zdecydowanie warta polecenia.

wtorek, 14 stycznia 2020

Dziennik Rowleya. Zapiski chłopca o złotym sercu - Jeff Kinney

  Rowley to nikt inny jak przyjaciel znanego już wielkiemu gronu czytelników Cwaniaczka. Zawsze będący w jego cieniu, doświadczający na sobie wielu psikusów Grega, w końcu postanowił wziąć sprawę w swoje ręce. Zaczął od pisania własnego dziennika ( absolutnie nie pamiętnika) w którym przedstawia znane już historie z zupełnie innej perspektywy. Niby głównym bohaterem ma być Greg ale w ostateczności okazuje się, że to Rowley jest zdecydowanie na pierwszym miejscu. Oskarżany o plagiat, zrzynkę nie poddaje się, tylko opisuje ważne dla niego sytuacje. Czy Cwaniaczek jest naprawdę naj- naj- najlepszym przyjacielem Rowleya? Czy rodzice chłopca o złotym serca mają prawdziwe powody by nie lubić Grega?

 

  Jiff Kinney funduje swoim czytelnikom znakomitą niespodziankę. Pewne zdublowanie historii tak naprawdę jeszcze bardziej zaciekawia, wciąga i bawi. Można to nazwać swego rodzajem badaniem socjologicznym, w którym uczestniczą wszyscy bohaterowie poprzednich przygód Cwaniaczka. Obraz, który się tworzy niekoniecznie przypada do gustu Gregowi. I cóż się dziwić. Nikt z nas nie lubi kiedy wytykamy mu jego złe postępowanie.
   „Dziennik Rowleya” to świetna lektura dla tych, którzy niekoniecznie przepadają za słowem pisanym. Forma połączenia treści z komiksem jak zawsze w tym przypadku daje dobre rezultaty. Humor sytuacyjny, zabawne rysunki to zdecydowane atuty tych opowieści. Odsłonięcie drugiej strony medalu rozjaśnia czytelnikowi pewne sytuacje przez co lepiej można wczuć się w atmosferę niektórych wydarzeń. Świetna lektura na poprawę humoru.  


czwartek, 9 stycznia 2020

Detektyw Pierre w labiryncie. Puzzle, Hiro Kamigaki





    

         Czy znacie detektywa Pierre'a i jego ciekawe przygody w labiryntach? Razem z synem wiele godzin spędziliśmy dopatrując się i wyszukując potrzebne elementy, jak i również pomagając detektywowi w rozwiązywaniu jego trudnych spraw. Ponieważ jestem wielką miłośniczką puzzli gdy tylko zobaczyłam tę charakterystyczną szatę graficzną, ucieszyłam się, że czeka mnie niezła zabawa. Pomylił by się ten, który by stwierdził, że te puzzle ponieważ mają tylko 200 kawałków będą łatwe do ułożenia. Ilustrator postarał się by nasze oko zwieść. Mnóstwo drobnych elementów, żywe kolory spowodowały, że trzeba było przysiąść przy nich na dłuższą chwilę. Zdecydowanie zachęca by sięgnąć po wydanie książkowe przygód detektywa. 
 
Gdy ułożymy obrazek, młodego użytkownika czeka dodatkowe zajęcie. Wyszukiwanie poszczególnych rzeczy, liczenie ich, nauka nazw poszczególnych przedmiotów. Tego typu zajęcia, łączące wiele rodzajów aktywizacji są ogromnie pomocne w pracy nad koncentracją. Dzieci chętnie w nich uczestniczą, same proponując pewne zabawy i tworząc niesamowite historie o poszczególnych bohaterach.
Serdecznie zapraszam do świata stworzonego przez działające w Hiroszimie studio IC4DESIGN. Jego autorzy są laureatami wielu nagród. Ich prace można podziwiać godzinami. Polecam!




wtorek, 31 grudnia 2019

Pucio - pierwsze zabawy - Marta Galewska-Kustra


  Co lubi robić Pucio? Oj potrafi on wiele ale najlepiej wychodzi mu uczenie najmłodszych mówienia. Książeczki z tym bohaterem świetnie pomagają przyswoić naukę pierwszych słów począwszy od dźwiękonaśladowczych form po te trudniejsze polegające na łączeniu głosek. „Pucio pierwsze zabawy” to wspaniałe uzupełnienie poprzednich wydań książkowych. Pozwala na zabawę zarówno z zupełnie malutkimi dziećmi jak już tymi troszkę starszymi. Autorka stawia przed nim poważne zadania, młodsze dopasowują obrazki do pewnych odgłosów które wydajemy przy np. przy opisie pewnych rzeczy (brum, kic kic, dyr dyr, am), starsze muszą już połączyć obrazek z wyrazem. Dla jednych i drugich jest to wspaniała zabawa, która nie tylko uczy logicznego myślenia i czytania ale również buduje naszą więź z dzieckiem. Najmłodsi bardzo lubią tego typu zadania a my dorośli jesteśmy dumni z ich widocznych postępów.

Trzeba również zwrócić uwagę na bardzo ładne wydanie. Kwadratowe pudełeczko pełni również rolę małej torebeczki do której można dołączyć do Pucia swoje małe skarby. Nie jaskrawe, stonowane kolory mają zadanie nie zwracać na siebie uwagi, która ma być skoncentrowana na nauce mówienia i budowania pierwszych wyrazów. Główny bohater jest tak sympatyczny, że jego widok  daje też poczucie bezpieczeństwa, czegoś znajomego, „oswojonego”. Tego typu produkty są idealne do wspólnego spędzania czasu z dzieckiem tak by stał się najbardziej produktywny. Uczymy się bawiąc, bawimy się ucząc. Gorąco polecam nie tylko na długie zimowe wieczory

środa, 6 listopada 2019

Cichoborek - Urszula Stokłosa


  
    Wydawnictwo JanKa zawsze mnie zachwycało świetnym wyczuciem dobrego debiutu. Już któryś raz spotykam się z tym, że sięgając po jego tytuł na kilka godzin staje się dla otoczenia nieobecna. Tym razem wydawało by się, że proza Urszuli Stokłosy nie będzie w stanie mnie porwać, chociażby z powodu miejsca akcji, czy ukazanych w blurbie problemów. Mając jeszcze w pamięci „Wymazane” Michała Witkowskiego nie spodziewałam się czegoś nowego, odkrywczego w danym temacie. A jednak. Autorka zaczyna swoją opowieść przedstawiając czytelnikowi swoich bohaterów, ukazując ich myśli, zwyczaje, marzenia. Robi to w sposób tak plastyczny, z fantastycznym wyczuciem, bez przesady i przebarwienia, że wręcz od razu stajemy się niemymi obserwatorami przedstawionej historii.
Na początku nie wiemy, czy będzie to forma odrębnych opowiadań, czy też nastąpi moment, kiedy staną się pewną całością. Nawet przybycie do wsi nowej mieszkanki, nie wskazuje na pewne dopasowanie narracyjnych puzzli. Stworzona rzeczywistość aż kipi od szczelnie schowanych przed sklepową i księdzem emocji. Pewne przejaskrawienie, satyra, niedopowiedzenie, stają się elementami, które zdecydowanie uatrakcyjniają fabułę. Polska, współczesna rzeczywistość jawi się zarówno jak duch PRL jak i bezosobowy, wyizolowany świat wirtualnej przestrzeni.
   Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy lubi taką formę opowieści. Gdy w pewnym momencie zaczęłam się śmiać, koleżanka w pracy poprosiła bym przeczytała dany urywek. Podsumowała go tak– „Ta książka jest napisana w taki sposób, którego nienawidzi moja mama. Opisywania tego, co ktoś zrobił jak wstał, jakie zjadł śniadanie i w jakim był humorze.” Właśnie ale jeśli jest to ukazane w taki sposób, jakby faktycznie się uczestniczyło w pewnych ceremoniałach i celebracjach danych bohaterów, to jest to naprawdę dobra proza. Pozbawiona egzaltacji ale też niebywale świeża, nie natrętna a pozostająca w pamięci. Bez nagłych przyspieszeń akcji a jednak wciągająca i budząca zaciekawienie. Bardzo mnie cieszy fakt, że istnieją jeszcze wydawcy, który nie boją się tego rodzaju tekstów i nie ulegają powszechnym trendom. Dzięki temu proza polska pozostaje wciąż na wysokim poziomie. Zdecydowanie polecam.